Anglicy mają swój banknot 50-funtowy z wizerunkiem Alana Turinga – kryptologa, który pomógł złamać kod Enigmy. Czy przyjdzie czas na polski banknot z Marianem Rejewskim – pierwszym pogromcą Enigmy?

Fot. PAP/EPA.

1 października br. stracą ważność brytyjskie banknoty o nominałach 20 i 50 funtów i nie będzie można już nimi płacić (wciąż jednak będzie można je wymienić, między innymi w oddziałach Banku Anglii). Na nowym 50-funtowym polimerowym banknocie znalazł się wizerunek Alana Turinga z fotografii z 1951 r. oraz jego podpis, a także fragment obliczeń z jednej z prac kryptologa. Nie zabrakło też cytatu: „To tylko przedsmak tego, co nadejdzie i cień tego, co będzie” – to cytat, który matematyk przytoczył w wywiadzie dla gazety „The Times” 11 czerwca 1949 r. („This is only a foretaste of what is to come, and only the shadow of what is going to be”). Na banknocie postanowiono też dodać rysunek techniczny British Bombe (bomba kryptoanalityczna) oraz taśmę Tickera z datą urodzenia Alana Turinga (23 czerwca 1912 r.) zapisaną w systemie binarnym.

Patrząc na nowy, piękny angielski banknot przychodzi mi na myśl pytanie: czy Polacy nie powinni uczcić w podobny sposób Mariana Rejewskiego – tak naprawdę pierwszego pogromcy Enigmy – albo kolejnych dwóch genialnych polskich kryptologów: Jerzego Różyckiego i Henryka Zygalskiego, którzy raz po razie łamali kolejne jej kody? Przecież gdyby Polacy nie przekazali Anglikom zrekonstruowanej Enigmy dziś raczej nikt nie usłyszałby o Alanie Turingu, jako o kryptologu, który złamał kod…

Nowe banknoty 20-funtowe i 50-funtowe są już w obiegu w Wielkiej Brytanii od 23 czerwca 2021 r. – wprowadzone zostały dokładnie w dniu urodzin genialnego angielskiego kryptologa. Od tego czasu stare i nowe banknoty były używane równocześnie (przy stopniowym wycofywaniu stary nominałów). Jak przypomniał komunikat Banku Anglii, 30 września 2022 r. stare banknoty stracą status środka płatniczego i od 1 października ważne będą jedynie nowe polimerowe 20-stki i 50-tki, a na 50-funtówce niepodzielnie już królował będzie Alan Turing.

Historię Mariana Rejewskiego i jego pierwszą udaną (genialną) próbę złamania kodu Enigmy opisywaliśmy już jakiś czas temu (link). Przypomnijmy teraz, że Rejewski złamał niemieckie szyfry, które tak przez Niemców, jak i przez polskich uczonych uznawane były za „nie do złamania”. Kolejne udane łamanie (modyfikowanych przez Niemców) kodów Enigmy było już dziełem zespołu genialnych polskich kryptologów: „(…) Dzisiaj warto podkreślić, że prace nad łamaniem kolejnych kodów Enigmy podczas II wojny światowej w ośrodku kryptologicznym brytyjskiego wywiadu w Bletchley Park  były możliwe dzięki polskim kryptologom, którzy zrekonstruowali Enigmę i przekazali ją Anglikom. Nasi sojusznicy (lub też „sojusznicy”) odwdzięczyli się tym, że do swojego ośrodka kryptologicznego… zakazali wstępu polskim kryptologom. Zachowanie Anglików można by skwitować mądrym powiedzeniem, że tak na prawdę »nie ma sojuszników, są tylko wspólne interesy«” – pisaliśmy w artykule.
Stąd po oglądnięciu angielskiego filmu „Gra tajemnic” o łamaniu Enigmy przez Turinga, widz będzie przekonany, że złamanie szyfrów to dzieło Brytyjczyków. Polscy kryptolodzy w filmie praktycznie nie zaistnieli, gdyż angielski film opowiada o podlondyńskim ośrodku kryptologicznym w Bletchley Park, gdzie Polaków nie było. O tym, że mieli oni (dosłownie) zakaz wstępu nikt nie wspomniał.

Oczywiście Alanowi Turingowi trzeba oddać to, czego dokonał: Po wojnie zaprojektował jeden z pierwszych komputerów elektronicznych. Mimo ogromnych zasług dla Imperium Brytyjskiego, w 1952 r. został skazany za „obrazę moralności publicznej” (homoseksualizm) i – by uniknąć więzienia – wybrał proponowaną mu przez sąd terapię hormonalną, która bardzo zaszkodziła jego zdrowiu. Zmarł w 1954 r. w wyniku zatrucia cyjankiem. Podejrzewano, że było to samobójstwo lub nieostrożne obchodzenie się z chemikaliami w laboratorium. W 2009 r. brytyjski rząd przeprosił za szykany wobec Turinga, a w 2013 r. królowa Elżbieta II ułaskawiła go.

Warto byłoby zrobić wszystko, co możliwe, by świat na hasło „Enigma” nie myślał (tylko) – „Turing”, ale także – „Rejewski, Zygalski, Różalski”. Nikt za nas tego nie zrobi. Co więcej, każdy naród będzie reklamował swoich wynalazców. Przykładem niech będzie fakt, iż świat za twórców kamery filmowej uważa braci Lumière, a nie Prószyńskiego (choć bracia Lumière przyznali, iż to Polak był przed nimi).

Od prawej: Marian Rejewski (1905-1980), Jerzy Różycki (1909-1942), Henryk Zygalski (1908-1978). (Źródło zdjęcia: dzieje.pl)

Sytuacja (być może) zmieni się nieco na lepsze, gdy zostanie odbudowany Pałac Saski w Warszawie, gdzie mieściło się Biuro Szyfrów, a w którym pracowali nasi wielcy kryptolodzy. Według historyków złamanie kodów Enigmy skróciło II wojnę światową o dobre kilka lat, co uchroniło od śmierci około 30 mln potencjalnych ofiar. Jest zatem czym się chwalić – to Marian Rejewski był pierwszym człowiekiem na świecie, który złamał kod Enigmy, a potem – przez kilka lat – kolejne jej kody łamane były przez Rejewskiego, Zygalskiego i Różyckiego. W tym momencie warto byłoby zadać pytanie o to, co by było, gdyby Marian Rejewski nie pokonał Enigmy?

Dumę narodową buduje się w dużej mierze osiągnięciami naukowymi i kulturalnymi, tylko że: po pierwsze – trzeba o nich wiedzieć, po drugie – trzeba zrobić co się da, by wiedzieli o nich nie tylko Polacy.

Poprzedni artykułTak państwowe spółki marnują nasze pieniądze
Następny artykułZaczyna się walka o przetrwanie