W perspektywie obecnych wydarzeń na arenie unijnej, związanych z nadciągającym kryzysem energetycznym i z faktycznym „wypychaniem” Polski ze Wspólnoty, warto przypomnieć (lub wręcz rekomendować) film, który w naszym kraju przeszedł swego czasu bez większego echa. Niezasłużenie. Wart jest obejrzenia i co najmniej kilku refleksji.

Chodzi o „Dorosłych w pokoju”, nakręconych na podstawie wspomnień greckiego ministra finansów Yanisa Varoufakisa z przebiegu negocjacji Grecji z Unią Europejską podczas tzw. kryzysu zadłużeniowego tego kraju w 2015 roku.
Oto widzimy, jak grecki dług w zagranicznych bankach, głównie niemieckich, zostaje postawiony w stan wymagalności. Nowego zaciągnąć się już nie da. Ten piękny, południowy kraj przestaje już nawet próbować nadążać w rozwoju za europejskimi czempionami. Gospodarka grecka jest w ruinie, stoi na skraju bankructwa.

W „białych rękawiczkach”

Nowy rząd grecki z obdarzonym pełnym zaufaniem premierem i charyzmatycznym ministrem Varoufakisem buntuje się przeciwko zasadom rządzącym w „Unii dwóch prędkości”. Osobliwy, pozornie niepasujący do tematyki tytuł filmu to sarkastyczne nawiązanie do wypowiedzi Christine Lagarde po spotkaniu Eurogrupy na temat długu Grecji: „W chwili, gdy brakuje nam dialogu, kluczową sytuacją nadzwyczajną jest przywrócenie dialogu z dorosłymi w pokoju”.
Oczywiście tymi „dorosłymi” są eurokraci oraz… stojący za nimi, niczym cienie, przywódcy największych gospodarek unijnych (a także kapitał korporacyjny). Dziećmi, czy raczej tym „okropnym dzieckiem” (franc. „enfant terrible”), jest Grecja.

Oto widzimy, jak w „białych rękawiczkach” można położyć na łopatki całe państwo o wielowiekowej tradycji, spychając je oraz jego obywateli do roli współczesnych, neokolonialnych niewolników. Widzimy także, jak daleko unijni urzędnicy odbiegli od pięknych idei zarysowanych przez architekta projektu integracji europejskiej Roberta Schumana. I jakimi durniami my dziś jesteśmy nie potrafiąc, bądź nie chcąc, tego dostrzec.

Wtrącają się do wszystkiego

Z prowadzonych i z pasją odmalowanych w filmie rozmów greckiego ministra wynika, że unijna „arystokracja” wtrąca się do wszystkiego. Do praworządności, do sposobu gospodarowania, do kształtowania kultury i polityki historycznej krajów, itd.
Sama zarazem stanowiąc ekskluzywne grono hipokrytów, obsadzonych z politycznego klucza, z wydatnym wsparciem wielkiego kapitału. Eurokraci jawią się jako postacie na pozór eleganckie i kulturalne. Pod tą maską kryją się zimnokrwiste „gady”, ordynarne potwory. Symulując przyjaźń w imię idei europejskiej, szybko odsuną się, gdy tylko powinie ci się noga. A przecież jeszcze niedawno – w myśl tzw. zasad zrównoważonego rozwoju – tak entuzjastycznie wspierali finansowanie tych wszystkich ścieżek rowerowych, aquaparków, ekoinstalacji i rond, stawiając przy nich samochwalne, niebieskie tablice. Szkoda, że z zasady nie obchodziły ich – i nie obchodzą – inwestycje produkcyjne typu „greenfield” w biedniejszych krajach.

Obłuda Unii

Płacząc nad serkami góralskimi, dymem z komina, nad toksycznymi żarówkami itp. itd., elita eurokratów stanowi faktycznie polityczne zaplecze banksterów oraz innych, bezwzględnych korporacjonistów. Umacnia stworzoną pod nich obłudną „demokrację nierówności”, będącą – de facto – tylko polityczną fasadą dla wielkich interesów.
Szczególnie banki to wspaniały interes. Oparty na zasadach „sprawdzonej” średniowiecznej lichwy żydowskiej, dzięki tzw. systemowi rezerw cząstkowych kreują pieniądz fiducjarny, „ex nihilo” (łac. „z niczego”) i udzielają chętnie kredytów na kwoty znacząco wyższe niż wartość przyjętych depozytów. To jakoś unijnym urzędnikom nie przeszkadza. Milcząco przyglądają się krajom, w których banksterom udaje się wykorzystać słabą naturę człowieka, skłonną do rozbuchanej konsumpcji i życia na kredyt bez pokrycia. Tak właśnie, jak stało się w Grecji. Tak jak dzieje się w wielu innych krajach – także w Polsce.

Szczególny podziw budzi patriotyczna postawa greckiego ministra. Zrobi on niemal wszystko, by ocalić swój kraj. Ostatecznie przegra, dając się wciągnąć w swoisty (a zarazem symboliczny) „taniec śmierci” z unijnymi urzędnikami i zawrze z Unią zgniły kompromis.

Historia ta pokazuje jednak, że także „te czasy” wołają o indywidualności. O współczesnych bohaterów, którzy potrafią konsekwentnie opierać się wyrachowanym i brutalnym, ponadnarodowym krzywdzicielom.

„Dorośli w pokoju” („Adults in the Room”), 2019 rok.