Drony mogą i służą do zarabiania pieniędzy, dzięki nim można utrzymać rodzinę. Ale używanie ich do łamania prywatności, inwigilacji i do złodziejskich rekonesansów zostanie wkrótce mocno utrudnione.

Słyszałem o człowieku, który ma zezwolenie na posiadanie broni długiej. Gdy po raz kolejny czyjś dron latał nad jego posesją i zaglądał do okien domu, postanowił zrobić z tym wreszcie porządek – jednym strzałem ze sztucera, wyposażonego w zaawansowaną optykę, pozbył się problemu.

Oczywiście nie wolno niszczyć cudzego mienia. Gdyby właściciel maszyny udowodnił przed sądem jej zestrzelenie oraz zidentyfikował sprawcę, ten poniósłby odpowiedzialność materialną i karną. Skoro jednak strzelec zdecydował się na taki krok, pokazuje to skalę jego determinacji. Szacuje się, że po polskim niebie lata już około 250 tysięcy dronów. Coraz częściej wykorzystywane są w biznesie, ale niestety także do nielegalnych działań, a ludzie bronią się tak, jak potrafią.

Ograniczanie wolności?

Będzie zapewne krzyk o ograniczanie wolności, bo swobodne puszczanie dronów w celach – nazwijmy to – mało przejrzystych, wkrótce się skończy. Od 31 grudnia br. wchodzą, wreszcie także w Polsce, przepisy unijne ograniczające nadmierną swobodę w wykorzystaniu dronów. Przede wszystkim powstanie spis osób i instytucji posiadających maszyny wyposażone w urządzenia do rejestracji danych. Nowy rejestr pozwoli w razie potrzeby zidentyfikować zarówno drona, jak i jego operatora. Dane będą przechowywane trzy lata przez Polską Agencję Żeglugi Powietrznej. Chodzi o nic innego, jak o bezpieczeństwo, przestrzeganie RODO i nadzór nad „droniarzami”. Podobne przepisy obowiązują już w USA i kilku innych krajach, spotykając się ze zrozumieniem.

Obecnie w Polsce nie wolno używać dronów przede wszystkim nad lotniskami i w ich pobliżu (do pięciu kilometrów) w tzw. strefach: CTR, czyli kontrolowania lotnisk, ATZ – strefie ruchu lotniskowego i MATZ (Military Aerodrome Traffic Zone) – strefie ruchu lotniskowego lotniska wojskowego. Problematyczne są przeloty nad parkami narodowymi, osiedlami mieszkaniowymi oraz drogami publicznymi. Nowe przepisy nie będą oczywiście dotyczyć najmniejszych dronów-zabawek. Chyba, że przenoszą one aparaturę rejestrującą obraz.

Biznes dronowy? Jak najbardziej!

Z drugiej strony dotychczasowe komercyjne wykorzystanie dronów stanie się ogólnodostępne. Dotąd możliwe było tylko dla osób legitymujących się świadectwem kwalifikacji operatora bezzałogowego statku powietrznego UAVO. Obecnie loty służące zarabianiu, związane np. z różnego rodzaju pomiarami czy monitoringiem z powietrza lub ze świadczeniem usług takich jak zdjęcia, wideo i fotogrametria, wymagają zaliczenia przez operatora dronu dwuetapowego egzaminu państwowego. Musi on mieć także specjalne OC oraz posiadać dokument potwierdzający aktualne badania lotniczo-lekarskie. Wszystko to słono kosztuje, ale biznes dronowy – o ile zostanie dobrze poprowadzony – opłaca się. Drony wykorzystywane są już do dokumentowania wesel i koncertów, w branży filmowej, reklamowej i turystycznej. Coraz częściej też wspomagają usługi ochroniarskie i detektywistyczne. Zapotrzebowanie na prace z ich wykorzystaniem zgłasza także rolnictwo, transport i szeroko pojęta logistyka, a nawet medycyna. W geodezji służą do mierzenia trudniej dostępnych obszarów, w logistyce – do monitorowania dostaw.

Są i inne interesujące przykłady usług, które można świadczyć przy wykorzystaniu tych maszyn. Dron Ryptide jest prawdziwym pomocnikiem ratowników i może nawet zrzucać tonącym koła ratunkowe. Firma QuiQui dostarcza dronami apteczki na miejsca wypadków, a dron BioCarbon pomaga sadzić drzewa. Można wyobrazić sobie wykorzystanie dronów w wielu obszarach działalności gospodarczej i życia publicznego.

Jeśli chcesz prowadzić działalność w tym biznesie musisz wiedzieć, że nie jest to „samograj”. Dobrze jest najpierw pozyskać jednego, dwóch klientów, aby koszty poniesione na sprzęt, certyfikację świadczenia usług i ubezpieczenie nie poszły na darmo. Przy zakupie profesjonalnego drona oraz na szkolenia i dopełnienie formalności trzeba się liczyć z wydatkami rzędu co najmniej 10-15 tys. złotych. Inwestycja ta ma sens pod warunkiem, że masz skonkretyzowany pomysł na wykorzystanie urządzenia i dostrzegasz potencjalnych klientów. A także, że znajdziesz mało zagospodarowaną niszę do świadczenia usług lub umiesz właściwie wykorzystać posiadane kontakty w jakimś sektorze lub branży.
Warto o tym pamiętać, zanim wyda się mnóstwo pieniędzy.