Polska gospodarka jak dotąd radzi sobie chyba najlepiej w Unii Europejskiej, jeśli chodzi o ekonomiczne skutki pandemii COVID-19. Gdyby spojrzeć całościowo na takie wskaźniki jak stopa bezrobocia, dynamika PKB czy produkcja przemysłowa, można by się tylko w tym wniosku utwierdzić. Fakty są takie, a stoją za nimi twarde dane, że kryzys w nas uderzył, ale nie powalił. I mimo wszystko jesteśmy na dobrej drodze do powrotu na ścieżkę stabilnego wzrostu gospodarczego.

Jest tak głównie dlatego, że już przed wybuchem pandemii byliśmy europejskim prymusem, jeśli chodzi dane makroekonomiczne. W ciągu kilku ostatnich lat polska gospodarka rosła szybko i stabilnie, bezrobocie zjechało do rekordowo niskich poziomów, a płace realne w ciągu dwóch lat poprzedzających wybuch pandemii zwiększały się w tempie około 5 proc. To wszystko, wraz ze znakomitą kondycją sektora bankowego oraz brakiem poważniejszych nierównowag makroekonomicznych, pozwoliło naszej gospodarce funkcjonować w tym roku możliwie nieźle, biorąc pod uwagę realia. Szok, jakiego doznała, miał charakter wstrząsu egzogenicznego, nie wynikał zatem z wewnętrznych trudności makroekonomicznych o charakterze strukturalnym.

Dużo i pozytywnie mówi się w kontekście walki z kryzysem o różnych tarczach uruchamianych zarówno przez rząd, jak i zależne od niego podmioty. I jest w tych pochwałach sporo racji. Chociaż poszczególne edycje tych tarcz nie były doskonałe i wzbudzały wiele kontrowersji, to jednak nie ulega wątpliwości, że efektywnie przyczyniły się do zamortyzowania gospodarczych skutków pandemii. Bez nich mielibyśmy do czynienia z gigantyczną katastrofą, której przejawem byłby skokowy wzrost bezrobocia, głęboki spadek PKB i zupełny krach finansów państwa. Póki co nic takiego nie miało miejsca, a najgorsze prognozy się nie sprawdziły. Na uruchomienie szybkiego wsparcia dla przedsiębiorstw pozwoliła niezła sytuacja finansów publicznych, którą udało się uzyskać przed pandemią mimo rosnących wydatków na politykę społeczną.

Cichym bohaterem zdarzeń z ostatnich miesięcy jest także Narodowy Bank Polski, w tym szczególnie jeden z jego organów – Rada Polityki Pieniężnej. Błyskawiczna reakcja naszego banku centralnego przejawiająca się obniżeniem stopy procentowej, skupem na rynku wtórnym obligacji gwarantowanych przez skarb państwa czy zmniejszeniem rezerw obowiązkowych dla banków przyniosła spodziewane efekty. Mało się mówi o tych działaniach NBP, a warto o nich wiedzieć i docenić to, że mamy własny i niezależny bank centralny, który w razie potrzeby reaguje tak, aby pomóc przede wszystkim polskiej gospodarce. Co ciekawe, mimo tych wszystkich działań, nie załamał się kurs złotego, nie wystrzeliła także inflacja, która aktualnie znajduje się w dopuszczalnym paśmie odchyleń od celu.

Skuteczność polityki NBP pokazuje, jak ważne jest posiadanie własnej waluty, szczególnie w trudnych warunkach kryzysu lepiej mieć możliwość skorzystania z narzędzi polityki pieniężnej i kursowej. Bez tego trudno mówić o skutecznej polityce gospodarczej. Stąd jeszcze raz warto docenić fakt, że posiadamy własną walutę. Chociaż od lat trwa nachalny lobbing wciskający Polskę w objęcia strefy euro, udaje nam się zachować złotego i korzystać z dobrodziejstw z tego wynikających. Oby tak zostało.