Kilka dni temu zmarł Siergiej Kowalow, znany rosyjski opozycjonista, współtwórca „Memoriału” i krytyk polityki Władimira Putina. W piątek w Moskwie odbył się jego pogrzeb. Senat RP reprezentować miał Bogdan Borusewicz, który z Kowalowem spotykał się wielokrotnie. Rosyjska ambasada poinformowała jednak wicemarszałka Senatu, że nie zostanie on wpuszczony na terytorium Rosyjskiej Federacji. Zachowanie Kremla jedynie potwierdza, że Kowalow był solą w oku rosyjskich władz, a że przy okazji w jakiś sposób można było dopiec przedstawicielowi Polski, tym lepiej. Niech Polacy wiedzą, co się Moskwie nie podoba…

siergiej kowalow pogrzeb zakaz wjazdu - grafika wpisu
Siergiej Kowalow podczas uroczystości nadania mu tytułu doktora honoris causa Uniwersytetu Warszawskiego. Fot. PAP/Leszek Szymański

Kilka lat temu podczas pobytu w Polsce Kowalow usłyszał pytanie o to, czy… Władimir Putin jest chrześcijaninem. Ten z dobrotliwym uśmiechem na ustach odpowiedział wtedy nie wprost, ale przytoczył anegdotę.

”Kiedyś w Ameryce prezydent USA powiedział, że spojrzał w oczy Władimira Putina i zobaczył w nich chrześcijańską duszę” – rozpoczął. Okazało się, że prezydent USA był pod wrażeniem historii, którą opowiedział mu prezydent Rosyjskiej Federacji. Otóż Putin „zwierzył się” amerykańskiemu prezydentowi, że kiedy jeszcze pracował w Niemieckiej Republice Demokratycznej jako agent KGB, przyjechał do Rosji, do swojego domu letniskowego, przywożąc w prezencie swojej mamie krzyżyk. Kiedy przyszły rosyjski przywódca po roku ponownie przyjechał do Rosji, dom letniskowy miał doszczętnie spłonąć. Gdy razem ze swoją mamą przyszli na miejsce spalonego domu, w jego zgliszczach w pewnym momencie miał błysnąć nietknięty przez ogień krzyżyk.

Jaki morał z tej historii? Kowalow szybko skonkludował: „Morał jest taki, że amerykański prezydent był naiwny, wierząc w tę historię”.

Były rosyjski rzecznik praw człowieka Władimir Łukin nazwał Kowalowa „wielką osobowością, która uosabia epokę przełomu XX i XXI wieku”. Michaił Fiedotow, były szef Rady do spraw rozwoju społeczeństwa obywatelskiego i praw człowieka przy prezydencie Rosji, powiedział dziennikowi „Kommiersant”, że Kowalow był człowiekiem jednej idei – idei ochrony praw człowieka i bezkompromisowym bojownikiem o nią. Natomiast jeden z autorów rosyjskiej prywatyzacji, ekonomista Anatolij Czubajs, trafnie podsumował postać profesora: „Nigdy nie wojował z ludźmi, lecz walczył o nich”.

O Kowalowie bardzo pozytywnie wypowiadał się też major KGB, który w 1998 r. uciekł do Polski z powodu prowadzonego przez siebie tajnego śledztwa katyńskiego, wywołując swoim działaniem wściekłość (dosłownie) pozornie dobrotliwego Michaiła Gorbaczowa i władz KGB. Mowa o zmarłym przed kilku laty majorze Olegu Zakirowie, któremu Polska wiele zawdzięcza – mianowicie relacje emerytowanych enkawudzistów, którzy uczestniczyli w mordowaniu polskich oficerów (oczywiście każdy w roli kierowcy). Kowalow w swoich wypowiedziach na temat relacji rosyjsko-polskich zawsze opowiadał się za zbadaniem i ocenieniem na drodze sądowej zbrodni katyńskiej. Opinia wyjątkowo nie po myśli Kremla…

Kowalow w 1969 r. założył pierwszą w Sowietach organizację obrony praw człowieka – Grupę Inicjatywną dla Obrony Praw Człowieka w ZSRR. W następnych latach związał się z ruchami dysydenckimi na Litwie, gdzie w 1974 r. został aresztowany i skazany na 7 lat łagrów za „propagandę i agitację antyradziecką”.

W czasach pieriestrojki pozwolono mu na powrót do Moskwy, z czego skwapliwie skorzystał w 1987 r. po to tylko, by niezłomnie kontynuować swoją działalność. W tym czasie został współzałożycielem słynnego już „Memoriału” – stowarzyszenia na rzecz obrony praw człowieka. Od roku 1994 Kowalow publicznie sprzeciwiał się militarnemu zaangażowaniu Rosji w Czeczenii. Podczas I wojny czeczeńskiej pojechał do Groznego, skąd za pośrednictwem telewizji codziennie przekazywał telefoniczne raporty z czeczeńskiej stolicy, które rosyjską opinię publiczną nastawiały przeciwko wojnie. Jego działalność niezgodna z polityką Kremla spowodowało odwołanie Kowalowa z Groznego, ale nie zamknęła mu ust.

W 2002 r. zorganizował Komisję Kowalowa – społeczną komisję dla zbadania okoliczności zamachów bombowych z 1999 r., które rzekomo miały być dziełem Czeczenów. Zamachy były pretekstem do „zrobienia porządku z Czeczenią”, czyli do II wojny czeczeńskiej. Śledztwo Komisji Kowalowa wskazywało, iż sprawcami zamachów byli agenci KGB. Wkrótce jednak jej prace zostały przerwane na skutek skrytobójczych zamachów na jej członków (Jurija Szczekoczikina i Sergieja Juszenkowa).

Te wydarzenia nie zniechęciły Kowalowa do głośnego wypowiadania swojego zdania. W 2014 r. w związku z aneksją Krymu przez Rosję Kowalow zaapelował w liście otwartym do społeczności międzynarodowej o… powstrzymanie rosyjskiej ekspansji na Ukrainie.

Działalność Kowalowa w zeszłym roku (z okazji 90. rocznicy urodzin dysydenta) podsumował „Memoriał”, pisząc, że „określają ją trzy cechy jego osobowości: niechęć do kłamstwa i niesprawiedliwości, jedność myśli i działania, nieustraszoność w obronie swoich poglądów”.

W Polsce działalność Kowalowa została doceniona m.in. przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który w 2009 r. odznaczył naukowca Krzyżem Wielkim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej. W 2018 r. Kowalow uhonorowany został tytułem doktora honoris causa Uniwersytetu Warszawskiego.

Podczas wywiadu z Kowalowem zasłużony dla naszego kraju Rosjanin z uśmiechem człowieka, który nie boi się mówić prawdy, opowiadał m.in. o relacjach, jakie panują dzisiaj między rosyjską cerkwią prawosławną a Kremlem. Relacjach wprost nawiązujących do idei „Trzeciego Rzymu”, która stała się podwaliną rosyjskiego imperializmu. Kowalow komentował też historię najnowszą: Katyń, Jałtę, Czeczenię, Krym i piętnował naiwność i brak wyciągania wniosków przez Zachód. Wydaje się, że w jego słowa szczególnie powinni się wsłuchać polscy politycy, bo nikt nie zna Rosji tak jak Rosjanin.

Pytanie: ilu naszych polityków zna twórczość i wywiady z Sergiejem Kowalowem? Nie znam odpowiedzi, ale wydaje się, że nie jest to oszałamiająca liczba. A szkoda, gdyż nawet odpowiedź na pytanie: Czy Władimir Putin jest chrześcijaninem? w polityce międzynarodowej może okazać się bardzo ważna.