Święto to nazywane powszechnie Bożym Ciałem szczególnie uroczyście obchodzone jest w naszym kraju, gdzie w uroczystych procesjach tysiące wiernych daje świadectwo żywej wiary. To zresztą w Polsce doszło w ostatnich latach aż do dwóch Cudów Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa: w Sokółce i w Legnicy. Rzecz niebywała. Nie są to jednak jedyne Cuda Eucharystyczne, które wydarzyły się na ziemiach polskich

Pierwszy odnotowano w roku 1300, we wsi Głotowo na Warmii. Wtedy to podczas najazdu Litwinów mieszkańcy Głotowa w obawie przed profanacją Hostii przez najeźdźców wynieśli Ją z kościoła, zakopując w znacznej odległości od świątyni. Jak się okazało, głotowianie ocalili wtedy Hostię przed zbezczeszczeniem, gdyż tak kościół, jak i cała wieś doszczętnie spłonęła.

Wiele lat później jeden z okolicznych chłopów orzący ziemię ujrzał wydobywający się z ziemi zdumiewający blask. Po odkopaniu okazało się, że w ziemi znajdował się kielich z nienaruszoną Hostią. Jak głosi legenda, woły ciągnące wówczas pług uklękły, podkreślając tym samym niezwykłość tego wydarzenia.

Wiadomość o cudownym znalezieniu Hostii w ziemi rozeszła się lotem błyskawicy wśród okolicznych mieszkańców, a kielich z Eucharystią przeniesiono w procesji do kościoła w pobliskim Dobrym Mieście. Jak się jednak okazało, Opatrzność miała swój plan co do miejsca kultu cudownych Hostii. Okazało się bowiem, że Hostia w cudowny sposób wracała do Głotowa. Wobec tak wyraźnej Woli Bożej wzniesiono kościół ku czci Bożego Ciała. W połowie XIV w. zbudowano drugi kościół z kamienia i cegły i od tego czasu Głotowo stało się miejscem pielgrzymkowym.
Mniej więcej w tym samym czasie, w roku 1320, krakowski biskup Nankier podczas synodu, który odbywał się w grodzie Kraka, oficjalnie wprowadził uroczystość Bożego Ciała. Niedługo potem rozpoczęła się też budowa kościoła pod wezwaniem Bożego Ciała. I w tym przypadku świątynia miała stanąć w miejscu spektakularnego Cudu Eucharystycznego.

Według legendy złodzieje mieli ukraść z kościoła na Placu Wszystkich Świętych w Krakowie monstrancję, która w ich mniemaniu miała być cała ze złota. Gdy zorientowali się jednak, że monstrancja nie jest ze szlachetnego kruszcu, porzucili ją na bagnach we wsi Bawół. Mieszkańcy wioski, widząc niezwykłą łunę bijącą z bagien rozświetlającą okolicę, postanowili odnaleźć źródło cudownego światła. Wtedy to ku wielkiemu ich zaskoczeniu okazało się, że to właśnie porzucona w bagnach monstrancja z konsekrowaną Hostią promieniuje niezwykłym blaskiem.

W ramach ekspiacji za świętokradztwo postanowiono wybudować okazałą świątynię właśnie pod wezwaniem Bożego Ciała. Tak też się stało. Z kroniki Jana Długosza wiemy, że już w połowie XIV wieku w pięknym kościele urządzano odpusty Bożego Ciała. W wieku XV odpusty te stały się tak popularne, że procesje ze wszystkich krakowskich kościołów oraz z katedry ciągnęły na Kazimierz nie tylko w sam dzień odpustu, ale i podczas całej oktawy. Święto Bożego Ciała cieszyło się w tym czasie szczególną czcią królowej Jadwigi, która tego dnia uwalniała więźniów. Podczas specjalnej procesji kapłana niosącego monstrancję podtrzymywał sam król oraz wysocy dostojnicy państwowi.

W Piątek, dnia piętnastego sierpnia, kobieta pewna z Poznania, po przyjęciu w klasztorze zakonu kaznodziejskiego Najświętszej Komunii, wyniosła ją w ustach dla sprzedania Żydom mieszkającym w Poznaniu. Gdy potem znaleziono ją na błoniach miasta Poznania, miejsce to poczęło zaraz słynąć wielkiemi cudami. Czem spowodowany Władysław król Polski, założył w tem miejscu klasztor braci Karmelitów pod tytułem Bożego Ciała; a zmurowawszy z cegieł ozdobnym kształtem chór klasztorny, nadał rzeczonemu klasztorowi na utrzymanie braci zakonnych młyn królewski w posagu – relacjonował Jan Długosz.

W jego Rocznikach możemy też przeczytać o niezwykłym cudzie eucharystycznym, który wydarzył się w Poznaniu w 1399 roku. Wtedy to grupka poznańskich Żydów, chcąc sprawdzić, czy konsekrowane Hostie rzeczywiście są ciałem Jezusa Chrystusa, mieli przekupić służącą u nich katoliczkę, by ta wykradła Hostię. Dziewczyna miała wykraść z tabernakulum aż trzy, które zleceniodawcy postanowili pokroić nożem. Wtedy z Hostii trysnęła krew. Przerażeni Żydzi próbowali bezskutecznie zakopać a następnie utopić w studni te Hostie. W końcu świętokradcy postanowili utopić Hostie w bagnie pod Poznaniem. Wtedy to z przerażeniem zobaczyli, że trzy białe Hostie zaczęły unosić się nad mokradłami. Odnalazł je miejscowy pasterz 15 sierpnia 1399 roku. I tym razem trzy Hostie, które zostały przeniesione do kościoła w Poznaniu, wracały na miejsce odnalezienia, dlatego postanowiono postawić w tym miejscu drewnianą kapliczkę.

Wieść o tym cudzie dotarła do króla Władysława Jagiełły, który na miejsce kaplicy ufundował kościół Bożego Ciała. Król przybył do świątyni w 1410 roku, przed bitwą pod Grunwaldem, modląc się o zwycięstwo polsko-litewskich rycerzy. Po zwycięskiej pod Grunwaldem Jagiełło podczas powrotu z wyprawy swoje kroki ponownie skierował do Poznania, by w kościele Bożego Ciała podziękować Bogu za zwycięstwo.

Wiadomo jeszcze o dwóch kolejnych cudach na ziemiach polskich w wieku XV. W Bisztynku na Warmii w roku 1400 ( o czym przeczytać można w „Kronice Warmińskiej”) podczas podniesienia z Hostii spadły na ołtarz krople krwi. Cud nastąpił, gdyż kapłan sprawujący Najświętszą Ofiarę zwątpił w obecność Jezusa Chrystusa.

Kolejny miał miejsce w 1433 roku w Jankowicach Rybnickich, które najechali husyci. Wtedy to do umierającej kobiety z ostatnim namaszczeniem udał się z Rybnika ksiądz Walenty, którego husycki oddział dostrzegł w okolicy Jankowa Rybnickiego. Kapłan przed śmiercią zdążył ukryć konsekrowaną Hostię w dziupli dębu. Po kilku latach Hostię odkryli tam okoliczni mieszkańcy, dostrzegając uprzednio nieziemski blask. Od tamtego momentu w Jankowicach Raciborskich rozpoczął się kult Bożego Ciała.

Do spektakularnego cudu eucharystycznego doszło także w czasach, gdy Polski nie było na mapach Europy. 5 lutego 1867 roku we wsi Dubna podczas wystawienia Najświętszego Sakramentu w lokalnym kościele wierni zauważyli świetliste promienie wystrzeliwujące z Najświętszego Sakramentu. Podeszli wtedy do wpatrującego się w monstrancję kapłana i ich oczom ukazała się postać Chrystusa, która objawiła się w środku Hostii. Cud trwał do końca nabożeństwa i był widziany przez wszystkich wiernych zgromadzonych w kościele. Władze carskie postanowiły zrobić wszystko, by wieści o cudzie z Dubna nie rozprzestrzeniły się na ziemiach zaboru rosyjskiego, grożąc ostrymi represjami i zamknięciem kościoła. Był to czas silnej rusyfikacji i dlatego polscy hierarchowie postanowili nie rozgłaszać oficjalnie tej radosnej wieści. Jednak wieść o cudzie rozchodziła się po okolicy mimo carskich zakazów. W smutnym czasie prześladowań po upadku powstania styczniowego wydawało się, że sam Jezus poprzez tak widoczny cud postanowił dodać otuchy i wzmocnić wiarę Polaków.

Ostatnie cuda eucharystyczne w Polsce miały miejsce w 2008 r w Sokółce i w 2013 roku w Legnicy.

Warto zaznaczyć, że polska religijność bardzo przeszkadzała wrogom Polski – tak zaborcom i okupantom. Centralna procesja w Krakowie przez wieki podążała z katedry na Wawelu na Rynek Główny. Podczas II wojny światowej gubernator Hans Frank w ogóle zakazał organizowania tej procesji, a po wojnie władze PRL zgodziły się jedynie na procesję wokół dziedzińca królewskiego zamku na Wawelu.
Przywrócenie tej tradycyjnej trasy procesji Bożego Ciała było możliwe dopiero 14 czerwca 1979 roku po pierwszej wizycie Jana Pawła II w Ojczyźnie. Oby w przyszłości tej tradycji nikt więcej już nie zmieniał.