Rosnące ceny praw do emisji CO2 mogą zwiększyć koszty prowadzenia firm – informuje Polski Instytut Ekonomiczny. Według analityków wzrost wydatków na zieloną transformację w ramach KPO jest szansą na ich ograniczenie, a Polska na cele środowiskowe planuje przeznaczyć ponad 52 proc. tych środków.

elektrownia węglową Datteln IV otwarcie - grafika wpisu

Analitycy PIE zwracają uwagę, że wraz z kolejnym zaostrzeniem celów klimatycznych UE – m.in. redukcji emisji o 55 proc. do 2030 r. – presja na „szybsze zazielenienie gospodarki” będzie szybko wzrastać.

Odzwierciedla to – jak przypomnieli – plan resortu klimatu zakładający redukcję udziału węgla w produkcji energii z obecnych 70 proc. do nawet 11 proc. w ciągu 20 lat. Zdaniem analityków to „jeden z najambitniejszych planów klimatycznych w regionie, ale jego realizacja nie zapewni nam koszulki ekologicznego lidera, bo już teraz węgiel stanowi jedynie 12,6 proc. miksu energetycznego w UE”. Jak podkreślili w analizie zamieszczonej w ostatnim wydaniu „Tygodnika Gospodarczego PIE”, transformacja energetyczna to konieczność, ponieważ rosnące koszty środowiskowe stają się coraz większym obciążeniem dla gospodarki.

Zwrócono uwagę, że „rosnące ceny praw do emisji CO2 mogą spowodować wzrost kosztów prowadzenia działalności gospodarczej”. Europejski system wyceny uprawnień ETS oparto na mechanizmie rynkowym, „co powoduje większą zmienność cen oraz stwarza motyw spekulacyjny”. Oznacza to, jak wyjaśniono, silniejsze bodźce do dekarbonizacji, a z drugiej strony „zwiększa ryzyko krótko- i średniookresowych negatywnych szoków podażowych”, np. cenowych. Destabilizują one prognozy inflacji, utrudniając prowadzenie spójnej polityki pieniężnej – stwierdza PIE. Jeszcze w marcu 2020 r. analitycy Europejskiego Banku Centralnego oczekiwali „co najwyżej umiarkowanego” wzrostu cen emisji – „od tamtego czasu uprawnienia zdrożały ponad dwukrotnie, z 25 euro do 55 euro za tonę ekwiwalentu CO2”.

Autorzy analizy przyznali, że katastrofy naturalne oraz transformacja energetyczna mogą podwyższać oczekiwania inflacyjne. Zwrócili uwagę, że gospodarstwa domowe kształtują swoje oczekiwania inflacyjne na podstawie dynamiki cen podstawowych dóbr, takich jak żywność oraz energia, „które będą szczególnie wrażliwe na wzrost cen na skutek transformacji energetycznej oraz zmian klimatycznych”.

Zdaniem PIE zmiany klimatyczne mogą też utrudnić prowadzenie skutecznej polityki gospodarczej. Dali przykład lata 2018 r., kiedy obniżony poziom wody w niemieckich rzekach utrudnił transport ropy naftowej, podnosząc jej cenę wbrew światowemu trendowi.

Jak zaznaczono szansą na ograniczenie i rozłożenie w czasie tego typu kosztów jest planowany wzrost wydatków na zieloną transformację w związku z realizacją KPO – Polska zamierza przeznaczyć ponad 52 proc. środków z Krajowego Planu Odbudowy na cele środowiskowe. „Z dużych gospodarek europejskich porównywalny udział wydatków zakłada jedynie Francja” – podkreślono. Z kolei Hiszpania i Włochy planują odpowiednio o 7 pkt. proc. i 10 pkt. proc. mniej, a Niemcy nawet 13 pkt. proc. mniejszy udział wydatków środowiskowych.

W ocenie PIE na korzyść Polski działają też szybko spadające ceny odnawialnych źródeł energii – realna cena uzyskania energii słonecznej spadła o 82 proc. w ostatnich 10 latach. Z kolei morska energia wiatrowa staniała w tym samym okresie o 29 proc., a eksperci oczekują znaczących spadków w najbliższych latach. „Według wstępnych deklaracji rządu na morską energetykę wiatrową ma zostać przeznaczone co najmniej 437 mln euro. Połączenie powyższych czynników daje Polsce szansę na szybkie nadrobienie przynajmniej części dekarbonizacyjnej luki” – oceniono.

PAP