12 lutego nastąpiło długo wyczekiwane odmrożenie kilku branż tkwiących w lockdownie od tygodni. Hotele, obiekty noclegowe, kina, teatry oraz inne obiekty kulturalne, wyciągi narciarskie, boiska, lodowiska, korty tenisowe, czy baseny kryte otworzyły swoje drzwi przed klientami. Na liście brakuje jednak dwóch istotnych sektorów: gastronomii oraz obiektów fitness. Dziś trochę słów tych drugich.

Fot. Pixabay

Od lat widzimy dynamiczny rozwój kultury fitness w Polsce. Pozytywna popularyzacja zdrowego trybu życia przyczyniła się do wykwitu kolejnych obiektów sportowych. Polacy masowo poszli ćwiczyć, biegać, pływać, jeździć na rowerze, a ostatnio nawet… morsować.

Sam ten fenomen ma przełożenie po pierwsze na ekonomię. Usługi fitness generują w Polsce przychód w wysokości ok. 1 mld dol. rocznie. Kreują także wartość dodaną w branżach pokrewnych, takich jak sprzedaż i produkcja odzieży, sprzętu i infrastruktury sportowej, branży trenerów personalnych, czy odżywek oraz suplementów diety.

Zdrowy tryb życia to jednak nie tylko wartość dodana do PKB i budżetu państwa. Aktywność fizyczna wpływa pozytywnie na zdrowie. Ma to bezpośrednie przełożenie na mniejsze ryzyko występowania chorób przewlekłych i cywilizacyjnych. Ponieważ piszę to na łamach magazynu ekonomiczno-społecznego, należy wspomnieć, że choroby te są drogie w leczeniu. Brak ich występowania wpływa na lepszą kondycję służby zdrowia, zmniejsza koszty absencji pracowniczej i pozytywnie wpływa na produktywność pracowników.

Polska jest siódmym co do wielkości rynkiem fitness na świecie. Ze względu na wciąż mniejszą penetrację rynku oraz niższy niż w krajach rozwiniętych poziom aktywności fizycznej Polaków, branża fitness ma wciąż bardzo duży potencjał do dynamicznego rozwoju. Szacuje się, że może względnie szybko dwukrotnie zwiększyć swoje obroty.

W wyniku trwającego zamknięcia branży fitness zmniejszają się istotnie generowane przez nią pozytywne efekty zewnętrzne w naszym kraju. Warto nadmienić, że samo jej zamknięcie nie przekłada się na ograniczenie zakażeń koronawirusem. Dane, na których bazują polscy epidemiolodzy, pochodzą z rynku amerykańskiego, gdzie 20 proc. mieszkańców korzysta regularnie z tego typu obiektów.

Długofalowym skutkiem zamrożenia branży fitness w Polsce będzie degradacja zdrowia publicznego. Przełoży się to na dodatkowe koszty dla wszystkich funkcjonujących w gospodarce firm. Zwiększy się absencja pracownicza (już dzisiaj kosztująca ok. 7 mld zł rocznie) oraz koszty i tak obciążonego systemu zdrowotnego i ubezpieczeniowego. Trzeba będzie przeznaczyć dodatkowe środki na leczenie chorób przewlekłych. W niepandemicznych czasach kosztuje to ok. 900 mln zł rocznie. Programy pomocowe zaproponowane dotychczas przez rząd nie są w stanie zapobiec kumulacji strat, zaburzeniom płynności i postawieniu obiektów fitnessowych w ryzyku zamknięcia.

Konieczne jest natychmiastowe odmrożenie tej branży przy zachowaniu reżimu sanitarnego, połączone z wdrożeniem doraźnych oraz długofalowych środków pomocowych. Zamrożenie jej nie zabezpiecza systemu zdrowia przed zalewem chorych. Wręcz przeciwnie. Otwórzmy ją dla zdrowia naszego portfela, ciała i ducha.