„Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą” – ta maksyma Josepha Goebbelsa nie tylko przeszła do historii, ale także na stałe zadomowiła się w polityce. Jeszcze trudniej z kłamstwem walczyć, jeśli powtarza je cały świat. Taką właśnie światową bujdą raczy nas Jastrząb z NBP. Tym globalnym kłamstwem jest wmawianie nam, że obecny, tak drastyczny wzrost stóp procentowych, zahamuje inflację. Użyłem słowa „globalny” nieprzypadkowo – za tą akcją stoją bowiem globaliści. A że ta polityczno-ekonomiczna teoria kompletnie nie trzyma się kupy, dowiodę niniejszą publikacją.

Krzysztof Oppenheim/Kancelaria Doradztwa Finansowego

Na początku moich działań śledczych, pobawmy się w detektywa. W tym wypadku nawet nie trzeba prosić o pomoc Sherlocka Holmesa, wystarczy nasz Rutkowski. Zapoznaj się – ze zrozumieniem – z tym oto krótkim fragmentem niedawnej publikacji z „Pulsu Biznesu”:
„25 sierpnia br. w amerykańskim Jackson Hole jak co roku zebrali się najważniejsi bankierzy centralni świata. Przemówili oni głosem najważniejszego z nich – przewodniczącego Rezerwy Federalnej Jerome’a Powella. Przekaz był jednoznacznie antyinflacyjny. Sabat „władców pieniądza” zadecydował i ustami przewodniczącego Jerome’a Powella oznajmił, że stopy procentowe pójdą w górę i zostaną tam utrzymane przez dłuższy czas”

Czas na pytanie: czy w tym zgoła normalnym komunikacie nie widzisz nic dziwnego? Bo ja tak. I to bardzo dziwnego. Mogę sobie bowiem wyobrazić, jak mocno pana Jerome’a Powella interesuje to, jak np. nasz kraj będzie walczył z inflacją. I czy w tym heroicznym boju odniesie sukces. Moim zdaniem ten problem tak samo mocno go nurtuje, jak zaćmienie Słońca w odległej galaktyce. A skoro tak, to po co takie spotkania – corocznie zresztą – są organizowane??? Coś zaczynasz kojarzyć? Widzę, że tak. Brawo!

Cel tych arcyważnych konferencji jest identyczny jak spotkań w Davos czy przedpandemicznego zlotu ważniaków Event 201, zorganizowanego w październiku 2019 r. przez fundację Gatesów. Oni, znaczy globaliści, NARZUCAJĄ reszcie świata, jak ma wyglądać nasze życie. Także w kwestii stóp procentowych – na całym świecie mają iść w górę! Po co? Że niby w ten sposób pokonamy inflację. Bo cel musi być szczytny.

Goebbels po raz wtóry

Zaczęliśmy od słów mistrza propagandy – raz jeszcze oddajmy głos Goebbelsowi: „Im większe kłamstwo, tym ludzie łatwiej w nie uwierzą”. Uruchom swoje szare komórki. Właściwie dlaczego mamy podnosić stopy procentowe w okresie wysokiej inflacji? Odpowiedź jest niby prosta: aby zmniejszyć podaż pieniądza na rynku, który jest generowany przez akcję kredytową banków.

No dobrze. Wiadome jest, że inflacja jest wywoływana m.in. przez nadmierną ilość pieniądza w gospodarce, ale w stosunku do podaży dóbr! Chodzi więc o zahamowanie generowania pustego pieniądza! A przecież w akcjach rozdawniczych światowej klasy ekspertem jest premier Morawiecki. Więc co wniesie do skutecznej walki z inflacją ograniczenie akcji kredytowej, skoro zakładane efekty tych działań storpeduje Pan MM tak licznymi „plusami” i tarczami?

Spójrzmy jeszcze na cele finansowania banków: jeśli środki wykreowane przez akcję kredytową trafią (w postaci kredytów hipotecznych) do deweloperów albo do nabywców nieruchomości, nie ma tu zagrożenia, że takie środki zwiększać będą inflację. Jest wtedy dokładnie odwrotnie – te właśnie kredyty są kołem obrotowym gospodarki, więc nakręcają koniunkturę, co… hamuje wzrost cen. Łatwo to sprawdzić, wystarczy spojrzeć w statystyki lat 2015-2020, kiedy dzięki tanim kredytom nasza gospodarka pięknie kwitła, a inflacji w Polsce prawie nie mieliśmy. Była w tym okresie na niskim lub ujemnym(!) poziomie.

Czy jest na sali ekonomista?

Oddam więc konia z rzędem, pół królestwa i córkę jakiegoś króla śmiałkowi z dziedziny ekonomii, który przeprowadzi dowód, że zahamowanie działalności inwestycyjnej – co jest naturalnym skutkiem obecnego podnoszenia stóp procentowych – zahamuje wzrost cen. Dodam w tym miejscu, że mnie, jako obywatela RP, interesuje wyłącznie nasz kraj, nie jestem bowiem zbawcą świata jak wspomniany Jerome Powell. Musimy więc w tych kalkulacjach uwzględnić działania NASZEGO rządu, który w okresie od ponad 2 lat CO MIESIĄC wyrzuca na rynek dziesiątki miliardów złotych pustego pieniądza. Część tych środków, wedle rządowej propagandy, trafia na rynek w celu… „walki z inflacją”. To jakby gasić pożar benzyną.

Ponieważ jest to poradnik skierowany do przedsiębiorców, przyjrzyjmy się, ile szkód wyrządza nam Jastrząb Glapiński, który w ciągu ledwie jednego roku podniósł stopę referencyjną NBP już 11 razy. Poniżej wymieniam oczywiste dla każdego negatywne skutki podnoszenia stóp procentowych, które uderzają niemal w każdego przedsiębiorcę; pominąłem tu wspomniane już zahamowanie działań inwestycyjnych:
– wzrost kosztów prowadzonej działalności (ze względu na znacząco wyższe koszty posiadanych obciążeń finansowych),
– niższe możliwości nabywcze potencjalnych klientów, bo więcej posiadanych środków zostawią w bankach na spłatę swoich zobowiązań,
– fatalne nastroje społeczne, czego konsekwencją są określone zachowania potencjalnych klientów, w tym m.in. rezygnacja z wydatków na konsumpcję/rozrywkę/urlopy,
– wzrost kosztów własnych przedsiębiorcy, np. spłata kredytu hipotecznego.

No dobrze – tyle strat, które każdy widzi. Gdzie zatem korzyści z powodu skokowego wzrostu stóp procentowych? Proszę wymienić choć jedną…

Skutki uboczne „przeciwdziałania inflacji”

Ale żeby jeszcze dobitniej obnażyć to nikczemne kłamstwo, które globaliści sprzedają jako niepodważalny aksjomat, chciałbym zwrócić uwagę na jedną kwestię. Wielce istotną, bo ta nas boli najbardziej. Skoro celem wzrostu stóp procentowych jest zdecydowane zahamowanie podaży pieniądza, to dlaczego płacimy znacznie więcej za kredyty wcześniej uruchomione??? Przecież te środki już są na rynku, zazwyczaj zostały zamienione na jakieś dobro lub inwestycję. Podnoszenie rat wcześniej udzielonych kredytów oczywiście nijak ma się do zmniejszenia podaży pieniądza na rynku, ale za to bije z całą siłą w nasze finanse osobiste, a także w gospodarkę.

Teraz już chyba rozumiesz, na czym ta globalistyczna perwersja polega. Nakręcili inflację poprzez pandemię, wojnę na Ukrainie, idiotyczne pakiety klimatyczne czy ograniczanie emisji gazów cieplarnianych. Oczywiście wszystkie te działania są robione „w imię dobra ludzkości”.

Gdy już udało się globalistom wywindować w kosmos nasze koszty utrzymania czy prowadzenia firmy, muszą teraz ludzkość ratować przed inflacją. Czyli walczyć ze wszystkich sił z tym szalonym wzrostem cen. Jak? Podnosząc stopy procentowe. Kto na tym najwięcej straci? Ci, którzy wcześniej posiadali kredyty czy też są w trakcie rozpoczętej inwestycji. Jest to wtedy kolejny potężny cios i nóż w plecy dla każdego kredytobiorcy. Przy tym ta wymierzona w zadłużonych akcja w żaden sposób nie obniży cen…

Jak sobie to wszystko poukładasz w głowie, cel opisanych działań jest oczywisty: jest to okradanie nas z oszczędności i uszczuplanie naszego majątku, jeśli takowy wcześniej posiadaliśmy. Aż w końcu będziesz musiał sprzedać wszystko – albo pomoże ci w tym komornik. Po co masz się męczyć z prowadzeniem firmy, skoro można iść na państwowy etat? Albo skorzystać z tak bogatej oferty pomocy socjalnej? Bez stresu, bez pracy, a kasa leci.

Jeśli myślisz, że to niedobry dla nas kierunek, jesteś w błędzie. To wszystko jest robione wyłącznie dla naszego dobra. Jak mi nie wierzysz, przypomnij sobie naczelne hasło Klausa Schwaba z Agendy 2030: „Nie będziesz miał nic i będziesz szczęśliwy”. Po co nam te nieruchomości czy samochody, skoro wszystko wokół tak drożeje? Nie lepszy będzie świat, nad którym tak pieczołowicie pracują globaliści?

Czemu poruszam ten temat? Czemu pragnę, aby to kłamstwo – podobnie jak ściema ze strasznym wirusem czy kryzysem klimatycznym – stało się wiedzą powszechną? Bo ten, kto siedzi cicho, daje naszym oprawcom milczący akcept, ciche przyzwolenie na dalszą destrukcję świata, który znamy. Tę prawdę także odkrył Joseph Goebbels, oddajmy po raz ostatni głos tej hitlerowskiej kreaturze. Oto jego słowa:

„Kto nie jest przeciwko nam, ten jest z nami”

Pewnie zapytasz: a co ja miałbym zrobić, aby tym łajdactwom zapobiec, a przynajmniej nie ułatwiać życia naszym oprawcom? Po prostu mów o tym głośno – w swoim środowisku. Jeśli zgadzasz się z przedstawionymi tu argumentami, zamieść tę publikację w mediach społecznościowych, roześlij po znajomych. Niech ta wiedza się rozchodzi. Wkrótce takich głosów i trudnych pytań do panów Glapińskiego i Morawieckiego będzie wiele. Ze wszystkich stron.

A tak już na koniec – jeśli znalazłeś się w potrzasku, właśnie z powodu „ratowania Polski przed inflacją” przez Pana Glapińskiego i nie dajesz sobie rady ze spłatą rat, w następnej części poradnika podpowiem ci, co robić.

(Jeśli nie miałeś okazji zapoznać się z poprzednim odcinkiem, warto zajrzeć: https://fpg24.pl/praworzadnosc-dzis-pozostaw-ja-kowidianom-i-moherom-poradnik-oppenheima/)


KRZYSZTOF OPPENHEIM
– ekspert finansowy oraz od rynku nieruchomości, specjalizujący się m.in. w kredytach hipotecznych, przedsiębiorca. Od lipca 2016 r. prowadzi także kancelarię antywindykacyjną o specjalnościach: upadłość konsumencka, pomoc zadłużonym przedsiębiorcom, spory „frankowe”. Członek Zespołu Roboczego ds. Restrukturyzacji i Upadłości w Radzie Przedsiębiorców przy Rzeczniku MŚP. Więcej informacji na stronach: krzysztofoppenheim.pl i oppen-kredyt.pl.

 

Poprzedni artykułPolska wchodzi do biznesu kosmicznego
Następny artykułAwaria oczyszczalni „Czajka” – co wiemy po dwóch latach?