Fot. Pixabay

Część zatorów nie ma podłoża ekonomicznego, a tylko psychologiczne, wskazują autorzy badania IMAS International. 27 proc. respondentów choć ma pieniądze, to nie płaci, bo trzyma je na „czarną godzinę”. 65 proc. ankietowanych podejrzewa, że tak samo postępują ich kontrahenci.

Prezes Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej Adam Łącki powiedział, że rzeczywisty odsetek niepłacących w terminie jest zapewne wyższy, bo ludzie niechętnie przyznają się do postaw nieakceptowanych społecznie. – Z jednej strony mamy wiele firm, które faktycznie tracą płynność finansową, bo z dnia na dzień utraciły zdolność zarobkowania, a z drugiej – sporą grupę przedsiębiorstw, które wstrzymują płatności, bojąc się o przyszłość – zaznaczył.

Prezes KRD dodał, że to równie groźne zjawisko dla gospodarki, jak koronawirus dla ludzi. Z badania wynika, że po wybuchu pandemii koronawirusa zwiększyły się problemy z terminowym płaceniem przez kontrahentów – deklaruje tak 63 proc. przedsiębiorców z sektora MŚP.

Zdaniem Łąckiego, jeśli przedsiębiorcy teraz doprowadzą do upadłości swoich kontrahentów, to może się okazać, że później, gdy epidemia się skończy, nie będą mieli komu sprzedawać swoich towarów i usług. Za bankructwem przedsiębiorstw idą zwolnienia pracowników, którzy stracą źródło utrzymania – to konsumenci, których zakupy napędzały przez lata polski wzrost gospodarczy. – Jeśli zabraknie im pieniędzy, gospodarka nie wróci tak łatwo na normalne tory – zaznaczył.

Według KRD, od dwóch tygodni wyraźnie przybywa też przedsiębiorców, którzy zaczynają szybciej niż dotychczas dochodzić swoich należności. Jednocześnie, jak wyjaśnił cytowany w badaniu Jakub Kostecki, prezes firmy Kaczmarski Inkasso – będącej partnerem KRD – wierzyciele starają się inaczej traktować tych kontrahentów, którzy im nie płacą, „bo faktycznie nie mają pieniędzy od tych, którzy wstrzymują płatności, zasłaniając się koronawirusem, choć ich sytuacja finansowa jest dobra”.

Według ekspertów kluczowe dla szybkiego wyjścia z kryzysu jest utrzymanie płynności finansowej jak największej grupy przedsiębiorstw. Jak zaznaczył Łącki, nasza gospodarka weszła w kryzys wywołany pandemią koronawirusa w dobrej kondycji, co daje nadzieję, że szybciej poradzi sobie z jego negatywnymi skutkami.

Jego zdaniem dużo będzie zależało też od polityki prowadzonej przez rząd. – Jeśli będzie zdecydowana i wesprze tych, którzy mają faktycznie kłopoty z regulowaniem zobowiązań, uspokoi to sytuację i powstrzyma narastanie zatorów płatniczych – ocenił.

PAP