Fot. Pixabay

Dr Paweł Grzesiowski przestrzega, że odmrażanie gospodarki nie oznacza, że pandemia koronawirusa jest już za nami. Nie oznacza nawet tego, że minęliśmy szczyt zachorowań. Jego zdaniem, najgorsze dopiero przed nami.

– Boję się, że ludzie myślą, że jest już po epidemii. Pojawiają się nierozważne głosy, że jest już po wszystkim. A tak naprawdę jesteśmy dopiero przed epidemią! – mówi.

Grzesiowski przyznaje rzecz w zasadzie oczywistą, że na skutek narodowej kwarantanny i powszechnej izolację nie nabraliśmy odporności i dopiero teraz wirus będzie mógł się wykazać i nas zaatakować. – Siedzieliśmy dwa miesiące w ukryciu i wirus nie miał kogo zaatakować. Teraz będziemy już wychodzić do pracy, do galerii, a więc wirus będzie miał do nas dostęp. Nie ma żadnego przesłania mówiącego, że epidemia minęła (…) Wirus nadal jest w środowisku, wywołuje zachorowania i każdy kto nie chorował, może zachorować – tłumaczy.

To kolejny głos eksperta ze świata medycyny, który „uderza” w oficjalny przekaz, jakoby mamy do czynienia z wielką pandemią, dlatego nie było i nie ma innego wyjścia, jak całkowite zatrzymanie gospodarki i zarządzenie narodowej kwarantanny, czyli zamknięcie wszystkich w domach. Skutki bowiem takiego działania na dłuższą metę mogą być i pewnie będą zatrważające. Wielu ekonomistów i przedsiębiorców jest zdania, że polska gospodarka przez ostatnie dwa miesiące traciła dziennie na skutek tzw. pandemii 2 mld zł! I są to szacunki, które zapewne nie odbiegają od prawdy. Skutki gospodarcze będą oczywiście ściśle związane ze skutkami społecznymi (bezrobocie, depresje, marazm etc.), które już trudniej będzie podliczyć, a które na pewno za chwilę dadzą o sobie znać. Do tego dochodzą skutki zdrowotne, o których teraz mówi dr Grzesiowski.

Polski rząd wybrał strategię walki z koronawirusem, która byłaby skuteczna, gdyby dało się go przeczekać i całkowicie zwalczyć. Tak się jednak nie stało, bo to niemożliwe.

Znów wraca więc temat tzw. pandemii. I znów kolejne oficjalne dane pokazują, że absolutnie nie mamy z nią do czynienia. Przynajmniej na tę chwilę. Liczba zgonów w Polsce:

  • kwiecień 2018 – 33 639
  • kwiecień 2019 – 33 613
  • kwiecień 2020 – 33 104

Podobne dane płyną z USA, Włoch, czy Hiszpanii (akurat za marzec), o czym pisaliśmy TUTAJ.

Czyli co? Ktoś cały czas robi nas w konia?