Małe i średniej wielkości firmy godzą się na odroczone terminy płatności, bo dramatycznie zależy im na utrzymaniu zleceń, ale ile można czekać na zapłacenie wystawionych faktur, gdy grozi utrata płynności finansowej? W dobie pandemii duzi gracze coraz częściej nadużywają cierpliwości i możliwości mniejszych firm. Jest na to sposób.

Ci, którym finansowo jeszcze wiedzie się nieźle, nierzadko uważają mniejszych i słabszych za tanich dostawców usług i kredytują się ich kosztem, przeciągając w nieskończoność płatności. Państwo niewiele tu pomoże – tym bardziej, że jeśli chodzi o MŚP, z założenia nie ingeruje w relacje pomiędzy prywatnymi podmiotami. Chyba, że nadużywana jest pozycja konkurencyjna lub łamane jest prawo. Oszukują więc duzi mniejszych. Świadomie i z premedytacją wykorzystują coraz gorsze położenie trzymających się kurczowo każdego zlecenia MŚP.

Finansowanie godne zainteresowania

Kolejny kredyt w „zaprzyjaźnionym” banku, powiększenie debetu na rachunku, lub – co gorsza – w parabanku, to nie jest dobre rozwiązanie problemu i wyjście z sytuacji. To prosta droga do wpadnięcia firmy w spiralę zadłużenia. Taką, z której w pewnym momencie nie ma już wyjścia.

Pomóc może usługa faktorowania należności. Też kosztuje, oczywiście. Ale często mniej (lub tyle samo), co trudno dostępny kredyt bankowy. Firmy faktoringowe, wzorem banków, wystarały się niedawno o objęcie swoich usług dla MŚP gwarancjami Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK). To uatrakcyjnia dodatkowo ich usługi.

– Faktoring był niezwykle użytecznym narzędziem finansowania bieżącej działalności firm już w pierwszych miesiącach kryzysu wywołanego pandemią COVID-19. Teraz, dzięki gwarancjom BGK, bez względu na dalszy rozwój sytuacji, ma szansę stać się stałym elementem życia gospodarczego jeszcze większej liczby polskich przedsiębiorstw – powiedział nam Jerzy Dąbrowski, prezes Bibby Financial Services.

Katalog korzyści

W odróżnieniu od dużych komercyjnych banków, firmy faktoringowe nie wpisują na czarne listy firm, które znalazły się w gorszej sytuacji finansowej czy zalegają z płatnościami w ZUS lub urzędzie skarbowym. Nie wymagają wykazania długiego stażu rynkowego ani wylegitymowania się stałą grupą kontrahentów. Nie chcą też „twardych” zabezpieczeń, takich jak hipoteka czy zastaw majątku przedsiębiorcy.

Firma, która sprzedaje faktury do windykowania faktorowi, nie zwiększa też swojego zadłużenia. Nie odbija się to więc na jej zdolności kredytowej. Gdy dostanie pieniądze nie musi deklarować faktorowi celu wykorzystania tych środków, co lubią robić banki.

Faktoring oferuje też dodatkowe usługi: weryfikację kontrahentów, monitoring i administrowanie płatności. A także – możliwość przejęcia ryzyka niewypłacalności kontrahenta przez faktora (tzw. faktoring pełny/bez regresu).

Rynek szybko się rozwija

Pandemia coraz częściej skłania małe i średniej wielkości firmy do korzystania z faktoringu. Pozwala to im poprawić płynność finansową i przetrwać na boleśnie dotkniętym kryzysem rynku.

W pierwszym kwartale tego roku firmy faktoringowe zrzeszone w Polskim Związku Faktorów osiągnęły obroty o wartości 71,2 mld zł. To wzrost aż o 13,7 procent w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego. W 2019 roku z tej metody finansowania bieżącej działalności gospodarczej skorzystało ponad 18 tysięcy polskich przedsiębiorców, a ich liczba stale rośnie.