To, że ta książka utrzymuje się na dość wysokich pozycjach w rankingach czytelnictwa można oczywiście tłumaczyć w najprostszy sposób: tematyka chińska zawsze i chętnie znajduje czytelników. Zza Wielkiego Muru nadal dociera tak niewiele klarownych i dokładnych informacji, że są one potem mitologizowane, ulegając skażeniu myśleniem ukierunkowanym wyłącznie na krytykę.

herbert2512/Pixabay

To, co się dzieje w Chinach rozważane bywa najczęściej wokół typowej triady: KPCH, czyli despotyczni komuniści – biedni, prześladowani Ujgurowie i Tybetańczycy – paskudny, totalitarny SCS (System Kontroli Społecznej). Z nacechowanym erudycją pisaniem Ślazyka jest inaczej. Po pierwsze czuje się, że mówi on o czymś, co naprawdę rozumie i w co naprawdę wierzy. Po drugie nie sili się ani na propagandowy atak, ani – z drugiej strony – na apologię systemu chińskiego. Po trzecie wreszcie (i być może najważniejsze) opis chińskiej rzeczywistości wyszedł spod pióra praktyka – przedsiębiorcy, który z Chińczykami robi interesy od ponad 25 lat. To wiele znaczy.

Autor podejmuje trudne zadanie zmierzenia się z analizą chińskiego systemu gospodarczo-społecznego, na dodatek w ujęciu historycznym oraz w nawiązaniu do uwarunkowań kulturowych. Wychodzi mu to naprawdę dobrze. Systematycznie odziera chińską rzeczywistość z panujących w krajach zachodnich stereotypów, które wynikają głównie z braku znajomości historii Chin oraz z nakładania naszych kategorii myślenia na zupełnie inne, chińskie właśnie (co nie oznacza lepsze, czy gorsze). Nie twierdzi jednak, że Chińczycy (w tym ci, którzy zajmują się biznesem) są zupełnie innymi ludźmi, niż ludzie tzw. Zachodu. Jak twierdzi, też potrafią też być leniwi, bałaganiarscy i w ogóle tacy „rozmemłani”. To jednak, co odbieramy jako „rozmemłanie” stojące w rażącej sprzeczności z duchem zachodniej przedsiębiorczości, jest pochodną nastawienia wynikającego z wychowania w kulturze konfucjańskiej czy religii taoistycznej. Chińczycy wolą nie działać niż działać pospiesznie, narażając się na błąd czy porażkę. Gdy jednak przychodzi właściwy moment, w jednej chwili się mobilizują.
Zespołowe działanie, tak charakterystyczne dla Chińczyków, nie wynika z jakiejś zaprogramowanej idei wspólnotowości, jak to przywykliśmy traktować na Zachodzie. Wynika z daleko posuniętego pragmatyzmu, bo taka jest jedna z głównych – zdaniem autora – cech Chińczyków. Z pragmatyzmu właśnie oraz z postawy ugruntowanej doświadczeniami wzmocnionymi światopoglądem bierze się chińska uległość wobec zwierzchnictwa i władzy, tylko że dawnych mandarynów zastąpili urzędnicy KPCH, a Cesarza-Niebo – „wielogłowa” Komunistyczna Partia Chin. Skuteczności jej działań na polu gospodarczym nie rozlicza opozycja (bo tej w Chinach praktycznie nie ma) czy „Bóg i historia”, ale bardzo wymierne efekty mierzone skalą sukcesów. Przy tym KPCH nie prowadzi gospodarki planowej na wzór sowiecki, tylko naprawdę „planowaną”. To oznacza, że tworzone i obwieszczane plany traktowane są niezwykle serio na każdym szczeblu ich wdrażania.
Ślazyk, analizując realizację poszczególnych planów wieloletnich KPCH, zagalopowuje się nawet twierdząc w pewnym momencie, że wszystko, co zmieniło się w Chinach na plus w ciągu ostatnich lat jest zasługą KPCH. Serio? A nie wytężonego i zbiorowego wysiłku milionów ludzi?

Ciekawe jest też to, że – zdaniem autora – nie istnieje coś takiego jak chiński „kapitalizm państwowy”. Gospodarkę tworzy żywioł prywatnego biznesu otoczonego życzliwą opieką państwową. Państwo reprezentowane przez KPCH dopilnowuje tylko, by ten żywioł nie wykipiał. Nadrzędnym zdaje się być bowiem porządek społeczny, niekoniecznie gwałtowny rozwój. Owocem zaś ma być systematyczny wzrost zamożności ludzi i – według ostatnich planów – doszusowanie wieśniaków do klasy średniej. Chiny powinny się wzmacniać przede wszystkim od wewnątrz. Służyć ma temu też zewnętrzna, międzynarodowa ich aktywność. Nie odwrotnie.

Szczególnie cennym narzędziem dla przedsiębiorcy chcącego robić interesy z Chinami może być dodatek specjalny wkomponowany w końcową część książki. Na prostych przykładach gier planszowych autor uczy, jak rozmawiać z Chińczykami oraz jak unikać typowych błędów i z powodzeniem rozwijać biznes.

Książkę zdecydowanie polecam. Pomimo że niektóre zawarte w niej wątki mogą nie tylko dawać do myślenia, ale nawet szokować sposobem objaśniania chińskiej rzeczywistości.

„Chiny według Leszka Ślazyka – Państwo Środka widziane oczami biznesmena robiącego interesy w Chinach od ponad 25 lat”, Wyd. Fronda, Warszawa 2021, str. 440