O kogo powinien zawalczyć Andrzej Duda, aby wygrać ostateczne starcie z Rafałem Trzaskowskim? Do kogo musi się zwrócić, aby 12 lipca ogłosić zwycięstwo? Czy powinien zaryzykować i przekonywać niechętny mu do tej pory elektorat wielkomiejski?

– Do decydującego starcia w tej kampanii pozostaje bardzo mało czasu. Dlatego przewiduję, że ani zmiana długofalowa, ani rewolucje w elektoratach się nie odbędą – mówi portalowi fpg24 politolog prof. Rafał Chwedoruk. I dodaje, że wynik wyborów będzie „starciem bipolarnym”, czyli nastawieniem tylko i wyłącznie na tego, kto jest za, a kto przeciw obecnej władzy.

Czy pójście Andrzeja Dudy po elektorat wielkomiejski coś da? Według prof. Chwedoruka, niewiele. Raczej szans dla obecnie urzędującego prezydenta upatruje on w dotarciu do innych grup wyborców. Utrzymaniu i poszerzeniu swoich wyborców oraz mobilizacji tych, którzy w pierwszej turze oddali głos na konkurentów, ale raczej konserwatywnych. Czyli tych, którzy zagłosowali na Władysława Kosiniaka-Kamysza lub część wyborców Szymona Hołowni oraz przede wszystkim Krzysztofa Bosaka.

Zupełnie inaczej widzi to prof. Sławomir Sowiński. Zdaniem tego politologa, Andrzej Duda powinien zawalczyć o elektorat wielkich miast i nie bać się tego. – Lęk jest w polityce złym doradcą. Nie można się bać nikogo. Z jednej strony jest tak, że moim zdaniem Andrzej Duda wygra wybory bez tego elektoratu wielkomiejskiego, ale powinien o te głosy zawalczyć, bo jak być prezydentem kraju bez poparcia tych ludzi? – mówi nam prof. Sowiński. I dodaje, że nie powinno dziwić, iż Duda lepiej czuje się w małych miastach (bo wiele starych województw mocno po reformach podupadło) oraz miasteczkach i wsiach, bo to głównie tym ludziom poprzez dodatki socjalne poprawiła się jakość życia.

Dość podobnego zdania jest prof. Antoni Dudek. – Główną grupą wyborców Andrzeja Dudy są małe i średnie miasta, te, które mają od 50 do 100 tys. mieszkańców oraz poniżej. A także wsie. Czy powinien powalczyć o grupę wyborców niechętnych mu do tej pory, czyli w miastach powyżej 200 tys. mieszkańców? Oczywiście, że tak – mówi nam prof. Dudek.

Co zrobi prezydent i jego sztabowcy? Na razie trasa „Dudabusa” wiedzie przez mniejsze miejscowości. Ale to się może zmienić, zostało jeszcze 10 dni, by przekonać tych, którzy wciąż nie wiedzą, na kogo oddać głos w II turze. A jeśli wierzyć sondażom, takich niezdecydowanych jest ok. 10 proc.