Zadłużenie polskiej branży e-commerce przekroczyło w październiku 2021 r. aż 292 mln zł – wynika z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK.

Pexels.com

Oznacza to, że przez rok zaległości e-handlu wobec banków i dostawców wzrosły o ponad 21 mln zł, a od początku pandemii o niecałe 38 mln zł. W ciągu roku liczba zadłużonych e-sklepów wzrosła natomiast o 1 proc., podczas gdy od początku pandemii przybyło ich o 6 proc, co świadczy o tym, że przyrost nie jest już tak gwałtowny. Jednocześnie rosną zaległości już zadłużonych podmiotów, bo dziś na jeden e-sklep przypada ponad 63,3 tys. zł długów, zaś w marcu 2020 r. było to niewiele ponad 58,7 tys. zł. Przytaczane dane wskazują, że aktualnie problemy finansowe ma 4614 aktywnych, zawieszonych i zamkniętych podmiotów.

– Choć branża jest cały czas na fali wznoszącej, to jednak nie ma wątpliwości, że część sklepów internetowych, jak to się dzieje każdego roku, nie poradzi sobie na rynku. Wyzwaniem jest silna konkurencja, również ze sklepami zagranicznymi oraz naturalny z czasem powrót części klientów do zakupów stacjonarnych. Podwyżka stóp procentowych to także zła wiadomość. Z powodu wyższego kosztu kredytów, firmy mogą mieć utrudniony dostęp do kapitału, a te, które już zaciągnęły kredyty, mają wyższe oprocentowanie i wyższe raty swoich zobowiązań – powiedział Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.
– Na pewno nie pomaga też wywołana pandemią zmiana nastawienia do konsumpcji i zakupów, którą widać w deklaracjach Polaków. Ale z drugiej strony wiadomo już, że spora część nowo przekonanych do zakupów w sieci pozostanie wierna e-commerce, a dla ograniczających wydatki kuszący może okazać się model sprzedaży z odroczonym terminem płatności „kup teraz – zapłać później” – dodał cytowany w komunikacie prasowym BIG InfoMonitor.