Czy rzeczywiście, zgodnie z obietnicami rządu, Polski Ład wprowadza rozwiązania, które sprawią, że „branie pod stołem” czy też tzw. śmieciówki znikną?

Jednym ze sztandarowych haseł Polskiego Ładu jest walka z tak zwaną szarą strefą. Zgodnie z treścią proponowanych zmian „w przypadku nielegalnego zatrudnienia lub zaniżenia podstawy wymiaru składek pracowników, składki na ubezpieczenia emerytalne, rentowe i chorobowe od wynagrodzenia z tytułu nielegalnego zatrudnienia nie obciążą ubezpieczonego i opłacone będą w całości z własnych środków przez płatnika składek”.

Innymi słowy, w sytuacji stwierdzenia tzw. nielegalnego zatrudnienia całość składek na ubezpieczenie społeczne, a więc również część składki opłacanej przez pracownika, pokryje przedsiębiorca. Takie rozwiązanie ma zniechęcić pracodawców do zatrudniania na czarno, jednak – jak wskazują przedstawiciele polskich przedsiębiorców – nie surowość, ale nieuchronność kary powinna być tutaj kluczowa.

Co to znaczy nielegalne zatrudnienie?

Polski Ład nie wprowadza nowej definicji nielegalnego zatrudnienia, odsyłając do regulacji zawartych w ustawie o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy – art. 2 ust. 1 lit. 13 a.

Zgodnie ze wskazaną normą przez nielegalne zatrudnienie rozumie się „zatrudnienie przez pracodawcę osoby bez potwierdzenia na piśmie w wymaganym terminie rodzaju zawartej umowy i jej warunków”.  Czyli w sytuacji stwierdzenia tak zwanej pracy na czarno pracodawca zapłaci podwójnie. Warto zauważyć, że przepis ten ogranicza się tylko i wyłącznie do stosunku pracy pozostawiając poza zakresem swoich regulacji inne formy zatrudnienia, takie jak np. umowa zlecenia.

Polski Ład a „branie pod stołem”

Analogicznie do nielegalnego zatrudnienia ustawodawca uregulował sytuację, kiedy pracodawca zaniża podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie społeczne, czyli kwotę, od której ustalana jest wartość składek ubezpieczeniowych. W przypadku pracowników podstawą wymiaru jest rzecz jasna kwota otrzymywanego wynagrodzenia. Z obniżeniem podstawy mamy do czynienia wtedy, kiedy kwota zadeklarowana na umowie jest niższa od kwoty realnie otrzymywanej przez pracownia. W tym wypadku również pracodawca – zgodnie z zapisami w Polskim Ładzie – ma ponieść podwójną karę w postaci przypisania składek na ubezpieczenie społeczne również w części finansowanej przez pracownika.

Wynagrodzenie i składki zusowskie nie pójdą w koszty

Jak wynika z uzasadnienia do projektu Polskiego Ładu, „kolejnym elementem zmian mających na celu przeciwdziałanie szarej strefie, jest propozycja wyłączenia z kosztów uzyskania przychodów wypłaconego wynagrodzenia z tytułu nielegalnego zatrudnienia oraz wynagrodzenia wypłaconego „pod stołem”. W ten sposób nieuczciwy pracodawca, niejako przejmie ciężar opodatkowania podatkiem dochodowym wynagrodzenia osoby fizycznej (art. 23 ust. 1 pkt 55c ustawy PIT). Kosztem podatkowym dla pracodawcy nie będą również składki na ubezpieczenia emerytalne od wynagrodzenia z tytułu nielegalnego zatrudnienia oraz od części nieujawnionego wynagrodzenia, pomimo, że będą finansowane z jego własnych środków jako płatnika składek (art. 23 ust. 1 pkt 55d ustawy PIT)”.

Oskładkowanie śmieciówek

W mediach pojawiła się również informacja, jakoby w ramach Polskiego Ładu miało dojść do całkowitego oskładkowania umów zlecenia. Nie jest to prawda. W oficjalnym dokumencie zawierającym pełen dokument programowy takie zapisy się nie znajdują.

Nie oznacza to jednak, że rząd nie zdecyduje się na uchwalenie oddzielnej ustawy, która taką regulację wprowadzi. Szum medialny związany z ozusowaniem śmieciówek wziął się z niezrozumienia bądź też z niedoczytania przepisu, do którego w ramach ustalania definicji nielegalnego zatrudnienia odesłał ustawodawca. Mowa tutaj o art. 2 ust. 1 lit. 13 a ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy. Gdyby legislator zdecydował poszerzyć rozumienie nielegalnego zatrudnienia o punkt b tej samej ustawy, wtedy można byłoby się zastanawiać nad możliwością całkowitego oskładkowanie umów zlecenia. A tak nie ma tematu.

Czy tym razem mieliśmy do czynienia z przeoczeniem ustawodawcy, czy może z kolejną medialną dezinformacją? Możemy się tylko domyślać.