Podczas gdy 75 proc. nowych miejsc pracy w amerykańskiej gospodarce ma wymóg posiadania wyższego wykształcenia, to zaledwie 40 proc. potencjalnych kandydatów skończyło naukę na uczelni.

Amerykańscy pracodawcy dużo wyżej cenią sobie dyplomy uczelni niż doświadczenie, umiejętności i szkolenia, które potencjalni kandydaci wynieśli z poprzednich miejsc pracy czy inne formy edukacji niż akademicka. Istnienie takich „szklanych sufitów” ogranicza możliwość rozwoju kariery nawet połowie mieszkańców Ameryki.

Z zawodowymi barierami, wynikającymi z braku posiadania formalnego wykształcenia, spotykają się głównie przedstawiciele takich grup społecznych jak czarnoskórzy (61 proc. z nich napotkało taki problem), Latynosi (55 proc.) i weterani wojenni (61 proc.).

Rządowe analizy potwierdzają, że absolwenci wyższych uczelni zarabiają w trakcie całego swojego życia średnio nawet milion dolarów więcej od osób ze średnim wykształceniem.

Dane te stoją w sprzeczności z opiniami ogółu Amerykanów. Tylko 16 proc. z nich twierdzi, że college dobrze przygotowuje do kariery zawodowej. Ponadto połowa z absolwentów przyznaje, że nauka na uczelni pomogła im znaleźć pracę lub wykonywać obecne obowiązki służbowe.

truthout.org

Poprzedni artykułW roku 2023 fiskus nałoży wyższe kary
Następny artykułRada Przedsiębiorczości apeluje do rządu