Gdy w Czechach ledwie zakończyły się wybory wybuchła nowa fala COVID-19. Odpowiedzialnością za nią obciążono branżę hotelarską i gastronomiczną, w której – od początku listopada – wchodzą nowe restrykcje. Minister zdrowia Adam Vojtech nakazał też, by od dziś Czesi nosili w firmach i urzędach maseczki FFP2. Uszczelnił również granice kraju.

schaerfsystem/Pixabay

Od dziś w czeskich firmach – gdy w pomieszczeniu przebywają co najmniej dwie osoby – trzeba nosić maseczki klasy FFP2. Z kolei od początku listopada restauratorzy będą zmuszeni weryfikować, czy ich klienci mają aktualny certyfikat szczepienia albo przynajmniej aktualny negatywny wynik testu na koronawirusa.

Radka Lukesova prowadzi jeden z licznych pubów w Pradze. Gdy myśli o obostrzeniach denerwuje się, że jej rodzinny biznes straci. „Goście, często nasi stali goście, będą źli i będą się ze mną kłócić, jeśli wejdą takie obostrzenia – może raczej niech zajmie się tym policja” – właścicielka pubu ucina rozmowę o covidowych restrykcjach. Podobne odczucia ma bardzo wielu czeskich przedsiębiorców z branży HoReCa, która przecież już kilkakrotnie została ciężko doświadczona przez koronakryzys.

Martin Baxy, wiceprzewodniczący Demokratycznej Partii Obywatelskiej (ODS), uważa, że działania rządu jak zwykle są spóźnione, a podjęte środki niewystarczające. Obnażają tylko chaos w rządzie Adreja Babisza. – Niczego się nie nauczyłeś przez półtora roku pandemii – napisał Baxy w oświadczeniu przekazanym mediom.

Dziwne wzrosty

Statystyk medyczny dr Ladislav Dusek to taki czeski odpowiednik naszego członka Rady Medycznej przy premierze. Twierdzi on, że epidemia w Czechach rozwija się skokowo. W ciągu poprzednich dwóch tygodni liczba nowych infekcji COVID-19 wynosiła średnio około 3600. W ostatnią sobotę podano, że zakażeń jest 2751, co ma być szczególnie straszną wiadomością. Zwłaszcza, gdy porównuje się ich poziom do konkretnego dnia, np. do 27 marca tego roku, gdy akurat wtedy faktycznie był on znacznie niższy. Maniera wybierania sobie dni ze szczególnie wyższymi odnotowanymi infekcjami i porównywaniem ich do dni, gdy zakażeń było najmniej (przez co dynamika staje się porażająco wysoka) znana jest i praktykowana także i w innych krajach, w tym w Polsce.
Szpitale podobno bardzo szybko zapełniają się pacjentami z COVID-19: obecnie w Czechach przebywa ich tam 771, a 58 osób zmarło w ciągu ostatnich siedmiu dni (we wrześniu 44 osoby). Dusek twierdzi też, że szpitale mogą już wkrótce osiągnąć szczyty widziane zeszłą jesienią i wiosną tego roku.

Testy i kwarantanna dla podróżujących

Od listopada 2020 roku testy dla większości dorosłych nie są już bezpłatne. Ma to zmobilizować do szczepień, bo podwójnymi dawkami zaszczepionych jest 60 procent Czechów.

Jeśli ktoś się wybiera w podroż, na przykład w służbową delegację do Czech, musi mieć certyfikat pełnego zaszczepienia lub świadectwo przejścia choroby (gdy upłynęło nie więcej niż 180 dni) przed podróżą. Po przybyciu zaś, najwcześniej w piątym a najpóźniej w 14. dniu, podróżny powinien wykonać test PCR i do momentu uzyskania negatywnego wyniku przebywać na kwarantannie.