Polski Instytut Ekonomiczny wątpi, aby Rada Polityki Pieniężnej podniosła stopy procentowe NBP aż do poziomu 7,5 proc.

Według analityków PIE cykl podwyżek stóp procentowych zatrzyma się raczej w okolicach 5,5 proc., bo na to wskazują modele ekonometryczne.

„Modele statystyczne wskazują, że docelowa wysokość stóp procentowych NBP, przy inflacji rzędu 10 proc., to 5,5 proc. Ekonomiści formułują prognozy dotyczące decyzji Rady Polityki Pieniężnej (RPP) w horyzoncie 2 lat za pomocą tzw. reguły Taylora. To równanie, które uwzględnia 3 zmienne: wysokość inflacji w stosunku do celu banku centralnego, naturalną wysokość stóp procentowych oraz tzw. lukę popytową. Ostatnie dwa czynniki są nieobserwowalne, a wynik jest bardzo mocno uzależniony od przyjętych założeń” – napisano w „Tygodniku Gospodarczym” PIE.

Ekonomiści wyjaśnili, że model został oszacowany na podstawie danych z lat 2010-2019, bo wzięcie pod uwagę okresu pandemicznego „prowadzi do istotnego spadku znaczenia inflacji w decyzjach banku centralnego”, co może być efektem „podwyższonej niepewności, bądź spóźnionych decyzji RPP”, co w ocenie analityków jest tylko przejściowym zaburzeniem.

W artykule napisano również, że w prognozach wzrostu stóp procentowych należy uwzględniać ryzyko dla stabilności finansowej i tak – przy stopach na poziomie 7,5 proc. wysokość raty kredytu wynoszącego 500 tys. zł sięgałaby aż 80 proc. średniego wynagrodzenia.
„Przy takiej wysokości część kredytobiorców zacznie mieć problemy przy regulowaniu bieżących zobowiązań – ostrzeżenie przed tym zagrożeniem już dziś formułują prezesi niektórych banków komercyjnych” – podsumowano.

Źródło: Tygodnik Gospodarczy PIE

Poprzedni artykułUspokoić skołataną gospodarkę
Następny artykułŁatanie Polskiego Ładu – odliczenie składki dla ryczałtowców