SLIM VAT, który trudno nazwać radykalną reformą podatkową, to prawdopodobnie nie ostatnie słowo rządu w kwestii podatkowej. Ustami Jadwigi Emilewicz, minister rozwoju i wicepremier, rząd zapowiada w wywiadzie dla fpg24.pl nową ulgę dla firm, nazwaną „ulgą robotyzacyjną”.

 

Ulga może przynieść bardzo mocny impuls inwestycyjny dla gospodarki i w dość krótkim czasie znacząco poprawić zdolność polskiego przemysłu do konkurowania na światowych rynkach. W każdym razie taką nadzieję żywi Ministerstwo Rozwoju.

Polska zajmuje na razie dalekie miejsce w światowym rankingu. Mamy 42 roboty na 10000 pracujących ludzi. Niestety wyprzedzają nas np. Czechy czy Słowacja. W Polsce największy popyt na roboty jest w przemyśle motoryzacyjnym, chemicznym oraz produkcji metali i przemyśle maszynowym.

Pomimo niskiego poziomu robotyzacji w naszym kraju, systematycznie się on jednak podnosi. McKinsey szacuje, że do 2030 roku będziemy mieć potencjał do robotyzacji 49 proc. procesów produkcyjnych w Polsce. Dla rządu tempo to jednak jest niewystarczające:

– Jeżeli relatywnie szybko nie poprawimy stopnia robotyzacji i automatyzacji polskiego przemysłu, będzie on coraz mniej konkurencyjny w stosunku do przemysłów z innych krajów Unii Europejskiej – mówi w wywiadzie dla fpg24.pl minister Jadwiga Emilewicz.

Dla poprawy konkurencyjności

W opinii ekspertów rządowych kraje, które już wdrożyły u siebie roboty przemysłowe, notują poprawę konkurencyjności poprzez wzrost i elastyczność produkcji. Także jakość oferowanych przez nie produktów jest coraz lepsza. Dlatego robotyzacja procesów wytwórczych jest szansą, ale i koniecznością dla przedsiębiorstw przemysłowych, by dalej mogły się rozwijać. Potrzebna zmiana technologiczna nie zajdzie w sposób dynamiczny, jeśli nie zostanie wsparta działaniami państwa mającymi na celu przełamanie fundamentalnych barier absorpcji nowych technologii, zwłaszcza w firmach małych i średnich.

– Na świecie przewagę konkurencyjną zdobywają firmy, które są bardziej efektywne – co do zasady funkcjonujące już w realiach przemysłu 4.0. Zautomatyzowana produkcja, bez bezpośredniej styczności z człowiekiem, jest nie tylko tańsza, ale bezpieczniejsza, szczególnie w czasie pandemii. Robotyzacja pozwala także na szybkie reagowanie na zmianę zapotrzebowania, produkcję w krótkich seriach i elastyczność w oferowaniu produktów – przekonuje minister Jadwiga Emilewicz.

Podobnie jak ulga na badania

Nowa ulga robotyzacyjna ma być skonstruowana na podobieństwo ulgi na prace badawczo-rozwojowe. Pozwoli ona odpisywać firmom od podstawy opodatkowania znaczącą część kosztów związanych z projektowaniem, tworzeniem i wdrażaniem nowych, cyfrowych, zintegrowanych systemów wykorzystujących rozwiązania z dziedziny automatyzacji, sztucznej inteligencji, technologii teleinformatycznych oraz komunikacji pomiędzy maszynami oraz człowiekiem a maszynami do projektowania, zarządzania, optymalizowania i monitorowania procesów produkcyjnych i związanych z nimi procesów logistycznych w przedsiębiorstwie.

Intencją ulgi jest nie tylko proste zachęcenie do kupna robotów, ale do wprowadzania automatyzacji produkcji, do „przerabiania” dużej liczby danych pozwalających na optymalizowanie procesów produkcyjnych.

Przemysł 4.0 i perspektywa automatyzacji wszystkich procesów to sposób na rozwój i podniesienie wydajności przedsiębiorstw. Z drugiej strony ten kierunek rodzi też pytania o los pracowników w przyszłości. To roboty bowiem zaczynają pełnić rolę współpracowników, których potencjał będzie wykorzystywany przez ludzi. Faktem jednak jest, że procesy produkcyjne stają się tańsze i bardziej efektywne, a produkty czy usługi lepiej wykonane niż zrobiłby to człowiek. Kooperacja ludzi z robotami rozwija przedsiębiorstwa, otwiera nowe szanse, wpływa na wzrost poziomu wiedzy.

Dołączą MŚP

Według zeszłorocznych badań Instytutu Prognoz i Analiz Gospodarczych, na świecie pracuje ponad dwa mln robotów przemysłowych. Liderami pod względem ich liczby są Chiny. Przyjmuje się, że za rok jedna trzecia wszystkich robotów przemysłowych na świecie będzie pochodzenia chińskiego. Międzynarodowa Federacja Robotyki (IFR0) szacuje z kolei, że największą gęstość robotyzacji, czyli liczby robotów przypadających na liczbę pracujących, ma Singapur z 831 robotami na 10000 zatrudnionych. Na drugim miejscu jest Korea Południowa (774 robotów). W Europie przodują Niemcy (338 robotów), ale Polska będzie ścigać europejską czołówkę.

Charakterystyczną jest rzeczą, że szybko rozwijające się gospodarki zgłaszają większe zapotrzebowanie na roboty niż te, które tkwią w stagnacji. Można spodziewać się, że ze względu na taniejącą technologię zainteresowanie robotyzacją, zwłaszcza robotami współpracującymi, będzie rosło także w sektorze MŚP.

(Pełny tekst wywiadu z wicepremier Jadwigą Emilewicz opublikujemy w najbliższym numerze naszego miesięcznika – Miesięcznika Forum Polskiej Gospodarki).