fbpx
wtorek, 18 czerwca, 2024
Strona głównaEnergetykaCo wolno wojewodzie...

Co wolno wojewodzie…

Nie trzeba było długo czekać na fiasko utopijnej polityki energetycznej Unii Europejskiej. Po raz kolejny okazało się też, że we Wspólnocie są równi i równiejsi i że równiejszymi znów okazali się starzy unijni bywalcy. Cóż, walka o klimat ma rację bytu wtedy i tylko wtedy, gdy nie uderza w interesy najważniejszych graczy w Europie. Dlatego Niemcy zdecydowały się na reaktywację elektrowni węglowych.

Wojna na Ukrainie pokazała, jak niewiele znaczyły deklaracje Niemiec czy Holandii, które najgłośniej w całej Unii Europejskiej krytykowały kraje, których gospodarki oparte są w większej części na węglu. Ileż płomiennych słów wydarło się z piersi zachodnioeuropejskich polityków, którzy na sztandarach nieśli wzniosłe hasła o konieczności dekarbonizacji Europy. Ileż razy krytykowano Polskę za „ogromną” emisję CO2 do atmosfery i trucie klimatu? Ile razy zapominano przy tym, że największym obciążeniem dla europejskiego klimatu jest gospodarka Niemiec, która nie ma tu sobie równych produkując rokrocznie dwa razy więcej dwutlenku węgla niż kolejne w zestawieniu gospodarki Wielkiej Brytanii, Francji czy Włoch? Po co było to wszystko, kiedy przy pierwszej okazji okazało się, że były to tylko puste słowa?

Niemcy boją się, że zmarzną

Kończy się rosyjsko-niemiecki mariaż sięgający początków wylewnej przyjaźni Władimira Putina i Gerharda Schrödera, którego efektem były wieloletnie dostawy taniego gazu do naszego zachodniego sąsiada. Tani gaz, jak podkreślają eksperci, okazał się dla Niemców bardzo drogi. Nie chodzi tu tylko o koszty ekonomiczne, ale o wiarygodność polityczną, którą Niemcy bez wahania położyli na szali, gdy tylko Putin zaczął stopniowo zakręcać kurek.

Plan naszych zachodnich sąsiadów jest teraz prosty. Póki gaz z Rosji jeszcze dociera, trzeba uzupełniać magazyny. Ale energia popłynie też z… elektrowni węglowych. Tak, z takich samych elektrowni węglowych, za które niemieccy politycy od lat krytykowali Polskę, za które nakładano na nas kary i ośmieszano na arenie międzynarodowej. Z tych samych elektrowni, które używają słynnego „wyklętego paliwa”. Teraz węgiel nie jest już „be” i biada temu, kto pogrozi Niemcom palcem za lata kłamstw i oszczerstw, których zasadność rozsypała się jak domek z kart.

Parlament mógł oczywiście zdecydować o niewygaszaniu części elektrowni jądrowych, ale i tu ważniejsza od klimatu okazała się polityka, bo – jak wiemy – niemieccy Zieloni mają na atom alergię.

Władimir Putin prostym ruchem pokazał jak niekompetentne są Komisja Europejska i Parlament Europejski w swoim przyklaskiwaniu słynnemu „How dare you” Grety Thunberg. To dzięki Putinowi dowiedzieliśmy się, że elektrownie węglowe są złe – ale nie w Niemczech, tylko w Polsce.

Dziś obserwujemy bankructwo unijnej polityki Green Deal czy Fit for 55 i przestawienia unijnej gospodarki na rosyjski gaz. Trudno oprzeć się wrażeniu, że gdyby nie odgórne zezwolenie na zalanie Unii Europejskiej rosyjskim gazem, dziś Putin nie miałby w ręku tak silnych kart, którymi szantażuje całą Wspólnotę. Trzeba oddać, że jeszcze kilka miesięcy temu podobny scenariusz wieszczyła Solidarna Polska. Szkoda tylko, że się ziścił.

Nie tylko Niemcy…

Kierunek polityki energetycznej postanowiły zmienić także inne państwa. Okazuje się, że elektrownie węglowe nagle przestały zawadzać zielonej Holandii i mniej zakręconej na tym punkcie Austrii czy Francji. Austriacy ostatnią elektrownię węglową wygasili w roku 2020, ale dziś została ona reaktywowana i będzie stanowić ważne źródło energii dla Grazu.

Holandia tłumaczy, że jej poważne obawy budzi potencjalne wstrzymanie dostaw w okresie jesienno-zimowym, a przecież gospodarka musi działać na pełnych obrotach. Podobnego zdania są Francuzi, którzy nagle przestali głośno wypowiadać się w kwestiach klimatycznych. Cóż, nie od dziś wiadomo, że polityka Francji jest jak chorągiewka na wietrze.

Europejska „solidarność”

Postawa Niemiec, Francji, Holandii czy Austrii każe nam zweryfikować autentyczność unijnej solidarności klimatycznej (o ile kiedykolwiek doktryna ta była choć po części wiarygodna). To także woda na młyn dla przeciwników zielonej polityki prowadzonej przez Wspólnotę. Czy możliwa jest tu jednak zmiana paradygmatu? Tak, ale wyłącznie przy założeniu, że będzie opłacało się to państwom starej Unii.

Jacek Podgórski
Jacek Podgórski
Dyrektor Forum Rolnego Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Członek zespołu problemowego ds. ubezpieczeń społecznych oraz zespołu problemowego ds. międzynarodowych Rady Dialogu Społecznego. Były dyrektor Forum Podatkowo-Regulacyjnego w Departamencie Prawa i Legislacji ZPP. Wieloletni dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej. Autor licznych publikacji z zakresu funkcjonowania gospodarki rolnej Polski i Unii Europejskiej. Były dziennikarz i felietonista.

INNE Z TEJ KATEGORII

Ekonomiczne i społeczne skutki polityki klimatycznej w Niemczech

W ostatnich latach ceny energii elektrycznej, ogrzewania i żywności w Niemczech znacznie wzrosły. Najpierw kryzys związany z koronawirusem zakłócił łańcuchy dostaw, następnie wojna na Ukrainie doprowadziła do kryzysu energetycznego. Natomiast to coraz drastyczniejsze środki podejmowane przez niemiecki rząd w celu „ochrony klimatu” są obecnie głównym czynnikiem wzrostu cen.
4 MIN CZYTANIA

Mieszkańcy niemieckich miast żegnają się z gazem ziemnym

Największe niemieckie miasta muszą do 2026 r. przedstawić nowy plan ogrzewania budynków. Gaz ziemny, uważany w Niemczech za „szkodliwy dla planety”, będzie musiał ustąpić miejsca energii geotermalnej lub pompom ciepła.
4 MIN CZYTANIA

Amerykańskie wsparcie dla budowy SMR-ów w Polsce

Czyste, niedrogie i bezpieczne źródła energii jądrowej, tj. małe reaktory modułowe (SMR) w technologii BWRX-300, staną się niebawem jednym z filarów bezpieczeństwa i rozwoju Polski – przekonywali podczas wspólnej konferencji Atlantic Council, Orlen Synthos Green Energy oraz Nuclear Energy Institute przedstawiciele administracji rządowej oraz dyplomacji USA.
2 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Jak uzdrowić krajową legislację?

W Polsce o procesie legislacyjnym trudno dziś mówić bez emocji. Złośliwie można by powiedzieć, że jest to wprawdzie proces, ale nie stanowienia prawa, tylko jego masowej produkcji. I to produkcji marnej jakości. Nie pozostaje to bez znaczenia dla biznesu, który o legislacji myśli z uzasadnioną trwogą.
6 MIN CZYTANIA

Obudzić z marazmu polski rynek pracy!

Polski rynek pracy w niedalekiej przyszłości będzie borykać się z niedoborem pracowników znacznie przewyższającym dzisiejsze, sygnalizowane przez przedsiębiorców, problemy. Wskaźniki demograficzne nie pozostawiają tu złudzeń. Pozostaje tu zatem pytanie – co robić?
5 MIN CZYTANIA

Polska powinna mieć swoją rakiję

Produkcja destylatów to element tradycji i kultury wielu regionów świata. Polska wcale nie jest tu białą plamą na mapie świata, ale od innych miejsc w samej choćby Unii Europejskiej odróżnia nas to, że wytwarzanie trunków o „słusznym” woltażu w domowych warunkach jest nad Wisłą po prostu nielegalne.
4 MIN CZYTANIA