Inwestorzy, oceniając ryzyko inwestycyjne, coraz częściej biorą pod uwagę także raporty dotyczące zrównoważonego rozwoju. Raportowanie ESG, wprowadzone i wymuszone przez Unię Europejską, obliguje do określonych zachowań przede wszystkim większe firmy deweloperskie. Czy w obliczu kryzysu w branży komponent „eko” nadal zachowa swoje duże znaczenie, jakie posiadał już przed kryzysem?

panele, fotowoltaika
Pixabay.com

Czym żyje rynek? Z pewnością wysokimi ratami kredytów będącymi pochodną rosnących stóp procentowych oraz słabego złotego, co zaczyna już wyraźnie oddziaływać na popyt na rynku nieruchomości. Jednak nie tylko tym rynek żyje. Inwestorom szczególnie doskwiera teraz wydłużający się czas oczekiwania na pozwolenia na budowę, zaburzone łańcuchy dostaw i inflacja.

To wszystko przekłada się na szybki wzrost cen nieruchomości. Coraz częściej zdarza się, że rosną one nawet z dnia na dzień. Wzrastają bowiem nie tylko koszty budowy, ale także materiałów.

Jak do tego się mają ambitnie kreślone przez Unię Europejską cele klimatyczne? Tak zwany komponent klimatyczny zostanie zweryfikowany przez samych inwestorów. Na przykład nie każdy zapłaci za budynek ze wzmocnionym dachem tylko po to, żeby można było na nim położyć panele fotowoltaiczne. Priorytetem bowiem może być zachowanie niższej ceny nieruchomości.

Klimat a nieruchomości

Rynek nieruchomości od dawna wydaje się być kluczowy dla osiągania unijnych „celów klimatycznych”. Według raportu firmy doradczej ThinkCo z marca 2022, tylko w 2020 roku budynki były odpowiedzialne za zużycie 36 proc. światowego zapotrzebowania na energię, za emisję CO2 na poziomie 37 proc., za wyprodukowanie jednej trzeciej światowych odpadów i zużycie 3 mld ton surowych materiałów.

Dwie trzecie zużywanej energii na tym rynku pochodzi z paliw kopalnych. W efekcie sektor nieruchomości odpowiada za 30 proc. globalnej emisji gazów cieplarnianych zużywając ok. 40 proc. całkowitej energii. Niemal trzy czwarte budynków w Europie wykazuje się przy tym niską efektywnością energetyczną. Innowacje na rynku nieruchomości są więc z pewnością jednymi z tych, które mogą pomóc w osiąganiu neutralności emisyjnej. Kwestie redukcji emisji CO2 coraz częściej dotyczą nie tylko nieruchomości na etapie ich użytkowania, ale są podnoszone już w trakcie budowy obiektów.

Ekologia czy cena?

– Dekarbonizacja gospodarki nie wydarzy się jednak sama. Nie bez znaczenia jest fakt, na ile prawo lokalne – a co za tym idzie sektor – nadąża za potrzebami zrównoważonego rozwoju – uważa Radosław Jodko, ekspert ds. inwestycji na rynku nieruchomości.

Niezależnie od tego z jakiego rodzaju nieruchomościami mamy do czynienia – z rynkiem najmu czy kupna-sprzedaży – ostatecznie sami inwestorzy zdecydują, czy w otoczeniu kryzysowym są nadal skłonni płacić więcej za komponent „eko” przy inwestycji (przekładający się m.in. na energooszczędność budynków), czy też będą kierować się wyłącznie niższą ceną.

Poprzedni artykułAmeryka inwestuje miliardy dolarów w samochody elektryczne
Następny artykułPowstaje największa farma solarna w Polsce