Ostatni sezon nasienny daje sporo do myślenia – wzmogły się kontrole i kolejne zakazy sprzedaży nasion. – Czy polskie, tradycyjne nasiona nie podobają się urzędnikom, którzy ograniczając ich wprowadzanie do obrotu robią miejsce zagranicznym? – pyta jeden z polskich rolników i dystrybutorów nasion. Czy może jest to może tylko bezmyślne działanie?

Tymur Khakimov/Pexels

W efekcie kontroli Wojewódzkich Inspektoratów Ochrony Roślin i Nasiennictwa (WIORiN) tylko w 2021 r. zniknęły z rynku 1064 podmioty, a na 116 nałożono opłaty sankcyjne lub mandaty – są to oficjalne dane Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa (PIORiN). W efekcie zakazania im sprzedaży z rynku zniknęły setki podmiotów, w większości polskich, zajmujących się uprawą i ich handlem nasionami. Podstawowe argumenty za zakazem sprzedaży nasion były dwa: łamanie praw autorskich oraz ryzyko przenoszenia agrofagów, czyli organizmów mogących dokonać szkód w uprawach.

Naciski poszły „z góry”?

Rolnicy twierdzą jednak, że to Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wymusza na Głównym Inspektoracie Ochrony Roślin i Nasiennictwa (GIORiN) oraz podlegających im wojewódzkich inspektoratach zamykanie polskich podmiotów. Zarzut jest więc ciężkiego kalibru. W ich opinii niszczenie rodzimych producentów doprowadzi do wyjałowienia puli genetycznej roślin uprawnych oraz – jak można przypuszczać – stworzenia miejsca dla podaży nasion pochodzących z zagranicy.

– Dlaczego we Francji, Niemczech czy Belgii można sprzedawać nasiona odmian tradycyjnych, a w Polsce nie? Obowiązują nas przecież te same zasady unijne. Jednak według ministerstwa Belg sprzedający nasiona w Polsce jest dobry, ale Polak, który ośmieli się to zrobić jest przestępcą – pyta hodowca na stronie internetowej sklepu pomidorlandia.pl.

Nieudane rejestracje i zakazany obrót

Faktem jest, że w myśl ustawy z dnia 9 listopada 2012 r. o nasiennictwie, odmiany tradycyjne (ustalone) powinny być rejestrowane jako tzw. odmiany amatorskie. Jednak próby zarejestrowania kilkuset odmian nasion z polskich gospodarstw rodzinnych spaliły na panewce. Po nowelizacji ustawy o nasiennictwie z 2020 r. również każda sprzedaż nasion tradycyjnych przez internet stała się nielegalna (przy okazji – dlaczego w takim razie bez problemu można sprzedawać nasiona konopi indyjskich?). Według informacji, jakie otrzymują rolnicy z WIORiN, Ministerstwo Rolnictwa jest również niechętne sprzedaży bezpośredniej, czyli prosto z gospodarstw rolnych. Ogranicza to dostęp producentów nasion tego typu do rynku, faworyzując w oczywisty sposób jedynie podmioty duże oraz stwarzając warunki do monopolizacji przez nie rynku nasiennego.

Polakom zakazane?

Sprzedaż nasion odmian tradycyjnych (ustalonych) legalna jest m.in. w Belgii i Francji, które wszak są krajami Unii Europejskiej. Polska podlega pod te same przepisy wspólnotowe, a – zdaniem rolników – przyjęła skrajnie niekorzystną ich interpretację. W efekcie firmy pochodzące z innych krajów UE mogą oferować tego rodzaju nasiona w Polsce, zaś Polacy nie mogą tego robić i to ani za granicą, ani we własnym kraju.

– Dobrem klientów jest możliwość wolnego wyboru w tym, co uprawiają, na jakie odmiany wydają swoje pieniądze i co kupują. Dotyczy to także sadzonek z nasion. Teraz ten wybór jest nam wszystkim odbierany. Odmiany ustalone, tradycyjne, których udokumentowana historia sięga często ponad stu lat, stały się dla kogoś konkurencją. Tylko i wyłącznie jako takie muszą zniknąć. Czy tak musi, czy tak może ma być? – pyta hodowca.

źródło: https://pomidorlandia.pl/pl/blog/zakaz-sprzedazy-nasion/52
Poprzedni artykułCzy grożą nam fale zwolnień?
Następny artykułPotentat w produkcji inteligentnych chipów sceptyczny wobec amerykańskich ograniczeń eksportu do Chin