Naddniestrze to państwo, którego oficjalnie nie ma. Jest to pas ziemi o długości ok. 200 kilometrów i szerokości od 6 do 38 kilometrów, który można wręcz nazwać kolejnym – obok obwodu Kaliningradzkiego – „lotniskowcem” Rosji. I to dosłownie. To wystrzelone z terenu Naddniestrza bomby spadły w czasie obecnie toczącej się wojny rosyjsko-ukraińskiej na Iwano-Frankiwsk (dawny Stanisławów).

Ukraina/Twitter

Naddniestrze, w którym mieszka niespełna pół miliona ludzi, po uznaniu przez Moskwę niepodległości republik donieckich coraz mocniej zaczęło dopominać się od Rosji, by ta uznała niepodległość terenów wciśniętych pomiędzy Ukrainę a Mołdawię. Póki co dla Rosji Naddniestrze nie jest zapewne najpilniejszą sprawą, niemniej patrząc na mapę Ukrainy trudno nie pokusić się o myśl, czy w razie dalszej eskalacji działań wojennych to z terenów Naddniestrza nie będzie prowadzony ostrzał rakietowy, czy wręcz nie zostaną stamtąd wyprowadzone rosyjskie wojska, które mogłyby ruszyć w stronę polsko-ukraińskiej granicy. Wszak z punktu widzenia Rosjan ich żywotnym interesem jest odcięcie Ukrainy od dostaw broni i żywności.

Dla wielkich mocarstw świat jest niczym szachy. W przypadku Naddniestrza można powiedzieć, iż Rosja dosłownie szachuje samą możliwością wprowadzenia swoich wojsk do Tyraspolu (stolica Naddniestrza) sąsiadującego z Mołdawią, która także ma europejskie aspiracje – jak chociażby wstąpienie do UE.

Warto wspomnieć, że Mołdawia doskonale zdaje egzamin wobec kryzysu związanego z falą ukraińskich uchodźców. Niespełna trzymilionowa Mołdawia przyjęła już ponad 200 tys. uchodźców, a więc per capita więcej od Polski, która od pierwszego dnia rosyjskiej agresji na Ukrainę przyjęła ich ponad 2 miliony.

Nie ma wątpliwości, że mieszkańcy Naddniestrza mają silne sympatie prorosyjskie – wszak są to w dużej mierze potomkowie osiedlonych tutaj w latach ZSRR Rosjan (choć tutaj ciekawostka – do tej pory mieszka na tym terenie kilkusetosobowa Polonia). Prorosyjskie sympatie potęguje także fakt, iż gospodarczo Naddniestrze jest uzależnione od Rosji. W 2006 roku za jego niepodległością opowiedziało się aż 97 procent respondentów. Co więcej, na fladze Naddniestrza możemy dostrzec sierp i młot, a w 2017 roku miejscowe władze podjęły decyzję o zrównaniu flagi rosyjskiej z dotychczasowymi symbolami Naddniestrza. Od tego momentu flaga Federacji Rosyjskiej wywieszana jest na wszystkich urzędach, a także podczas oficjalnych uroczystości.

Czy zatem Naddniestrze może wbić nóż w plecy Ukrainie? Taki scenariusz jest jak najbardziej prawdopodobny. Wszak Rosjanie mają w tym doświadczenie (ot chociażby tak, jak w roku 1939).

Poprzedni artykułZaskakująca sytuacja na rynku OC
Następny artykułXIV European Economic Congress: Jaka przyszłość europejskiej gospodarki?