O tym, że koronawirus popchnął gospodarkę w kierunku Internetu i przyspieszył to, co było nieuniknione, doskonale wiemy. Rzadziej wspomina się natomiast o tym, że zmiana sposobu funkcjonowania konsumentów wygenerowała zapotrzebowanie na specyficzne produkty, które wcześniej były zamawiane w skromnych ilościach. Stwarza to nowe szanse; szczególnie małym i średnim firmom.

Produkty home office już w minionym roku sprzedawały się doskonale. Można spodziewać się, że także w tym będzie wzmożony popyt nie tylko na laptopy, tablety, smartfony i drukarki oraz akcesoria do nich, ale także na coraz nowocześniejsze kamery internetowe, wyposażenie domowego studia, softboxy, lampy LED itp.
A jeśli ktoś żył ze sprzedaży np. sprzętu i akcesoriów do siłowni? Czy będzie mu łatwo przestawić się na produkcję i sprzedaż maseczek?
– Nie jest tak prosto przebranżowić się i sprzedawać z powodzeniem „pandemiczne” produkty. Jeśli ktoś jest producentem, to owszem, może to robić. Jeśli jednak nie, to lepiej, żeby skoncentrował się na sprzedaży produktów niszowych, na przykład towarów „relaksacyjnych” – mówi Bartosz Pilch, dyrektor ds. E-commerce i Marketingu SIG.

Zdrowe, dla zdrowia, w zdrowiu…

Analizując zeszłoroczne rekordy sprzedaży, oparliśmy się na raporcie „Top wzrosty w kategoriach” przygotowanym przez poznańską agencję SEO i SEM „Widoczni”. Ponieważ do lasu już wolno wchodzić, a wiosna za pasem, nie dziwi odnotowany przez tę agencję wzrost sprzedaży rowerów, odzieży rowerowej, hulajnóg oraz innych sprzętów sportowych. W tym roku będzie podobnie.

Być „eko” jak najbardziej jest na fali, bo kojarzy się ze zdrowiem. Co sprzedawać w sklepie z wyposażeniem „eko”? Przez cały miniony rok z powodzeniem sprzedawały się papierowe, stalowe i bambusowe słomki. Talerze z otrąb, drewniane sztućce, biodegradowalne opakowania na wynos, butelki wielorazowego użytku, kartony itp.

Rośnie też sprzedaż jedzenia „bio”. Chodzi przy tym również o zdrowe zamienniki popularnych przekąsek. Otwierając nawet niewielki sklep internetowy, należy zwrócić uwagę na to, by nasze towary różniły się od tych, które można znaleźć na półkach dyskontów i hipermarketów. Jeśli ktoś nie przepada za produktami „bio” lub nie ma zaplecza do ich sprzedaży w postaci produkcji, warto zainteresować się zbytem produktów regionalnych, w tym naturalnych.

– Koncentrując się na działaniach bardziej lokalnych, można promować towary i sprzedawać je na popularnych serwisach sprzedażowych w Internecie. Ale już niekoniecznie w porównywarce cenowej – tłumaczy Bartosz Pilch. – Nie dysponując odpowiednio dużym budżetem, trudno będzie przebić się na tle ofert firm, które są już dłużej w sieci i zdążyły zbudować swoją reputację oraz mają znaczące zaplecze kapitałowe. Używania porównywarki cenowej nie warto rekomendować szczególnie dla produktów masowych i niskomarżowych. Chyba, że ktoś ma produkt bardziej niszowy, gdzie konkurencja jest mniejsza, a przedsiębiorca korzysta z porównywarki w celach przede wszystkim promocyjnych – dodaje ekspert.

Dla ducha i relaksacji

Co robią ludzie w czasie pandemii COVID-19? Jak się okazuje, więcej czytają. Na wzrost sprzedaży książek science-fiction, thrillerów, horrorów oraz powieści fantasy w języku angielskim wskazują informacje wydawców. W tym ostatnim przypadku czytanie to nie tylko relaks, ale i okazja do edukacji. Sporym zainteresowaniem cieszą się też książki, czasopisma, e-booki oraz audiobooki traktujące o szeroko pojętej ekonomii i gospodarce.

Co jeszcze? Wszystko, co potrzebne do przeprowadzenia domowego remontu. Nieodmiennie konsole do gry. No i oczywiście zabawki. W zeszłym roku szczególnie dobrze sprzedawały się klocki o zróżnicowanych kształtach, gry planszowe, zestawy małego naukowca i inne zabawki wspomagające kreatywność. Trzeba jednak pamiętać, że rynek szybko się nasyca.

Badania konsumentów pokazują, że do zakupów internetowych przekonali się także ci, którzy nigdy wcześniej nie deklarowali kupowania w sieci. Firmy prowadzące jedynie stacjonarne sklepy i salony, liczące na rychłe odmrożenie gospodarki, zdecydowanie straciły. Sprzedaż e-commerce B2B wzrosła z 1,1 bln dolarów w roku 2019 do 1,3 bln dolarów w 2020.

Jak sprzedawać?

Sprzedaż w systemie e-commerce była już oczywiście popularna przed wybuchem pandemii COVID-19, ale ona przyspieszyła rewolucję w sprzedaży, dodatkowo przynosząc na rynek dużo nowinek technologicznych.
– Zawsze rekomenduję jednak ograniczenie technologii do absolutnego minimum, które pozwoli efektywnie rozpocząć sprzedaż. Po pierwsze, tak jest szybciej, a lepiej inwestować w sklep, który coś zarabia. Po drugie, to rynek zweryfikuje, czy ambitne plany i pomysły właścicieli sklepu na pewno są uzasadnione – twierdzi Marek Kich z X-Coding IT Studio.
Nasz rozmówca zauważa, że najłatwiej mają firmy, które dopiero startują i prowadzą nieskomplikowaną sprzedaż. Tam sklep, w znaczeniu technologii i narzędzia, stanowi sprawę drugorzędną. Najważniejsza będzie odpowiednia strategia sprzedaży i jej wdrożenie.

Oczywiście można i należy wspierać się możliwościami, które dają media społecznościowe:
– Na Facebooku do dyspozycji sprzedających są transmisja live i czat. Sprzedający pokazuje na żywo towary, mówi o cenach, rozmiarach itp. Przyszli klienci zadają na czacie szczegółowe pytania, a gdy chcą kupić, zgłaszają się bezpośrednio do sprzedającego za pomocą messengera albo zostawiają komunikat. W rozmowie prywatnej ustalane są szczegóły, przesyłany jest link do e-sklepu lub po prostu udostępniamy numer konta do wpłaty i dane adresowe do wysyłki – opowiada Daniel Parzych z Managing Partner Escola SA.

Skuteczna jest też transmisja „live” nadawana bezpośrednio ze sklepu. Pozwala na zwiększenie rozpoznawalności nie tylko samego sklepu i jego produktów, ale także pracowników. Produkty, bądź usługi, mogą omawiać również eksperci podczas zdalnego panelu dyskusyjnego, a specjalny przycisk na ekranie umożliwia szybkie sfinalizowanie transakcji.
Dobre jest wszystko, co nowe, unikatowe, dopasowane do aktualnych oczekiwań odbiorców. Miejsce na rynku na takie produkty i usługi zawsze się znajdzie.