Na samym początku zdefiniujmy czym są innowacje. Za innowacje będziemy uważać, podążając za teorią znanego ekonomisty Josepha Schumpetera: wytworzenie nowego produktu (lub nadanie już istniejącemu nowej funkcjonalności), nową metodę produkcji, eksplorację nowego rynku zbytu, wykorzystanie nowych źródeł surowców lub zmiany dotyczące organizacji danej firmy lub sektora.

Po tym wstępie można się zastanawiać, czy postawione w tytule artykułu pytanie ma w ogóle sens. Przecież każdy wie, że innowacje są ważne. Nie ma tutaj jakiegoś sporu czy konfliktu. Nie ma stron będących „za” i „przeciw”. Każdy popiera, każdy widzi konieczność etc. No ale dlaczego innowacje są takie ważne dla gospodarki, czemu tyle się o nich mówi i analizuje? Kiedy sobie uświadomimy, o czym dokładnie mówimy i jakie znaczenia dla nas wszystkich mają innowacje, zrozumiemy, że nie chodzi tutaj o coś abstrakcyjnego. Innowacyjna gospodarka to korzyści dla nas wszystkich.

Innowacje są zatem po COŚ, a mówiąc inaczej, coś konkretnego z nich wynika. Dla przedsiębiorcy mogą być one źródłem przewagi konkurencyjnej. Kiedy bowiem wprowadza on na rynek nowy produkt lub zaczyna stosować nieznaną dotąd metodę produkcji, zmieniają się dotychczasowe warunki gry dla wszystkich. Do sprzedaży lub procesu produkcyjnego trafia nowa jakość, dzięki której firma osiąga większy zysk. Do momentu, w którym inni nie zaczną stosować tego samego rozwiązania, a pewnie prędzej czy później zaczną, przewaga ta jest niezagrożona. No, chyba że zmienią się preferencje konsumentów lub nastąpi jakiś inny rodzaj szoku warunkującego ekonomiczne korzyści z innowacji. Jeśli tak się nie stanie wartość innowacyjnego przedsiębiorstwa rośnie, może taniej finansować kolejne inwestycje bo dostęp do zewnętrznego finansowania jest znacznie łatwiejszy. Zadowolony jest zarząd, rada nadzorcza, no i inwestorzy, bo akcje lub udziały, które posiadają, drożeją.

To jednak nie wyczerpuje katalogu beneficjentów. Wraz z sukcesem innowacyjnej firmy poprawie powinna ulec także sytuacja jej pracowników. Przedsiębiorstwa takie generują znaczną wartość dodaną, mają wysokie marże i stabilną przewagę konkurencyjną, mogą zatem płacić swoim pracownikom więcej. Mogą także inwestować w tych, których zatrudniają. Stawiają na intelektualny rozwój kadry, fundują szkolenia i kursy. Powstają zatem wysokopłatne i kreatywne miejsca pracy, które dają satysfakcję zawodową i finansową.

Na innowacjach korzysta także cała gospodarka. Jak wskazaliśmy, skomercjalizowane przekładają się na wyższe dochody wdrażającego je podmiotu. Większy zysk to wyższa podstawa opodatkowania. A trzeba pamiętać, że innowacje nie powstają w próżni. Jedna firma staje się wzorem dla pozostałych, które także zwiększyć mogą swoją produktywność. Imitatorzy nie będą czerpać takich korzyści jak pionierzy innowacji, niemniej jeśli nie zaczną ich naśladować, wypadną z rynku. Zmienić się może funkcja produkcji całej branży czy sektora. Przy określonej ilości nakładów poziom produkcji jest większy lub jej jakość lepsza. W konsekwencji rozpędza się PKB, a to woda na młyn dla finansów publicznych. Nie bez kozery w okresie przedpandemicznym stawiająca na innowacje gospodarka Niemiec notowała wielomiliardowe nadwyżki budżetowe.

Korzystają także konsumenci, bo dostają coraz lepsze produkty, po atrakcyjnych cenach. Mogą zatem kupić czegoś więcej albo w wyższej jakości, a niewykluczone, że jedno i drugie. Dodatkowo konsumenci, będąc jednocześnie pracownikami, cieszyć się mogą szybującymi w górę wynagrodzeniami wraz ze wzrostem innowacyjności całej gospodarki. Mają zatem mniejsze ograniczenia budżetowa, czyli dysponują większą siła nabywczą. Tu z kolei znowu pojawia się nam budżet państwa, do którego trafia część kwoty, jaką przeznaczamy na zakupy, głównie poprzez podatek VAT.

I tak wydaje się, że uzyskaliśmy odpowiedź na postawione w tytule pytanie.