fbpx
sobota, 2 marca, 2024
Strona głównaŚwiatCoraz większy pesymizm niemieckich przedsiębiorców

Coraz większy pesymizm niemieckich przedsiębiorców

Największa gospodarka Europy zmierza w kierunku kolejnego pogorszenia koniunktury, a perspektywy gospodarcze firm są coraz bardziej ponure. Nastroje w niemieckim biznesie spadły do najniższego poziomu z jesieni 2022 r., czyli z czasów kumulacji kryzysów: ataku Rosji na Ukrainę i pandemii.

Najnowsze badanie dotyczące oczekiwań niemieckich przedsiębiorców co do przyszłości pokazuje duży pesymizm jeśli chodzi o ewolucję gospodarki w roku 2024. Eksperci z Niemieckiego Instytutu Ekonomicznego (IW Köln), który publikuje to badanie, mówią o „paraliżu gospodarczym”. Tylko 23 proc. z ponad 2200 przebadanych firm ma pozytywne odczucia co do przyszłego roku, z kolei aż 35 proc. przedsiębiorców wykazuje pesymizm.

Nastroje jak w czasie pandemii

Konkluzja jest taka, że właściciele firm obawiają się „kontynuacji paraliżu gospodarczego w Niemczech” – wynika z badania. Nastroje przedsiębiorców wróciły do poziomu z jesieni 2022 roku, czyli z czasu pandemii, który charakteryzował się szokami cenowymi energii, wysoką inflacją i ryzykiem niedoborów energii. „Gwałtowny wzrost cen energii po rosyjskiej inwazji na Ukrainę, wynikający z niego ogólny wzrost cen, niepewność geopolityczna i znaczny spadek dynamiki gospodarki światowej wyjaśniają stagnację gospodarczą w kraju” – wyjaśnia Michael Grömling, główny ekonomista IW Köln.

Ten pesymizm ma z kolei konsekwencje dla zatrudnienia i inwestycji. Tylko jedna na pięć firm spodziewa się, że w przyszłym roku będzie zatrudniać więcej pracowników, podczas gdy 35 proc. przewiduje spadek zatrudnienia. „To oznacza, że długoterminowy wzrost zatrudnienia w Niemczech mógł się zakończyć” – prognozuje badanie. Tylko 27 proc. ankietowanych planuje wyższe nakłady inwestycyjne niż w 2023 r., zaś 36 proc. przewiduje mniejsze budżety. „Słabość inwestycji nie zostanie przezwyciężona w 2024 roku” – konkluduje IW, odnotowując kontynuację kryzysu przemysłowo-budowlanego.

Podobnie: tylko 25 proc. przedsiębiorstw przemysłowych spodziewa się w przyszłym roku wyższej produkcji, a 38 proc. przewiduje jej spadek. Wśród firm budowlanych 54 proc. prognozuje zmniejszenie produkcji, a jedynie 13 proc. jest przekonanych o jej wzroście. Z drugiej strony perspektywy biznesowe dla dostawców usług są prawie zrównoważone: 26 proc. jest optymistami, a 27 proc. spodziewa się gorszych wyników.

Dziura budżetowa pogłębia pesymizm przedsiębiorców

Badanie zostało przeprowadzone pod koniec listopada, czyli przed orzeczeniem niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego, który uznał za nielegalne przeniesienie przez rząd środków rzędu 60 mld euro, pochodzących z pandemicznego zadłużenia, do specjalnego Funduszu Klimatu i Transformacji. Tym samym pozostawiając rządzących z olbrzymią dziurą w finansach.

Nawet późniejsze kroki gabinetu Scholza (czyli tak zwany projekt budżetu uzupełniającego i ogłoszenie stanu nadzwyczajnego z datą wsteczną) przez wielu ekspertów uważane są „niezwykle problematyczne z konstytucyjnego punktu widzenia” – czytamy w „Handelsblatt”, niemieckiej gazecie biznesowo-ekonomicznej.

Co ciekawe, budżet centralny na rok 2024 nadal nie został uzgodniony przez trzy partie tworzące niemiecki rząd. Ten kryzys budżetowy, a właściwie „polikryzys” (wiele kryzysów naraz), o którym mówił minister gospodarki Robert Habeck, tylko pogłębia pesymizm wśród przedsiębiorców. Ponieważ minister finansów Christian Lindner (FDP) odrzuca zarówno podwyżki podatków, jak i reformę hamulca zadłużenia, narzucane są drastyczne oszczędności budżetowe, których wiele ministerstw nie popiera.

Obcięcie przez rząd federalny wcześniej zaplanowanych inwestycji w branżach i firmach miałoby poważne konsekwencje dla Niemiec jako lokalizacji biznesu. Cięcia w inwestycjach mogą spowodować straty rzędu co najmniej 150 miliardów euro.

Źródło: abc.es
Marta Mita
Marta Mita
Absolwentka handlu międzynarodowego na Uniwersytecie Vigo w Hiszpanii, specjalizująca się w zagadnieniach związanych z Unią Europejską, w szczególności tematyce wpływu prawa unijnego na gospodarkę krajów członkowskich, a także europeizacją społeczeństw w kontekście tożsamości narodowej obywateli. Autorka licznych artykułów poświęconych europejskiemu rynkowi pracy i polityce społecznej.

INNE Z TEJ KATEGORII

Co nam mówią protesty rolników?

Rolnicy, przy wydatnym wsparciu myśliwych i górników, w ostatnich dniach zablokowali centrum Warszawy i wiele istotnych tras w całym kraju. To największy zryw środowiska w ostatnich latach i część ogólnoeuropejskiej serii manifestacji.
4 MIN CZYTANIA

Kiedy wreszcie skończymy z kosztowną blagą klimatyczną?

Do roku 2030 osiągnięcie tzw. celów zrównoważonego rozwoju, tak chętnie wiązanych z ocieplaniem się klimatu, będzie kosztować każdego mieszkańca w gospodarkach typu zachodniego nawet 2026 dolarów rocznie – oszacowała Konferencja ONZ ds. Handlu i Rozwoju.
2 MIN CZYTANIA

Rozporządzenie przyjęte – Bruksela głucha na postulaty rolników

Bruksela znów pokazała, że co innego mówi, a co innego robi. Mimo protestów rolników i hodowców z całej Europy przeciwko Zielonemu Paktowi i Agendzie 2030, Parlament Europejski przyjął rozporządzenie w sprawie odbudowy zasobów przyrodniczych, które może mieć katastrofalne skutki dla rolnictwa.
3 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Rozporządzenie przyjęte – Bruksela głucha na postulaty rolników

Bruksela znów pokazała, że co innego mówi, a co innego robi. Mimo protestów rolników i hodowców z całej Europy przeciwko Zielonemu Paktowi i Agendzie 2030, Parlament Europejski przyjął rozporządzenie w sprawie odbudowy zasobów przyrodniczych, które może mieć katastrofalne skutki dla rolnictwa.
3 MIN CZYTANIA

Brytyjczycy będą zarabiać mniej niż imigranci ?

Brytyjscy pracownicy będą otrzymywać niższe wynagrodzenia niż ich zagraniczni koledzy wykonujący tę samą pracę? Tak twierdzą prawnicy, którzy przeanalizowali nowe regulacje dotyczące wynagrodzeń.
3 MIN CZYTANIA

Ropa nie drożeje mimo niepewnej sytuacji na Bliskim Wschodzie

Kiedy Rosja zaatakowała Ukrainę w 2022 r., cena ropy skoczyła do ponad 100 dolarów za baryłkę. Dziś mimo groźby eskalacji napięć na Bliskim Wschodzie i ataków Huti na statki na Morzu Czerwonym rynki ropy nie odnotowały drastycznych wzrostów. Dlaczego tak się dzieje?
3 MIN CZYTANIA