To, że Europa zrobiła krok naprzód jest bezsporne. Ale dokąd? W kierunku Europy federalnej czy w kierunku lepszego sposobu radzenia sobie z każdym nowym kryzysem bez zbytniej zmiany dynamiki i fundamentów Unii?

Rynek europejski jest zawsze przedmiotem debaty między posybilistami a nonkonformistami. Ci pierwsi na każdym kroku widzą stopniowe zbliżanie się do ideału zjednoczonej Europy. Od 1957 roku Wspólnota Gospodarcza Traktatu Rzymskiego przekształciła się w jednolity rynek. W 1993 roku w Maastricht ukształtowano cztery podstawowe wolności, a wkrótce potem weszła w życie strefa Schengen. Położyło to również podwaliny pod wspólną walutę. Europa coraz bardziej stawała się federalna.

Plan odbudowy zatwierdzony na ostatnim szczycie jest dla posybilistów ostatnim przykładem trendu, który umożliwia postęp w kierunku prawdziwej unii gospodarczej, wyposażającej UE w mechanizm wspólnego zadłużenia, wspierany przez budżet wspólnotowy. Plan wzmacnia również własne zdolności fiskalne tworząc nowe podatki na szczeblu europejskim i umożliwi dokończenie budowy unii bankowej. Uzgodnienie pakietu zawierającego więcej przepływów finansowych niż kredytów także łamie tabu Unii.

Ciekawa jest również dynamika instytucjonalna porozumienia. Ostateczny pakiet, choć obniżony, był oparty na ambitnej propozycji Komisji i od początku wspierany przez głównych członków. Holandia zrezygnowała z weta wobec narodowych planów odbudowy. Komisja będzie je nadzorować, a Rada Europejska będzie głosowała większością kwalifikowaną. Reformy warunkujące transfery i kredyty posłużą modernizacji gospodarek południa w kierunku zielonych lub cyfrowych, ale nie będzie już Trójki Unijnej (zespół złożony z Komisji Europejskiej, Europejskiego Banku Centralnego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego).

Dzięki wsparciu funduszu budżet UE na lata 2021-2027 znacznie zwiększa swoją wielkość w pierwszych trzech latach, prawie podwajając wydatki w porównaniu z ostatnimi ramami finansowymi. Wreszcie Węgry i Polska nie zawetowały pakietu, który ograniczy dostęp do funduszy w przypadku łamania praworządności.

Z drugiej strony w przypadku nonkonformistów postęp w kierunku logiki federalnej powinien być bardziej zdecydowany. Europa ewoluuje w zarządzaniu kryzysami, od szczytu do szczytu, ale rezultaty nigdy nie są wystarczająco ambitne. Ze względu na zmniejszoną wielkość, Fundusz Odbudowy nie będzie przeszkadzał w utrzymaniu rzeczywistych planów stymulacyjnych na poziomie krajowym, w zależności od marginesu zadłużenia każdego państwa. Stwarza to ryzyko fragmentacji jednolitego rynku, ponieważ im większa zdolność zadłużenia Niemiec lub Holandii, tym większe ryzyko, że gospodarka Hiszpanii lub Włoch pozostanie w tyle. Ponadto, hamulce awaryjne w planach krajowych mogą opóźnić ich wdrożenie.

Z kolei budżet UE ma nadal znikomą wielkość w stosunku do europejskiego PKB i chociaż wypadły kluczowe pozycje, takie jak badania i działania zewnętrzne, wydatki na rolnictwo i fundusze spójności pozostają. Unia fiskalna będzie musiała zaczekać, ponieważ wprowadzenie podatków od plastiku, emisji CO2 czy głównych technologii napotyka przeszkody krajowe. Utrzymany jest również system krajowych kontroli (rabatów), aby uzyskać poparcie krajów oszczędnych, a zapis dotyczący przestrzegania praworządności został złagodzony, aby uniknąć weta Węgier i Polski. Dominowało porozumienie co do wartości.

Sposób podejmowania decyzji nadal wzmacnia metodę międzyrządową, nieoptymalne wyniki i walki o władzę między państwami członkowskimi. Negocjowano, raczej obserwując reakcję opinii publicznej niż myśląc o wspólnym interesie Europy. Parlament musi ratyfikować to, na co już zgodziły się państwa, pod groźbą trwania w kryzysie i zastojem w rozwoju Europy.

Posybiliści i nonkonformiści zgadzają się co do tego, że brak porozumienia byłby gorszy. Ostatnie kryzysy zostały rozwiązane ze zbyt dużą niechęcią, brakiem jedności i nieskutecznością. Z drugiej strony, Fundusz Odbudowy to wiara w następną jesienną wielką debatę 27 krajów na temat stosunków z Wielką Brytanią po Brexicie.

Źródło: Pol Morillas (dyrektor Centrum Spraw Międzynarodowych w Barcelonie)/„El Mundo”.