Brytyjska organizacja charytatywna Alcohol Change UK sygnalizuje alarmujący wzrost spożycia alkoholu, spowodowany najprawdopodobniej izolacją społeczną i silnym stresem w czasie ogłoszonej i wciąż trwającej pandemii COVID-19. Powołuje się przy tym na badania wskazujące na warunki sprzyjające temu, że więcej osób sięga po alkohol i go nadużywa. Rośnie też liczba przypadków „depresji pandemicznej” oraz samobójstw.

EleruFl/Pixabay

Office of National Statistics opublikowała badania, z których wynika, że w Wielkiej Brytanii w 2020 roku zarejestrowano 8974 przypadków śmieci „z przyczyn związanych z alkoholem”. To aż 18,6-proc. wzrost zgonów w porównaniu z rokiem 2019 i najwyższy od 2001 r., kiedy rozpoczęto obserwację. Blisko 78 proc. takich zgonów nastąpiło na skutek chorób wątroby spowodowanych nadużywaniem alkoholu. Najwyższą śmiertelność zanotowały Szkocja i Irlandia (odpowiednio 21,5 i 19,6 zgonów na 100 tys. osób), ale wzrost przypadków śmieci wskutek spożycia alkoholu odnotowywano we wszystkich czterech krajach Wielkiej Brytanii.

Tezę o wpływie pandemii na wzrost depresji i alkoholizmu potwierdzają dane Public Health England – w czasie przymusowej izolacji podczas koronakryzysu zmieniły się wzorce konsumpcji alkoholu. Stał się on istotnym „czynnikiem przyczyniającym się do przyjęć do szpitala i zgonów”.

Depresje i samobójstwa

W Polsce coraz częściej mówi się o wzrastającej skali samobójstw, także w środowisku przedsiębiorców, którzy tylko pozornie wydawać się mogą odporni na załamania nerwowe czy epizody depresyjne. Nic dziwnego, skoro ich biznesy oraz majątek osobisty są raz po raz atakowane przywracanymi obostrzeniami, a obecnie też branżowymi lockdownami. Rząd wprowadził je pod pretekstem mającej jakoby nadejść piątej fali koronawirusa, chociaż już prawie na pewno wiadomo, że pomimo wysokiej zaraźliwości ostatni wariant COVID-19, czyli Omicron, jest mniej zjadliwy i powoduje znacznie mniejszy – w stosunku do poprzednich – uszczerbek na zdrowiu.

Z informacji policji wynika, że od stycznia do września tego roku odnotowano ogółem 10 289 prób samobójczych (zarówno udanych, jak i nieudanych). Przed rokiem było ich 9126, w 2019 r. – 9045, więc zjawisko to niepokojąco i dynamicznie narasta. W ciągu pierwszych pięciu miesięcy tego roku było 5,7 tys. prób samobójczych.

Fatalna sytuacja pod tym względem panuje także pośród młodzieży i najmłodszych (nie tylko w Polsce, ale też np. we Francji i USA), na których także odbija się atmosfera związana z przedłużającą się pandemią, z zapowiadanymi – coraz silniejszymi – restrykcjami, a także niepewność bytowa (finansowa) dotykająca ich rodziców.

Media nie pomagają

Akceleratorem niepokojów są spolegliwe wobec dominującej narracji „pandemicznej” media, podsycające tylko psychozę strachu. Straszą ludzi podwyżkami, blackoutami, śmiercią na covid w straszliwych męczarniach, zwolnieniami z pracy i innymi szykanami. Na różne sposoby szczują też osoby zaszczepione na niezaszczepionych.

Gdyby WHO podeszło uczciwie do tej sprawy, zbadałoby korelacje pomiędzy narracją pandemiczną a pogorszeniem się stanu psychicznego społeczności świata Zachodu. Na razie jednak nic nie wiadomo o tym, żeby taki raport był przygotowywany.

Poprzedni artykułKierowcy Ubera na umowie o pracę?
Następny artykułOd 2022 roku zmiany w opłacaniu składki zdrowotnej