W przypadku przejawów „kultury cancelowania” najczęściej interesujące jest to, że ostrze publicznego niezadowolenia i cenzury zwraca się przeciwko konkretnej, często nielubianej osobie, chociaż wypowiada ona pogląd, który wcześniej pojawił się w dyskursie medialnym i był tolerowany – pisze w swoim najnowszym felietonie Michał Góra.

W polskich mediach zrobiło się gorąco po wypowiedzi małopolskiej kurator Barbary Nowak. Jak to bywa w takich przypadkach, pani kurator „nazbierało się” i nagonka na nią może być po prostu efektem sumy kilku kontrowersyjnych wypowiedzi, a nie jednego, konkretnego przewinienia. Kurator stwierdziła bowiem – w wywiadzie udzielonym Beacie Lubeckiej z Radia Zet – że jest zwolenniczką dobrowolnych szczepień, w tym w stosunku do nauczycieli, ale wzburzenie opinii publicznej wywołała najwyraźniej uwaga, że „(…) mówimy o szczepionkach, których konsekwencje – tego eksperymentu – nie są do końca stwierdzone”.

Na te słowa ostro zareagowała Rada Medyczna przy Prezesie Rady Ministrów i wydała stanowisko z dnia 10 stycznia 2022 r., w którym najwyraźniej domaga się dymisji samej kurator. Dosłownie w stanowisku wskazano, że „negowanie wartości szczepień przeciw COVID-19 przez osoby pełniące funkcje publiczne jest niedopuszczalne i winno skutkować utratą stanowisk publicznych”.

Wypowiedź kurator Barbary Nowak należy jednak podzielić na dwie części. Moim zdaniem, nie można uważać za niedopuszczalne popieranie woluntarystycznego systemu szczepień przeciw COVID-19, niezależnie zresztą od posiadanego przez mówiącego wykształcenia lub jego braku. Po pierwsze, jest to po prostu obrona status quo, a więc stanu prawnego, który (za wyjątkiem nowych regulacji dotyczących zawodów medycznych) obowiązuje od dawna, a pierwotnie został opisany w Narodowym Programie Szczepień przeciw COVID-19. Po drugie, w przestrzeni publicznej pojawiały się już przecież wypowiedzi autorytetów, na przykład znanego konstytucjonalisty prof. Ryszarda Piotrowskiego, który wskazywał przyczyny prawne i etyczne przemawiające za utrzymanie dobrowolnych szczepień przeciw COVID-19. Spotkało się to wprawdzie z polemiką, ale nie nagonką ani żądaniem dymisji. W przypadku podobnych przejawów „kultury cancelowania” najczęściej interesujące jest właśnie to, że ostrze publicznego niezadowolenia i cenzury zwraca się przeciwko konkretnej, często nielubianej osobie, chociaż wypowiada ona pogląd, który wcześniej pojawił się w dyskursie medialnym i był tolerowany.

Zaledwie kilka tygodni przed wywiadem z kurator Barbarą Nowak poseł Tomasz Latos, przewodniczący Komisji Zdrowia, w polsatowskim programie „Graffiti” powiedział wprost: „Nie jestem zwolennikiem obowiązku szczepień”. Z kolei w połowie 2021 roku podobne stanowisko zajmowali prawnicy. Na przykład mecenas Maciej Gawroński został zacytowany przez Agatę Łukaszewicz z „Rzeczpospolitej” i powiedział, że „Nie można zmuszać nikogo do brania udziału w eksperymentach medycznych, bo tak właśnie są traktowane te szczepienia”.

W tym właśnie miejscu należy wyodrębnić drugą część wypowiedzi kurator Barbary Nowak. Zapewne oliwy do ognia dolało stwierdzenie dotyczące nieznanych skutków szczepień i odwołanie się do pojęcia „eksperymentu”. Z punktu widzenia aktualnej wiedzy medycznej i ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty jest to wypowiedź kontrowersyjna, ponieważ szczepienia ochronne przeciw COVID-19 zgodne z rekomendacjami Europejskiej Agencji Leków oraz warunkami rejestracji tego leku nie są „eksperymentem medycznym” w rozumieniu art. 21 i następnych tej ustawy. Niemniej, przez pewien czas mieliśmy do czynienia z zaleceniami wewnątrzkrajowymi, które mogły wiązać się z pojęciem „eksperymentu medycznego”. Chodzi mianowicie o sytuację, kiedy nie było jeszcze oficjalnej rekomendacji EMA ani zmienionej Charakterystyki Produktu Leczniczego, a polskie władze nakłaniały już obywateli do przyjęcia tzw. trzeciej dawki szczepionki. Do dzisiaj zresztą można natknąć się na spory ekspertów, czy kolejne dawki szczepionki są potrzebne tylko wrażliwym grupom pacjentów, czy też ogólnej populacji. W tym przypadku nie chodzi zresztą o to, że to była zła decyzja polskich władz, ponieważ niekiedy konieczna jest szybkość w działaniu. Nie należy także odwoływać się do potocznego skojarzenie słowa „eksperyment” z czymś złowieszczym, rodem z romantycznych powieści. Mowa po prostu o tym, że eksperymentowi nikt nie może być poddany przymusowo ze względów prawnych.

Pomimo tego, że szczepienia przeciw COVID-19 formalnie nie są eksperymentem medycznym, nie oznacza to przecież, że nie mogłyby pozostać dobrowolne, przynajmniej dla ogólnej populacji. Wciąż są przecież procedurą nowatorską i rozwijającą się, o której stale poszerza się nasza wiedza. Kto z przekonaniem może odpowiedzieć, ile dawek szczepionki finalnie trzeba będzie przyjąć, albo jaki będzie interwał pomiędzy szczepieniami okresowymi, jeśli taki charakter te szczepienia ostatecznie przyjmą? Wiele da się powiedzieć o skutkach szczepienia dla indywidualnego pacjenta i eksperci wskazują, że są one bezpieczne, a poważne skutki uboczne są rzadkie. Czy ktoś jest jednak w stanie przekonywająco prognozować, jaki będzie masowy skutek szczepień dla całej populacji i przebiegu epidemii? Na przykład, jak długo utrzyma się odporność albo czy istnieje możliwość wyeliminowania SARS-CoV2 przy użyciu obecnej technologii?

Z tego względu jako słuszny jawi się Apel Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich z dnia 10 stycznia 2022 r. o pozostawienie na stanowisku kurator oświaty Barbary Nowak. W dokumencie tym wskazano, że „w ocenie CMWP SDP jakiekolwiek postępowanie dyscyplinarne wobec kurator Barbary Nowak naruszy fundamentalną dla ustroju demokratycznego zasadę wolności słowa”. Trudno dodać coś więcej, a więc zachęcam po prostu Czytelników, żeby przeczytali ten apel i inne powołane wyżej źródła w całości.

Poprzedni artykułEkoambicje UE trudne do zrealizowania
Następny artykułRząd wprowadza Tarczę Antyinflacyjną 2.0