Technologia daje coraz większe możliwości, także jeśli chodzi o twórczość artystyczną. Okazuje się, że blockchain potrafi znacznie ułatwić certyfikowanie praw własności do unikatowych przedmiotów, a tokeny NFT mogą zrewolucjonizować świat.

geralt/Pixabay

NFT, czyli non-fungible token, to prawdziwa rewolucja. Większość ludzi słysząc o tokenie i transakcjach opartych o kryptowaluty wrzuca te pojęcia do jednego worka i ucieka od tematu z wymówką, że nie interesuje się tymi technologicznymi bańkami finansowymi, które i tak zaraz pękną. Jednak – jak pokazuje historia – za pojedynczymi udogodnieniami często chowa się dużo głębsza myśl, która może zmienić świat.
Jeśli niedowiarków nie przekonuje innowacyjność tego mechanizmu, to mogą spojrzeć na kwoty: według raportu NonFungible.com, który powstał przy wsparciu L’Atelier BNP Paribas, łączna wartość wszystkich transakcji NFT na całym świecie wzrosła w ciągu zaledwie roku o 21 350 proc.(!) – z 82,5 mln dolarów w 2020 r. do ponad 17 mld dolarów w 2021 r. Zaznaczyć trzeba, że mowa tu przede wszystkim o transakcjach bez pośredników.

Tokenizacja daje możliwości finansowania wielu projektów (informacje dotyczące strony biznesowej można znaleźć w artykule „Tokenizacja biznesu, czyli sky is the limit”). NFT – będąc wyjątkowym tokenem – kojarzy się jednak głównie ze sztuką. Przede wszystkim za sprawą sprzedanego za 69,3 mln dolarów obrazu Mike’a Winkelmanna „Everydays: the First 5000 Days”, składającego się z pięciu tysięcy grafik komputerowych. Jak wygląda to arcydzieło? Jako że jest cyfrowe, można je w każdej chwili zobaczyć online w wolnym dostępie. Kupujący za astronomiczną kwotę zdobył bowiem jedynie certyfikat własności, bo tym właśnie jest NFT.

Co to jest NFT

Cofnijmy się więc kilka kroków, żeby zrozumieć technologię stojącą za możliwością posiadania zdecentralizowanych, zapisanych w systemie zero jedynkowym, praw własności. Kluczem do wielu kwestii jest sieć Blockchain. W uproszczeniu przypomnijmy, że jest to technologia opierająca się na zdecentralizowanym systemie zapisującym i weryfikującym dane przez wszystkie podłączone do sieci komputery. Dzięki temu system jest odporny na wszelkie możliwe dzisiaj hakowanie i centralizację, gdyż każdy członek społeczności widzi próby oszustwa, próby potencjalnych zmian czy odpisywania danych i automatycznie może je blokować.

Stała weryfikacja danych może stać się drogą do wielu możliwości. Przykładowo – gdyby CV zamieszczone byłoby w blockchainie, to każda dodatkowo wpisana umiejętność czy doświadczenie widoczne byłoby dla wszystkich i możliwe do zweryfikowania przez poprzedniego pracodawcę, czy też kogokolwiek innego.

Jest to kluczowa funkcja dla NTF – niewymienialnego tokenu. Jego niewymienialność oznacza, że może być on sprzedany, jednak każdy z nich jest wyjątkowy, a więc nie można go w żaden sposób wymienić na inny, czy do innego porównać. Może to być zarówno dom, poplamiony dres celebryty czy Mona Lisa. Każda z tych rzeczy jest niewymienialnym aktywem, co stoi w przeciwieństwie do wymienialnego pieniądza czy kryptowalut.

Jak to wykorzystać w sztuce?

Jeśli zrozumiemy, że dzięki tej technologii bez zbędnych pośredników, notariuszy, prawników etc. możemy handlować prawami własności, to zauważymy wiele możliwości. Na przykład tę, jak może to uprościć kupno domu! Jednak rozwiązań jest więcej. Wyjątkowość tokenu NFT ma najciekawsze chyba zastosowania w sztuce, która z natury rzeczy jest – i ma być – niepodrabialna. Dodatkowo arcyciekawe są możliwości uzyskane przez cyfrowych twórców.

Wyobraźmy sobie artystów tworzących grafiki komputerowe. Mogą oni oczywiście, dzięki prawom własności intelektualnej, chronić nieuprawnione powielanie wizerunku – jednak jest to bardzo trudne. Przy użyciu tokenów NFT twórcy mogą sprzedać certyfikowane prawo do swojego dzieła. Mimo że będzie ono widoczne dalej w sieci w wolnym dostępie, to uzyskają oni znaczący profit ze sprzedaży, a nawet – przy odpowiednim zaprogramowaniu NFT – z dalszego obrotu danym dobrem. Pomimo tego, że jest to bardzo nieintuicyjne (bo kto chciałby płacić za produkt, z którego każdy może skorzystać za darmo) nie inaczej dzieje się od zawsze ze sztuką materialną – idealnych kopii np. kultowych obrazów jest bez liku, jednak jedynie oryginał – prawo własności do niego – daje pożądany status.

Do tokenizacji nadaje się wszystko, a więc również każdy rodzaj sztuki. Znany zespół rockowy Kings of Leon wraz ze swoją nową płytą wypuścił serię unikatowych tokenów pozwalających na dostęp do dodatkowych ścieżek dźwiękowych. Żeby uatrakcyjnić sprzedaż zespół zagwarantował każdemu posiadaczowi takiego tokena cztery miejsca w pierwszym rzędzie na wszystkie swoje koncerty. Takie dodatkowe profity zwiększają możliwości budowania społeczności wokół artystów. Wprowadzona przez zespół sprzedaż zszokowała branżę muzyczną także przez to, że cały dochód poszedł bezpośrednio do muzyków. Pominięci zostali menedżerowie, producenci i – przede wszystkim – wytwórnia, która w tej branży zazwyczaj zgarnia lwią część przychodów.

Jako że możliwości cyfrowych praw własności są nieskończone, to pojawia się coraz więcej nowych, głośnych transferów. Jednym z nich była sprzedaż pierwszego w historii tweeta za 2,9 mln dolarów, który i tak wciąż można zobaczyć na portalu spod znaku niebieskiego ptaszka.

Wady i zalety

Tak duża rewolucja w prawach własności, które są fundamentem naszej cywilizacji, nie może przejść bez dyskusji nad wadami i zaletami tego systemu. Z pewnością trzeba oddać, że jest to ogromna szansa dla artystów na niezależność, na wyrwanie się z rąk pośredników, pracy pod instytucjami, domami aukcyjnymi, wytwórniami, etc. i tym samym na zatrzymywanie stu procent należnych im zysków.

Wielu artystów korzysta z NFT nie tylko do sprzedaży swoich dzieł, ale tak naprawdę swojej marki i osoby. Wartość tokenów zależy bowiem od tego, ile ludzie są skłonni za dany produkt zapłacić. Dobrze prosperujący i lubiany twórca może liczyć na wzrost wartości swoich NFT w czasie. Jeśli jednak popełni np. nieakceptowalny społecznie błąd, to nikt nie będzie chciał mieć z nim do czynienia i jego wartość spadnie do zera. Zbudowanie odpowiedniej społeczności pozwala jednak na wsłuchiwanie się w głos fanów i kontakt z nimi na własnych warunkach.

Mimo – wydaje się – wielu zalet istnieją też niejasności. Jako że technologia ta jest nowa, nie wiadomo jeszcze, jak na społeczną kontrolę praw własności zareaguje państwo będące do tej pory głównym egzekwującym kwestie wiarygodności. Wątpliwym jest, że pozbędzie się aparatu kontroli nad życiem gospodarczym.

Możliwym jest także, że wydawane teraz w ten sposób horrendalne kwoty na dzieła sztuki są jedynie modą i bańką finansową pompowaną przez celebrytów i influencerów, którzy (choćby tylko dla prestiżu) chcą znaleźć się w wąskim kręgu posiadaczy konkretnych NFT.

Jednym z najczęściej podnoszonych problemów dotyczących blockchaina, ale najlepiej widocznym na przykładzie NFT, jest kwestia energochłonności systemu. Ciągła aktualizacja i zapisywanie wszelkich transakcji na wszystkich urządzeniach pochłania ogromne ilości energii. Szacuje się, że Etherum, na którym bazuje większość transakcji NFT, przyczynia się – w skali rocznej – do emisji śladu węglowego wytwarzanego przez ten sam czas w całej Serbii. Nie można więc się dziwić ekologom, gdy oburzają się słysząc, ile energii pochłonęło przesłanie wirtualnych praw własności do tweeta czy latającego na tęczy kotka (słynny Nyan Cat), które i tak wszyscy widzą po wpisaniu odpowiedniej frazy w wyszukiwarce.

Przyszłość NFT jest niepewna. Najbardziej niebezpieczna wydaje się tu ingerencja państwa. Choć cyfrowe prawa autorskie – nawet intuicyjnie – wydają się niepokojące. W końcu czyjeś prawo do własności, tak jak prawo do posiadania państwa, występuje jedynie wtedy, gdy wszyscy je akceptujemy. Świat wirtualny może więc wkroczyć na płaszczyznę dotąd niespotykaną. Wszystko wskazuje jednak na to, że NFT pozwoli na większą niezależność artystów, jak i wszystkich ludzi chcących bez zbędnych podpisów, pieczątek i pośredników dokonywać legalnych transakcji.

Poprzedni artykułBranża dostaw błyskawicznych na zakręcie
Następny artykułDobre wiadomości w sprawie bezrobocia w Polsce!