fbpx
niedziela, 21 kwietnia, 2024
Strona głównaFelietonCzerwony ogon, który macha psem

Czerwony ogon, który macha psem

Do rządzenia nie potrzeba większości. Wystarczy mniejszość, ale zdeterminowana i przekonana o swojej słuszności. Działa to także w demokracji.

Populistyczną i nieodpowiedzialną wypowiedź Donalda Tuska na temat mieszkań, kredytów i dopłat do najmu słyszeli już chyba wszyscy. Niektórzy zdążyli też ją skomentować. W oczywisty sposób – przynajmniej dla każdego, kto ma elementarne pojęcie o tym, skąd się biorą ceny i że dorzucanie gotówki na rynek wcale ich nie obniża – omawiany pomysł byłego premiera jest błędny ekonomicznie, ponieważ nie spowoduje on, że mieszkania tanieją, nie rozwiąże więc problemu, jaki rzekomo ma rozwiązać. Da za to zarobić tym, którzy mają więcej niż jedno mieszkanie i mogą wynająć drugie, trzecie i kolejne. Bo to właśnie ta grupa będzie mogła podnieść czynsze. Bo przecież najemcy będą mieli więcej pieniędzy, prawda? Zarobią też swoje ci, którzy budują domy i mieszkania, bo wejście na rynek ludzi, których obecnie nie stać na kredyt, spowoduje, że będzie można sprzedać więcej.

W mojej opinii Tusk i jego doradcy próbowali wymyślić program 500+, ale adresowany do elektoratu wielkomiejskiego, gdzie głód mieszkań jest największy, a ich ceny – to logiczna konsekwencja tej sytuacji – wyższe. Nie byli jednak zupełnie oryginalni. Pożyczyli hasło od Lewicy. Ponieważ zabrakło własnych pomysłów na partię i jej przekaz, posiłkowali się cudzym.

Mieszkanie nie jest prawem, jest jak najbardziej towarem, ale doskonale rozumiem, że są ludzie, którzy uważają inaczej. Moim zdaniem uważają błędnie, ale żyjemy przecież w świecie, w którym o swoje walczą różne idee. Ja mam takie, ktoś ma inne. Normalna sytuacja. Dokładnie tak samo normalna jak to, że co bardziej nośne hasła odrywają się od swoich pierwotnych głosicieli i wędrują dalej – ale tylko pod warunkiem, że naprawdę dobrze je słychać. Nie ma to związku z tym, czy są dobre. Mieszkanie prawem, nie towarem – takim hasłem nie jest.

Ale ma konsekwentnych, dobrze zorganizowanych głosicieli, rzeczników tego poglądu, obecnie też już jego suflerów, bo Donald Tusk mówiący te słowa – w nadziei na wyborczy sukces, bo przecież na darmo nie zainwestowałby swojego wizerunku – stał się aktorem politycznej gry, któremu ktoś podpowiada. I wcale nie zrobił na tym dobrego interesu, bo nie przyciągnie wyborców Lewicy – ci nadal będą głosować na swoją partię, bo dla nich lepszy jest oryginał, nie kopia. W obliczu skrajnej polaryzacji polskiej sceny politycznej nowa odsłona rozdawnictwa nie będzie też ciekawa dla wyborców PiS-u. Bo ci zawsze znajdą 500+ powodów za tym, aby głosować po staremu. Niezdecydowani? Chyba tylko niektórzy z nich mogą uznać, że warto oddać swój głos na partię Donalda Tuska. Ale czy będzie ich na tyle, aby zrównoważyć niewątpliwy odpływ wyborców o poglądach liberalnych, których ten postulat zwyczajnie odrzuca?

Lewica odniosła więc gigantyczny sukces polityczny, największy w tej kadencji. Udało się jej w taki sposób promować swoje hasło, że aż jego głosicielem stał się polityczny konkurent. Lewica, podmiot mniejszy, wyborczo słabszy, okazała się być lepsza w narzucaniu pola walki, w kontrolowaniu tego, o czym się mówi i w jaki sposób się to robi. Trudniej jest przegrać na swoim boisku, łatwiej za to na cudzym, więc teraz Lewica może głosić jeszcze głośniej, że tak, jak najbardziej mieszkanie prawem, nie towarem. Skoro Tusk tak mówi, to jest to przecież oczywiste, prawda? Mogą też jednak dopowiedzieć, że to oni przecież ten program wprowadzą lepiej. Nie jest ważne, czy to zrobią, na razie nawet nie mamy jak się tego dowiedzieć. Już teraz jednak politycy i publicyści, dziennikarze i aktywiści, działacze lewicowej części trzeciego sektora, mogą świętować, bo świetnie przebili się ze swoim przekazem, wykorzystując przy tym kanały komunikacyjne konkurencji.

Marcin Chmielowski
* autor jest wiceprezesem Fundacji Wolności i Przedsiębiorczości

Marcin Chmielowski
Marcin Chmielowski
Politolog, doktor filozofii, autor książek, scenarzysta filmów dokumentalnych.

INNE Z TEJ KATEGORII

Policja dla Polaków

Jednym z największych problemów polskiej policji – choć niejedynym, bo ta formacja ma ich multum – jest ogromny poziom wakatów: ponad 9,7 proc. Okazuje się, że jednym ze sposobów na ich zapełnienie ma być – na razie pozostające w sferze analiz – zatrudnianie w policji obcokrajowców. Czyli osób nieposiadających polskiego obywatelstwa. W tym kontekście mowa jest przede wszystkim o Ukraińcach, Białorusinach i Gruzinach.
3 MIN CZYTANIA

Czasami i sceptycy mają rację

Wszystkie zjawiska, jakie obserwujemy w ramach gospodarki, są ze sobą połączone. Jak w jednym miejscu coś pchniemy, to w kilku innych wyleci. Problem z tym, że w przeciwieństwie do znanej metafory „naczyń połączonych”, w gospodarce skutki nie występują w tym samym czasie co przyczyna. I dlatego często nie ufamy niepopularnym prognozom.
5 MIN CZYTANIA

Markowanie polityki

Nie jest łatwo osiągnąć sukces, nie tylko w polityce, ale nawet w życiu. Bardzo często trzeba postępować niekonwencjonalnie, co w dawnych czasach nazywało się postępowaniem wbrew sumieniu. Dzisiaj już tak nie jest, bo dzisiaj, dzięki badaniom antropologicznym, już wiemy, że jak człowiek politykuje, to jego sumienie też politykuje, więc można mówić tylko o postępowaniu niekonwencjonalnym, a nie jakichś kompromisach z sumieniami.
5 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Kot w wózku. Nie mam z tym problemu, chyba że chodzi o politykę

Wyścig o ważny urząd nie powinien być wyścigiem obklejonych hasłami reklamowymi promocyjnych wózków. To przystoi w sklepie – też dlatego, że konsument i wyborca to dwie różne role.
5 MIN CZYTANIA

Oceniaj pracę, nie ludzi za to, że są starzy

We salute the rank, not the man! To znany cytat ze świetnego serialu, jakim jest „Kompania Braci”. Dotyczy oczywiście sytuacji wyjętej spod praw wolnego rynku, bo dowodzenie na wojnie to nie zarządzanie w firmie. Żołnierze, niejako z automatu, muszą okazać szacunek przełożonym. Nawet wtedy, kiedy ich nie lubią. Salutowanie stopniowi, nie człowiekowi, to jakiś pomysł na to, jak oddzielić czyjąś pracę od niego samego.
4 MIN CZYTANIA

Uwaga Smartfon. Uwaga nostalgia

Największym problemem społecznym, jaki już teraz ma Zachód, a więc i Polska, jest utrata wizji przyszłości i popadanie w nostalgię w jej dwóch odmianach. Przezwyciężenie tego kryzysu wyobraźni i w konsekwencji też możliwości, bo nie można zrobić czegoś, czego nie potrafimy sobie wyobrazić, jest kluczowe.
4 MIN CZYTANIA