Częścią Koalicji Obywatelskiej jest Partia Zielonych, której udało się wprowadzić do Sejmu kilkoro swoich przedstawicieli. Efektem tego aliansu jest realizowanie przez wiodącą w nim siłę, czyli Platformę Obywatelską, postulatów wprost wyjętych z programów tak zwanych ekologów. Chodzi tu o trzy postulaty, które w ostatnich latach przysporzyły rolnikom niemałych problemów: zakaz używania klatek w chowie i hodowli zwierząt, zakaz hodowli zwierząt w celu pozyskiwania futer oraz likwidację uboju rytualnego.

To jednak nie wszystko. Rafał Trzaskowski zaakceptował, w zamian za poparcie, aż 21 postulatów Zielonych. Wśród nich znajdują się także choćby odejście od węgla w Polsce do roku 2040, czyli pozbawienie Polski możliwości wykorzystywania strategicznego surowca; zatrzymanie przekopu Mierzei Wiślanej, czyli kontynuacja polityki uzależnienia polskiego transportu wodnego od Rosji; tworzenie nowych parków narodowych, co uderzy w przemysł drzewny; wadliwe znowelizowanie ustawy o zwalczaniu ASF, utrudnienia w polowaniu na ptaki i tak dalej. Wymieniać można by długo, ale najważniejsze, że potencjalna prezydentura Trzaskowskiego wiązałaby się z wizją do przesady zielonej Polski, której wytrącono by z rąk najsilniejsze gospodarcze oręże.

W kontaktach z rolnikami Trzaskowskiemu z całą pewnością nie pomoże także otwarte poparcie dla środowisk LGBT. Wieś, od lat zatopiona w silnym tradycyjnym konserwatyzmie, nie zniesie postulatów tak rażąco niezgodnych z jej ideałami i wiarą katolicką. Rolnicy nie zagłosują także na osobę, która wprost uderzy w ich interesy, a takie widmo wisi nad propozycjami Trzaskowskiego, który zapomina o wsi, realizując w jej kontekście postulaty ludności na wsi nie mieszkającej.

Gospodarcza gehenna
Zatem po kolei. Polska jest jednym z liderów w produkcji mięsa w systemach halal i koszer, będąc ich czołowym unijnym eksporterem na rynki zewnętrzne. Daje nam to silną pozycję ze względu na dywersyfikację ryzyka eksportowego, które nie musi opierać się w tak wysokim stopniu na wciąż mniej stabilnym rynku unijnym. Likwidacja tej gałęzi produkcji byłaby potężnym ciosem wymierzonym w cały niemal sektor produkcji mięsnej – na czele z rozwijającym się rynkiem wołowiny.

Podobnie dzieje się z hodowlą zwierząt futerkowych, która w niemal stu procentach trafia na eksport. Skóry, będące finalnym produktem procesu tej hodowli, w niemal 100 procentach trafiają na eksport, zaopatrując głównie rynek chiński. Jest to jeden z niewielu rodzimych sektorów, który może pochwalić się tak korzystnym wskaźnikiem względem rynku chińskiego. Likwidacja branży futrzarskiej byłaby także uderzeniem w producentów drobiu i przetwórców rybnych, którzy w ramach kooperacji z branżą futrzarską, sprzedają hodowcom uboczne produkty pochodzenia zwierzęcego, które – w przypadku likwidacji ferm futrzarskich – musiałyby zostać zutylizowane w niemieckich spalarniach. Na tej współpracy sami tylko drobiarze zyskują około 1 mld złotych rocznie. Swoją decyzją Trzaskowski pozbawiłby także pracy kilkudziesięciu tysięcy osób pracujących na fermach lub ściśle z nimi kooperujących – stolarzy, producentów klatek, siatek, ogrodzeń zwartych, nieprzepuszczalnych podłoży, dostawców pasz, weterynarzy czy producentów leków.

Wreszcie potencjalny cios dla całego europejskiego rolnictwa. Likwidacja klatek w chowie i hodowli zwierząt stanowić może realne zagrożenie dla wskaźników produkcji i eksportu artykułów rolnych w całej Unii Europejskiej. Stosowanie klatek w chowie i hodowli zwierząt pozwala na prowadzenie zbilansowanej gospodarki rolnej we wszystkich krajach wspólnoty. Taka forma prowadzenia gospodarstw pozwala na utrzymanie w szczególności hodowli przemysłowych, które stanowią filar bezpieczeństwa żywnościowego Unii Europejskiej i świata. Tego typu gospodarstwa są także podstawowym dostarczycielem produktów przeznaczonych na eksport na rynek unijny, pozaunijny oraz rynki światowe (w tym chiński).

Potencjalne wejście w życie planowanych regulacji mogłoby doprowadzić do drastycznego obniżenia wskaźników produkcji mięsa, a co za tym idzie wzrostu cen i spadku dostępności produktów mięsnych. Konieczną konsekwencją wprowadzenia zakazu stosowania klatek w chowie i hodowli zwierząt byłoby także osłabienie sektora upraw roślin przeznaczonych na pasze. Tak znacząca ingerencja wiązałaby się z destabilizacją całego sektora rolnego w Unii Europejskiej w tym w Polsce.

Kto zagłosuje na Trzaskowskiego?
W ostatnich wyborach parlamentarnych Platforma Obywatelska – wówczas jest bez Zielonych – zdobyła na wsi 17,2 procent głosów wobec 55,6 procent Prawa i Sprawiedliwości. Dziś, z uwagi na postulaty Rafała Trzaskowskiego, które zbliżają go raczej do Roberta Biedronia niż do kandydata pożądanego przez wieś, nie pozwalają nawet marzyć o ubiegłorocznym rezultacie. Z drugiej strony – czy to nie lepiej?

*autor jest Dyrektorem Instytutu Gospodarki Rolnej