Kosmos przestaje być miejscem obcym, odległym i nieistotnym dla zwykłego śmiertelnika. Jest celem analiz strategicznych w obszarze wojskowym i gospodarczym – staje się teatrem zmagań i rywalizacji o zasoby i możliwości, których wykorzystanie wpływa na dominację na Ziemi.

Ta książka na polskim rynku jest z pewnością prekursorska. Siły zjednoczyli dwaj geopolitycy z dwóch stron oceanu – George Friedman, były prezes globalnej agencji wywiadu Stratfor i prezes Geopolitical Futures, portalu zajmującego się wyjaśnianiem i przewidywaniem kierunków w polityce międzynarodowej, oraz dr Jacek Bartosiak, prezes think tanku Staregy@Future. „Wojna w kosmosie – przewrót w geopolityce” to książka o kosmosie, ale nie fantastyka, jak myślą niektórzy, słysząc słowo kosmos, ale książka o tym, jak ta nowa, odkrywana i wykorzystywana przez człowieka domena zmienia i zmieni życie na Ziemi.

Kosmos jak ocean

Autorzy traktują kosmos jak kolejny obszar eksploracji przez człowieka – po lądzie, morzu i powietrzu. Co ciekawe, ze względu na warunki porównują planowanie i funkcjonowanie strategiczne w kosmosie bardziej do obszaru polityki w domenie morskiej niż powietrznej. Należy więc myśleć o kosmosie jak o ogromnym oceanie – z punktami strategicznymi, prądami i miejscami o szczególnych warunkach grawitacyjnych, miejscami, w których można osiągnąć większe prędkości przy mniejszym zużyciu paliwa i z których można więcej zobaczyć albo gdzie samemu można być mniej widocznym.

W kosmosie podobny do domeny morskiej jest także proces decyzyjny i komunikacja, która na morzu jest bardziej utrudniona, a proces decyzyjny zdecentralizowany. Statki nie mogą także łatwo zawinąć do portu ze względu na duże odległości, podobnie jak przyszłe pojazdy kosmiczne.

Zaczęło się od nazistów

A wszystko zaczęło się od skonstruowanej przez nazistów rakiety V2, która w 1942 roku, jako pierwszy wystrzelony z Ziemi obiekt, przekroczyła przestrzeń kosmiczną. Po wojnie niemiecką technologię przejęli Amerykanie i Związek Sowiecki.

Autorzy pokazują historię eksploracji kosmosu, obecne trendy i prognozy na przyszłość. Punktem centralnym jest jednak rywalizacja w tej nowej domenie i wpływ tej rywalizacji na sytuację na Ziemi. Sfera kosmiczna wpływa na rywalizację geopolityczna światowego hegemona morskiego, jakim są Stany Zjednoczone, i rosnącego mocarstwa lądowego, o aspiracjach zdominowania sfery lądowej Eurazji, do czego aspirują Chiny. Konkluzja jest jasna. Kto w większym stopniu przejmie kontrolę nad przestrzenią kosmiczną, ten będzie dominował na Ziemi. Kto rozciągnie swoje możliwości wyżej od przeciwnika w obszarze Ziemia–Księżyc, będzie widział więcej, dzięki najnowocześniejszym satelitom i uzyska większe możliwości strategiczne w potencjalnym konflikcie na Ziemi, zarówno defensywne jak i ofensywne.

O to m.in. toczy się rywalizacja między mającymi zdecydowaną przewagę w kosmosie Stanami Zjednoczonymi (dominującymi zdecydowanie na niższych orbitach Ziemi) i coraz bardziej aktywnymi Chinami, kończącymi budowę stałej stacji kosmicznej i posiadającymi konkretne i ambitne plany lądowania człowieka na Księżycu w perspektywie 10 lat (podobnie jak Amerykanie), a w dalszej kolejności eksploatacji jego zasobów. Księżyc, w nowym strategicznym układzie w kosmosie, odgrywa bowiem rolę kluczową. Jest świetnym miejscem obserwacyjnym, posiada łączność komunikacyjną z Ziemią, może także stać się zapleczem surowcowym i otwiera pole do możliwości dalszej ekspansji w kosmosie.

Nowe zasoby, nowe technologie

Nowy teatr rywalizacji w kosmosie dotyczy także technologii i zasobów. Eksploracja kosmosu otwiera wiele obszarów rozwoju technologicznego – od nowoczesnych sposobów wytwarzania paliwa (z wody, czy z energii słonecznej) umożliwiającego płynne poruszanie się kosmosie. To pozyskiwanie nowych źródeł energii przez satelity prosto ze Słońca, czy wydobycie i wykorzystanie surowców księżycowych (takich jak tytan, czy hel-3), które przy wykorzystaniu zasobów wody (występującej na Księżycu w postaci lodu) mogą być niezbędne do wytwarzania paliwa. Badania wskazują na obecność na Księżycu także żelaza, platyny i złota. Naukowcy mówią też o ogromnych zasobach metali ziem rzadkich na asteroidach.

Wiele technologii, jak pozyskiwanie energii słonecznej przez satelity, może wpłynąć na poprawę sytuacji energetycznej na Ziemi. Chińczycy intensywnie pracują nad tą technologią, co po ich udanych próbach uruchomieniem na kilka minut sztucznego Słońca, może świadczyć o powadze tych prac. Zwiększenie obecności w kosmosie to także większe możliwość koordynacji procesów gospodarczych, logistycznych i transportowych na Ziemi przy użyciu GPS, Baidu (chiński GPS), systemu satelitów i sztucznej inteligencji.

Kosmos jako odrębny świat

Ważnym czynnikiem, wskazywanym przez autorów, który będzie przełomem w eksploracji kosmosu, jest uniezależnienie się misji kosmicznych od dostaw surowców i materiałów z Ziemi, np. paliwa. Będzie to o tyle ważne, że największe koszty wysłania obiektów w kosmos pochłania wydostanie się z Ziemi. Wiąże się to z ogromnymi potrzebami energetycznymi przekroczenia ziemskiej atmosfery. To największy koszt energetyczny podróży kosmicznej. Znaczne zmniejszenie kosztów podróży kosmicznych (co już ma miejsce, w dużej mierze dzięki sektorowi prywatnemu) i perspektywie uniezależnienie się od dostaw paliwa i innych surowców na orbitę będzie prawdziwym przełomem w eksploracji kosmosu przez człowieka.

Kluczem będzie także kontrola nad układem Ziemia-Księżyc, a przede wszystkim samym Księżycem, do czego – jak się wydaje – dążą Chińczycy. Księżyc jest nie tylko doskonałym miejscem obserwacyjnym Ziemi (Chińczycy koncentrują się na jego ciemnej stronie, niewidocznej z Ziemi). Posiada także bardzo słabą grawitację, co umożliwia budowę lżejszych budynków, a także łatwiejszy start obiektów. Z punktu widzenia wojskowego – mówiąc wprost – z Księżyca, ze względu na warunki grawitacyjne, łatwiej strzela się w kierunku Ziemi niż na odwrót.

Kosmos dla nowych odkrywców

Autorzy zwracają także uwagę na zmieniające się podejście do kosmosu. Od utopijnej wizji „wspólnego kosmosu” jako ziemi niczyjej, do wizji realistycznej, zgodnie z którą, jest on nowym terenem eksploatacji, zarobku i zapewnienia zysku innowatorom, zdobywcom i państwom władającym poszczególnymi jego obszarami. Wyrazem tego jest amerykański program Artemis, który określa normy, zwyczaje i prawa nowych odkrywców i eksploatatorów, chińskie plany dotyczące Księżyca, czy ustawodawstwo amerykańskie, które zezwala prywatnym firmom na czerpanie zysków z działalności kosmicznej. Elon Musk, Jeff Bezos czy Richardem Branson to nowi odkrywcy, wyznaczający nowe trendy, zajmujący nowe pozycje na kosmicznym oceanie i czerpiący zyski ze swojej działalności.

Wojna 2076

Niezwykle ciekawie prezentuje się, opisana w książce, bardzo realistyczna symulacja potencjalnego konfliktu między Chinami a USA najbliższych dziesięcioleciach i roli w tym konflikcie możliwości i zasobów kosmicznych. Wygląda na to, że tradycyjne uzbrojenie nie odegra w tej rywalizacji większego znaczenia. Potencjalny konflikt nie będzie się wiązał także z licznymi ofiarami działań wojennych (głównymi bohaterami starć będą pojazdy bezzałogowe, a ofiarami satelity i infrastruktura strategiczna).

Kluczową rolę odegrają możliwości obserwacyjne i decyzyjne z wykorzystaniem sztucznej inteligencji i systemu satelitarnego z wykorzystaniem działań cybernetycznych, broni kinetycznej i elektromagnetycznej. Wszystko to, co pozwala na pełne możliwości obserwacyjne, błyskawiczne przetwarzanie informacji i podejmowanie decyzji. Do tego niezbędne jest panowanie w kosmosie. I o to toczyć się będzie rywalizacja przyszłości.

„Wojna w kosmosie. Przewrót w geopolityce” George Friedman, Jacek Bartosiak, Zona Zero, 2021

Poprzedni artykułBrakuje nam zakładów recyklingu paneli fotowoltaicznych
Następny artykułDo końca lutego czas na PIT-28