Firmy, szczególnie małe i średniej wielkości, mają swoje sposoby sprawdzania wiarygodności potencjalnych partnerów handlowych, a także tych, którzy do pewnego momentu zachowywali się bez zarzutu możliwie systematycznie regulując płatności. Jednak wysokie, zaległe faktury za wykonaną usługę czy wysłany towar mogą świadczyć o tym, że w wielu przypadkach przedsiębiorcy wykazują nadmiar zaufania.

geralt/Pixabay

Na aż 58,4 mld zł oceniane są wierzytelności krajowych przedsiębiorców. Z tego 11,7 mld zł to długi firm – ta ogłoszona niedawno wartość zaległości w płatnościach daje asumpt do przemyśleń nad przyczyną takiego stanu rzeczy.

Co charakterystyczne, najbardziej poszkodowaną przez nierzetelnych przedsiębiorców gałęzią gospodarki jest handel, gdzie dłużnicy zalegają ze spłatą 1,1 mld złotych. Te pieniądze jest o wiele trudniej odzyskać niż należności banków i innych instytucji finansowych, które korzystają z wypróbowanych (i na ogół skutecznych) procedur windykacyjnych.

Standardowo weryfikowanie kondycji finansowej konsumentów i podmiotów gospodarczych stosują nie tylko instytucje finansowe, ale także operatorzy telekomunikacyjni, dostawcy internetu i telewizji. Zmniejszają w ten sposób ryzyko strat, które znacząco rośnie w czasach kryzysowych. W dużych firmach weryfikacja klienta jest standardem wpisanym w proces sprzedaży.

Najbardziej w sektorze handlu poszkodowane są hurtownie – one najczęściej współpracują ze stałymi klientami, dając im odroczone terminy płatności. Bywa, że ci nadużywają kredytu zaufania finansując się kosztem firmy, która ich nim obdarzyła.

Nie wypada nie ufać?

Skąd tak znaczące nieściągnięte należności firm? Wydaje się, że przedsiębiorcy nie sprawdzają wystarczająco z kim podpisują umowy. Nie sprawdzają, bo czasem nie wypada? Korzystniej jest pokazać się kontrahentowi od swojej „lepszej strony” – pewnego siebie i ufającego branżowym partnerom biznesmena. Potem nie ma już ani czasu, ani chęci na monitorowanie wszystkich płatności i pojawia się przekonanie, że „prędzej czy później i tak zapłacą”. Z kolei implementowanie – wzorem dużych firm – procedur monitoringu zautomatyzowanego jest kosztowne, a potem także wymaga obsługi i stosownego reagowania na sygnalizowaną zmianę sytuacji.

– Tylko niecałe 58 proc. MŚP deklaruje, że weryfikuje swoich potencjalnych partnerów przed zawarciem kontraktu – powiedział PAP Andrzej Kulik, ekspert Rzetelnej Firmy będącej partnerem KRD.

Blisko pół miliarda złotych przedsiębiorcy są winni firmom przemysłowym, 387 mln zł – telekomunikacyjnym, 341 mln zł – budowlanym, a 305 mln zł – leasingującym maszyny.

Nie jesteśmy społeczeństwem zakorzenionym w mentalności Dalekiego Wschodu, gdzie np. w Japonii czy w Chinach zaufanie należy do jednej z kluczowych wartości cementujących biznes, a jego nadużycie wiąże się z utratą twarzy w środowisku. Dlatego to zaufanie powinno być, ale ograniczone. Szczególnie w tych trudnych czasach, przez które każdy próbuje przebrnąć jak najbardziej suchą nogą.