To dość niespodziewana, a nawet niezwykła informacja: według Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, w koronakryzysie polski rynek pracy ma się lepiej niż w innych krajach UE. Jednak PARP, bazujący tu głównie na danych Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, nie ma jeszcze wystarczających narzędzi, by o tym przesądzać.

Dane Eurostatu pokazują uśredniony wskaźnik bezrobocia dla krajów członkowskich Unii – we wrześniu 2020 roku wyniósł on 7,5 procent. Oznacza to wzrost o 0,1 p.p. wobec poprzedniego miesiąca oraz o 1,2 p.p. rok do roku. PARP zestawia tę informację z bezrobociem rejestrowanym w Polsce, które według wstępnych danych w październiku br. wyniosło 6,1 procent, podczas gdy równo rok wcześniej – 5 procent.

Raport Agencji „Rynek pracy, edukacja, kompetencje. Aktualne trendy i wyniki badań – listopad 2020” pokazuje, że stopa bezrobocia w Polsce spadła w sześciu z 16 województw: w łódzkim, opolskim, warmińsko-mazurskim, dolnośląskim, kujawsko-pomorskim oraz świętokrzyskim.
– Wciąż Warmia i Mazury, Kujawy, ale także Świętokrzyskie i Podkarpacie to regiony, gdzie to bezrobocie jest relatywnie wysokie na tle reszty kraju – komentuje opracowanie Anna Skowrońska, ekspert z Departamentu Analiz i Strategii PARP.

Przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w październiku br. wyniosło 5459 zł brutto. Podajemy to tylko jako dodatkową informację. Jak wiadomo, dane o wysokości przeciętnej płacy zdecydowanie nie wystarczają do wyciągania daleko idących wniosków – bez znajomości rozkładu i mediany wynagrodzeń np. w poszczególnych grupach zawodowych i regionach kraju.

Daleko do rynku pracownika

Jakby jednak nie liczyć, ponad milion Polaków nie ma pracy. Na 50 największych portalach rekrutacyjnych pracodawcy opublikowali 240,3 tysięcy ofert pracy – aż o jedną piątą mniej, niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Brak pracy najmocniej doskwiera w dużych aglomeracjach miejskich, gdzie wpływ pandemii koronawirusa i lockdownów był i jest największy. W październiku pojawiło się tam znacznie mniej ofert niż w analogicznym okresie 2019 roku. Bez zatrudnienia pozostaje nieco więcej niż połowa kobiet; mężczyźni stanowią 46 procent bezrobotnych.

Niektóre zawody wręcz poszukiwane

Oczywiście sytuacja na rynku pracy jest różna w zależności od zawodów, w których pracodawcy oferują zatrudnienie, a pracownicy poszukują pracy. Nie mogą narzekać na brak ofert medycy, eksperci RODO i ds. cyberbezpieczeństwa, specjaliści ds. sprzedaży przez sieć oraz główni księgowi. Wysoki popyt na wykwalifikowanych pracowników w tych właśnie profesjach jest oczywisty.

– Informacje napływające zarówno z innych państw UE jak i polskiego rynku, są – zważywszy na poważne gospodarcze efekty pandemii – zaskakująco dobre. Zapewne jest to efekt, idących w setki miliardów euro oraz złotych, pakietów pomocowych. Czy jednak te dane są wiarygodne i czy miejsca pracy udało się uratować tylko tymczasowo, czy długotrwale? – zastanawia się w portalu Money.pl Piotr Wołejko, ekspert Pracodawców RP.
Zaktualizowane przez GUS dane na temat zatrudnienia w październiku poznany już niedługo, dzień przed Wigilią.

Dramatu nie będzie, ale..

Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego uważa, że pod koniec roku GUS wyliczy odsetek bezrobotnych w Polsce na 6,5 procent. Zdaniem innego eksperta, Piotra Bartkiewicza, ekonomisty Pekao S.A., stopa bezrobocia w grudniu kończącego się obecnie roku wyniesie około 6,3-6,4 procent, a w pierwszym kwartale 2021 r. dojdzie do około 6,5 procent.

To nadal nie jest dramat. Warto jednak suche statystyki dotyczące zatrudnienia podpierać i innymi badaniami oraz obserwacjami (nawet własnymi, np. dotyczącymi poziomu emigracji Polaków). I dopiero wówczas próbować wiązać te informacje w obraz całości.