fbpx
wtorek, 18 czerwca, 2024
Strona głównaBiznesCzy Europie może zabraknąć żywności?

Czy Europie może zabraknąć żywności?

Europejczykom może zabraknąć żywności – to zdanie coraz częściej da się słyszeć z ust przedstawicieli największych organizacji rolniczych Europy. Winne temu stanowi rzeczy nie są ani mityczne zmiany klimatu, ani sami rolnicy. Pełna odpowiedzialność spoczywa na barkach polityków, którzy – owładnięci lewicową manią – postanowili zniweczyć dorobek lat pracy unijnych gospodarzy.

Aż wstyd przyznać, że za większością planowanych reform stoi Komisja Europejska, której ster dumnie dzierży Janusz Wojciechowski. Rolnicy wiązali niemałe nadzieje z faktem, że za kierunek rozwoju rolnictwa w UE odpowiedzialny będzie Polak. Szybko okazało się jednak, że nie o szansach należy tu mówić, a o zagrożeniach. Dziś polscy rolnicy nie zastanawiają się, jak ugrać najwięcej na korzystnej (w teorii) sytuacji politycznej, ale jak zminimalizować skutki kolejnych zagrożeń.

Komisja Europejska szaleje

Mowa tu w szczególności o dwóch strategiach, które Komisja Europejska narzuciła unijnym gospodarzom. Zarówno „Od pola do stołu” jak i „Strategia bioróżnorodności” spowodować mogą powstanie ogromnych wyrw na europejskim rynku rolnym. Wszystko – rzecz jasna – w imię walki o klimat. Pomysł już u swego zarania opiera się jednak na błędnym przekonaniu, jakoby to rolnicy mieli okazać się głównymi trucicielami planety. Wszystko wskazuje na to, że Komisja Europejska uległa w tej kwestii naciskom grup aktywistów, którzy obarczają rolników niemal jednostkową winą za zmiany klimatu. Oskarżenia takie doprowadziły do serii protestów rolniczych, które w ostatnich dwóch latach przetoczyły się przez Niemcy, Holandię, Francję i szereg innych krajów UE.
Komisja Europejska zbagatelizowała jednak obawy rolników i kontynuowała swoje działania. Ich efektem będzie ograniczenie możliwości stosowania środków ochrony roślin oraz nawozów o 25 procent (względem poziomów ich dzisiejszego zużycia w państwach członkowskich).
W Polsce tzw. chemii wykorzystuje się stosunkowo niewiele, w konsekwencji czego – po wejściu w życie unijnych ograniczeń – nasz kraj będzie jednym z tych, które najdotkliwiej odczują nowe unijne regulacje. Politycy zdecydowali także o przeznaczeniu 25 procent areału pod produkcję ekologiczną. Jakby tego było mało, Parlament Europejski zdecydowaną większością głosów przyjął rezolucję dotyczącą wejścia w życie zakazu używania klatek w chowie i hodowli zwierząt. Nie bez znaczenia pozostaje także kwestia zakazu stosowania antybiotyków w wielu aspektach hodowli zwierzęcej, czy lansowana przez Fransa Timmermansa strategia Fit for 55.

Spadek produkcji

Sama Komisja Europejska – biorąc jednak pod uwagę skutki wyłącznie pochodnych Europejskiego Zielonego Ładu – wylicza, że Unia Europejska liczyć będzie musiała się ze spadkiem produkcji rolnej o około 15 procent. Podobne uszczuplenie dotknąć ma także unijnego eksportu artykułów rolno-spożywczych. Z liczącego się producenta i eksportera, UE powoli stawać będzie się importerem żywności, niejako wypychając niechcianą hodowlę i „nieekologiczną” (w myśl unijnych przepisów) uprawę poza granice Wspólnoty.

Politycy twierdzą, że spadki produkcyjne zrekompensowane zostaną wyższymi cenami, które rolnicy uzyskają za swoje produkty w ramach handlu międzynarodowego. Nic bardziej mylnego. Komisja Europejska zapomina, że wzrost kosztów produkcji – a z takimi niewątpliwie trzeba się liczyć – zdecydowanie obniży konkurencyjność cenową produkowanych we Wspólnocie towarów.
Także sam „problem klimatyczny” wypchnięty zostanie poza granice UE. Redukcja emisji – która jest w teorii celem nadrzędnym KE – bez utraty konkurencyjności wymagałaby gigantycznego wzrostu wsparcia w ramach Wspólnej Polityki Rolnej.

Polski problem

Kłopoty z bezpieczeństwem żywności wystąpić mogą także w naszym kraju. Polska jest czołowym unijnym producentem mięsa i silnym rynkiem produkcji roślinnej. Już w najbliższych latach okazać się jednak może, że krajowi producenci nie wytrzymają presji kolejnych unijnych inicjatyw.

Także w naszym kraju politycy zbyt często kierują się w swoich wyborach zdaniem aktywistów. Efektem takiego stanu rzeczy są choćby kłopoty na rynku trzody chlewnej, który od lat nie może poradzić sobie z wciąż powracającą epidemią afrykańskiego pomoru świń, dziesiątkującą stada w kolejnych częściach kraju.
Eksperci są zgodni, że jedyną szansą na realną walkę z chorobą jest zdecydowana redukcja populacji dzików, będących głównym rezerwuarem i wektorem przenoszenia wirusa. Z ASF, po wybiciu wszystkich dzików w kraju, szybko poradziła sobie choćby Dania. W Polsce jednak – przez protesty aktywistów – podobnego scenariusza zrealizować nie sposób.
Niestety, podobne sytuacje tyczą się niemal każdego z sektorów produkcji zwierzęcej.

Po rozum do głowy

Przed rolnikami w Europie trudny czas, którego zdecydowanie nie ułatwiają im europejscy decydenci. Zielona fala pochłania kolejne parcele rynku i robi to niczym słynny jeździec – bez głowy. Gdy spiętrzone problemy doprowadzą do uwypuklenia dzisiejszych obaw, może być już jednak za późno.

Jacek Podgórski
Jacek Podgórski
Dyrektor Forum Rolnego Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Członek zespołu problemowego ds. ubezpieczeń społecznych oraz zespołu problemowego ds. międzynarodowych Rady Dialogu Społecznego. Były dyrektor Forum Podatkowo-Regulacyjnego w Departamencie Prawa i Legislacji ZPP. Wieloletni dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej. Autor licznych publikacji z zakresu funkcjonowania gospodarki rolnej Polski i Unii Europejskiej. Były dziennikarz i felietonista.

INNE Z TEJ KATEGORII

Branża noclegowa liczy długi i wypatruje gości

Rusza sezon dla turystycznych obiektów noclegowych. Bez wątpienia przedsiębiorcy oferujący zakwaterowanie liczą, że w nadchodzących miesiącach utrzyma się tendencja z zeszłego roku, gdy liczba turystów, którym udzielono noclegów wzrosła o blisko 6 proc.
5 MIN CZYTANIA

„Drapieżne koty” z Polski sprawdziły się na polu walki. Ukraińcy zwiększają zamówienia

Polskie wozy bojowe Oncilla, wyprodukowane przez firmę Mista ze Stalowej Woli, doskonale sprawdziły się na polu walki. Na froncie walczy już setka transporterów. Ukraińska armia zamówiła kolejną partię „drapieżnych kotów”.
2 MIN CZYTANIA

Polski drób niedługo znajdzie się na azjatyckich stołach

– Produkujemy rocznie trzy miliony ton mięsa drobiowego. To najwięcej w UE – zaznacza Dariusz Goszczyński, prezes zarządu Krajowej Rady Drobiarstwa – Izba Gospodarcza (KRD-IG). Według niego, wysoka jakość rodzimego drobiu predestynuje go do sprzedaży nawet na tak wymagających rynkach jak Japonia czy Hongkong.
4 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Jak uzdrowić krajową legislację?

W Polsce o procesie legislacyjnym trudno dziś mówić bez emocji. Złośliwie można by powiedzieć, że jest to wprawdzie proces, ale nie stanowienia prawa, tylko jego masowej produkcji. I to produkcji marnej jakości. Nie pozostaje to bez znaczenia dla biznesu, który o legislacji myśli z uzasadnioną trwogą.
6 MIN CZYTANIA

Obudzić z marazmu polski rynek pracy!

Polski rynek pracy w niedalekiej przyszłości będzie borykać się z niedoborem pracowników znacznie przewyższającym dzisiejsze, sygnalizowane przez przedsiębiorców, problemy. Wskaźniki demograficzne nie pozostawiają tu złudzeń. Pozostaje tu zatem pytanie – co robić?
5 MIN CZYTANIA

Polska powinna mieć swoją rakiję

Produkcja destylatów to element tradycji i kultury wielu regionów świata. Polska wcale nie jest tu białą plamą na mapie świata, ale od innych miejsc w samej choćby Unii Europejskiej odróżnia nas to, że wytwarzanie trunków o „słusznym” woltażu w domowych warunkach jest nad Wisłą po prostu nielegalne.
4 MIN CZYTANIA