fot. Pixabay

Dwa miesiące po wyroku TSUE z 3 października 2019 r. w sprawie C-260/18, Sąd Okręgowy w Warszawie rozstrzygnął w pierwszej instancji sprawę kredytu frankowego państwa Dziubak. Do sprawy po stronie konsumentów przystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich, Miejski Rzecznik Konsumentów w Warszawie i Prokurator Regionalny w Warszawie. Przypomnijmy o co chodziło.

W 2008 roku bank przyznał państwu Dziubak kredyt indeksowany kursem franka szwajcarskiego w wysokości 400 tys. zł na 40 lat. Kredytobiorcy spłacili już 230 tys. Do spłacenia pozostało jeszcze 520 tys. zł. Po unieważnieniu umowy do spłaty będzie jeszcze 180 tys. zł.

Kredytobiorcy wystąpili do Sądu Okręgowego w Warszawie o unieważnienie umowy z Raiffeisen Bank International AG Odział w Polsce (d. Polbank EFG). Ich zdaniem, zawarty w umowie mechanizm indeksowania jest nieuczciwy i niezgodny z prawem, bowiem umożliwia kredytodawcy jednostronne i dowolne określanie kursu walut. Zastrzeżenia kredytobiorców dotyczyły również zapisów, według których bank może jednostronnie określić saldo kredytu i wynik przeliczenia raty kredytu w obcej walucie na kwotę w walucie polskiej.

Skutki klauzul abuzywnych

Rozpatrujący tę sprawę Sąd Okręgowy w Warszawie wystosował w 2018 r. pytanie prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europeskiej (TSUE). Dotyczyło ono m.in., możliwości zastąpienia nieuczciwej klauzuli inną – zgodną z prawem w sytuacji, gdy unieważnienie całej umowy będzie niekorzystne dla kredytobiorcy, a także możliwości utrzymania umowy, gdy usunięcie z niej nieuczciwych zapisów doprowadzi do zmiany jej efektu.

Niedozwolone postanowienia umowne, czyli klauzule abuzywne, zdefiniowane są w art. 3851 Kodeksu cywilnego jako postanowienia umowy zawieranej z konsumentem, nie uzgodnione indywidualnie i nie wiążące go w sytuacji, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy.

TSUE stwierdził, że w przypadku klauzul abuzywnych nie można ich zastąpić innymi mechanizmami przewalutowania. Dlatego kredyt indeksowany do waluty obcej może zostać przewalutowany na złotowy ze stopą oprocentowania właściwą dla kredytu walutowego. Jeśli rozwiązanie umowy kredytowej okaże się korzystne dla kredytobiorcy, będzie on mógł podjąć decyzję, skorzystania z takiej możliwości. Trybunał podkreślił, że zgodnie z treścią Dyrektywy 93/13, umowa pozbawiona nieuczciwych postanowień, które zawierała, pozostaje wiążąca dla stron w pozostałym zakresie, o ile może nadal obowiązywać bez nieuczciwych postanowień umownych, a utrzymanie umowy w mocy jest zgodne z przepisami prawa krajowego.

Według Trybunału dopuszczalne jest unieważnienie umowy, jeżeli takie rozwiązanie jest dla konsumenta do zaaprobowania. Natomiast wzajemne rozliczenie świadczeń powinno opierać się na ustawodawstwie krajowym z uwzględnieniem zasady ochrony konsumenta, która wynika z prawa europejskiego. Możliwość kontynuacji obowiązywania umowy rozpatruje się ostatecznie na poziomie prawa krajowego, przy uwzględnieniu wniosków sformułowanych przez TSUE. Jak wskazał TSUE, należy brać pod uwagę okoliczności istniejące lub możliwe do przewidzenia w momencie zaistnienia sporu dotyczącego usunięcia określonych postanowień, a nie w momencie zawierania umowy.

TSUE uznał więc, że polskie sądy nie mają prawa zmieniać umów kredytowych, ale mają prawo je anulować, a każda sprawa powinna być rozpatrywana z uwzględnieniem jej indywidualnego charakteru.

Sąd Rejonowy w Warszawie stwierdził, że umowa kredytowa, której dotyczyło pytanie prejudycjalne, zawierała klauzule niedozwolone. Klauzule te nie wiążą konsumentów, natomiast obie strony muszą przestrzegać postanowień umowy, które pozostały po usunięciu z niej zapisów abuzywnych. Kredytobiorcy powinni więc oddać bankowi tylko kwotę, którą otrzymali od banku, czyli kapitał. Natomiast roszczenia dotyczące wzajemnych rozliczeń, to sprawa kolejnych, odrębnych ustaleń.

Co teraz?

Zarówno środowiska skupione wokół roszczeń frankowiczów, jak i przedstawiciele banków są zdania, że w kontekście wykładni TSUE, która jest wiążącą dla sądów rozpatrujących podobne sprawy, wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie ma przełomowy charakter. Jednak nie jest on żadnym rozwiązaniem o charakterze systemowym. Orzecznictwo w Polsce nie opiera się na precedensie, a więc każda sprawa powinna być rozpatrywana z uwzględnieniem jej indywidualnego, specyficznego charakteru.

Entuzjazm prawników, stojących za frankowiczami, wynika z nadziei, że od tej pory do ich kancelarii trafi wielu nowych klientów, którzy zachęceni przykładem sukcesu państwa Dziubaków, masowo zdecydują się na sądową walkę z bankami. Na „rynku usług pomocy w odwalutowywaniu kredytów” zapanowało ożywienie. Koniunktura na takie usługi zaczyna się rozkręcać.

Z drugiej strony banki, a także reprezentujący ich interesy prawnicy oraz organizacje starają się studzić zapał i determinację frankowych kredytobiorców. Banki grają na zwłokę, bo każdy miesiąc oznacza wpływ kolejnych rat kredytowych. Ta postawa ma pewne uzasadnienie, bowiem długotrwałe procesy są od lat bolączką polskich sądów. Roztacza się więc wizje długoletnich batalii sądowych oraz możliwych roszczeń wobec klientów, którzy zdecydują się na walkę o unieważnienie swoich umów kredytowych.

Banki zwracają uwagę na duże koszty związane z udzielonymi kredytami walutowymi. Wyliczają m.in., że pożyczając pieniądze, musiały zapłacić odsetki od tych kwot swoim depozytariuszom. Oprócz tego od pożyczonych pieniędzy odprowadzono składki do Bankowego Funduszu Gwarancyjnego i na fundusz resolution oraz podatek bankowy. Banki opowiadają się więc za mediacjami, które sprawniej, taniej, szybciej i skuteczniej od drogi sądowej pozwolą rozwiązywać frankowe spory.

Kilka procent

Do tej pory na ok. 400 tys. umów dotyczących kredytów walutowych (czy jak mówią reprezentanci frankowiczów – „kredytów powiązanych z walutami obcymi”) w sądach rozpatruje się zaledwie kilkanaście tysięcy związanych z nimi pozwów. Niewykluczone, że wobec spodziewanej eskalacji sądowych pozwów, stanowisko banków w stosunku do roszczeń walutowych kredytobiorców stanie się łagodniejsze.