29 kwietnia obchodzimy Ogólnopolski Dzień Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego w 76. rocznicę wyzwolenia obozu koncentracyjnego w Dachau, które stało się miejscem cierpienia aż 2794 duchownych z okupowanych przez Niemców krajów, w tym 1773 duchownych z Polski. 799 z nich zostało w Dachau zamordowanych.

Główne uroczystości odbywają się w kościele św. Józefa w Kaliszu od 2002 r., kiedy ustanowiono przez Episkopat w Dzień Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego, mający na celu upamiętnienie księży, którzy byli ofiarami systemów totalitarnych, szczególnie nazizmu i komunizmu.

Spośród 10 017 księży diecezjalnych w Polsce w czasie II wojny światowej zginęło 20 proc. Ogółem podczas okupacji zginęły 2804 osoby duchowne (biskupi, księżą, zakonnicy i siostry zakonne), a 3563 przeżyły obozy koncentracyjne, więzienia i represje okupanta. Wielu polskich duchownych i sióstr zakonnych podczas II wojny światowej wykazało się wielkim heroizmem godnym pierwszych chrześcijan. Najgłośniejszym, najbardziej znanym na świecie przykładem jest Maksymilian Maria Kolbe, który poszedł na śmierć za współwięźnia Franciszka Gajowniczka. Niebywałe było też to, że Gajowniczek przeżył wojnę i mógł wszem i wobec świadczyć o czynie twórcy Niepokalanowa.

Liczba rośnie

Podobnym heroizmem wykazało się 11 sióstr nazaretanek z Nowogródka, które ofiarowały swoje życie za ojców rodzin i zostały rozstrzelane przez hitlerowców. Bohaterskie siostry też zostały wyniesione na ołtarze.

Jan Paweł II beatyfikował 110 polskich męczenników z czasów II wojny światowej: biskupów, księży diecezjalnych i zakonnych, sióstr i braci zakonnych oraz świeckich, a jednego – ojca Kolbego – kanonizował.

Liczba polskich świętych – ofiar nazizmu niebawem się powiększy. W toczącym się obecnie ogólnopolskim procesie beatyfikacyjnym drugiej grupy męczenników z okresu II wojny światowej do chwały ołtarzy zgłoszono aż 122 osoby: 83 księży, w tym 52 zakonnych, 20 kleryków, w tym 19 zakonnych, 6 braci zakonnych, 3 siostry zakonne i 10 świeckich. Ustanowienie Dnia Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego na 29 kwietnia, na pamiątkę wyzwolenia niemieckiego obozu koncentracyjnego w Dachau, jest dniem symbolicznym. Pamiętać przecież trzeba o duchownych, którzy zginęli z rąk drugiego wroga – Związku Radzieckiego. Wystarczy wspomnieć, że taki los spotkał chociażby polskich duchownych, którzy trafili do Katynia.

Cud wyzwolenia w dniu św. Józefa

Spośród 1034 zamęczonych w Dachu duchownych aż 799 było Polakami. Ginęli kapłani, klerycy i bracia zakonni. Polscy księża dali niezłomne świadectwo wiary i poświęcenia współwięźniom: spowiadali ich, pocieszali na duchu, dzielili się z nimi głodowymi racjami żywnościowymi, potajemnie odprawiali msze.

Polscy duchowni – więźniowie obozu koncentracyjnego w Dachau doskonale zdawali sobie sprawy, że Niemcy chcąc zacierać ślady likwidowali obozy, mordując pozostałych przy życiu więźniów. Taki los spotykał wielu więźniów „fabryk śmierci”, mimo iż Niemcom było wiadomym, że wojna jest przegrana. Hitlerowcy rzeczywiście planowali likwidację Dachau i ta wiadomość potajemnie dotarła do więźniów. W obliczu śmierci przebywający w obozie księża zaczęli zanosić modlitwy do św. Józefa, przyrzekając, że jeśli szczęśliwie ocaleją, będą co roku udawać się w pielgrzymce do jego sanktuarium w Kaliszu. Aktu oddania się św. Józefowi dokonano 22 kwietnia 1945 r. w kaplicy księży niemieckich na bloku 26. I stał się cud. Tydzień później obóz został wyzwolony przez żołnierzy amerykańskich– w niedzielę 29 kwietnia 1945 r. Ocaleni przypisali to wstawiennictwu św. Józefa. Słowa dotrzymali i od 1948 r. przyjeżdżali do Kalisza. Już w pierwszym spotkaniu wzięło w udział 300 duchownych. Ocaleni księża z Polski do końca życia skrupulatnie wypełniali złożone przyrzeczenie i pielgrzymowali do najstarszego polskiego miasta, dziękując św. Józefowi za ocalenie.

W 1970 r., w 25. rocznicę wyzwolenia obozu, dawni więźniowie Dachau ufundowali w podziemiach kaliskiego sanktuarium Kaplicę Męczeństwa i Wdzięczności, którą poświęcił 28 kwietnia 1970 r. prymas Polski kard. Stefan Wyszyński wraz z metropolitą krakowskim kard. Karolem Wojtyłą. Oprócz Kaplicy Męczeństwa byli więźniowie KL Dachau, utworzyli przy niej także Muzeum i Archiwum poświęcone ich obozowej gehennie.

Ostatni z cudownie ocalonych duchownych więźniów pielgrzymujących rokrocznie do Kalisza, ks. Leon Stępniak, zmarł w 2013 r.

Największy wróg nazistów i komunistów

Zarówno nazizm jak i komunizm, zarówno Niemcy jak i Rosjanie, ze szczególną zajadłością i skrupulatnością tępili polską inteligencję, a wśród nich duchownych.

Trzeba podkreślić, że w żadnym z krajów pod okupacją hitlerowską duchowieństwo nie było tak represjonowane jak w Polsce. Względnie dobra sytuacja panowała jeszcze w Generalnej Guberni. Jednak na polskich obszarach przyłączonych do III Rzeszy duchowieństwo katolickie zostało poddane bezwzględnej eksterminacji. Kościół katolicki uważano za ostoję polskości, o czym przekonali się już Prusacy podczas zaborów, kiedy to w dużej mierze dzięki pracy polskich księży udało się postawić tamę germanizacji.

Niestety, w czasie II wojny światowej Niemcy wyciągnęli wnioski z doświadczeń Prusaków i polscy duchowni masowo trafiali do obozów koncentracyjnych. W karcie ewidencyjnej nie wypisywano im nawet określenia „wróg Rzeszy”, gdyż było to jednoznaczne z adnotacją: duchowny – Polak.

Na podstawie sporządzonych jeszcze przed wojną przez gestapo wykazów duchowieństwa, już w pierwszych tygodniach wojny internowano księży zajmujących eksponowane stanowiska kościelne i tzw. społeczników. Polskich księży mordowano już od pierwszego dnia wojny. W Gdańsku aresztowano wszystkich polskich duchownych już 1 września 1939 r., po czym wszystkich wywieziono do obozu koncentracyjnego i niemal wszystkich – z wyjątkiem jednego – rozstrzelano. Niemcy już we wrześniu i październiku 1939 r. dokonali wielu masowych egzekucji, wśród których zginęło wielu polskich kapłanów.

Polscy księża ginęli w Auschwitz, Majdanku, Mauthausen czy Sachsenhausen. Na terenach II RP byli rozstrzeliwani w więzieniach NKWD, ginęli też w Katyniu. Mordowano ich za to, że nie chcieli podeptać medalika czy krzyża. Mordowano nie tylko strzałem w tył głowy, ale nieraz w sadystyczny sposób, na przykład poprzez utopienie w kloace.

Symbol poświęcenia

Symbolem poświęcenia polskich księży w Dachau może być postać ks. Stefana Wincentego Frelichowskiego, późniejszego błogosławionego, który niosąc pomoc ofiarom tyfusu plamistego, sam zaraził się tą chorobą, co doprowadziło do jego śmierci. Spośród polskich męczenników Dachau 43 zostało zaliczonych w poczet błogosławionych.

Wśród więźniów Dachau był też m.in. przyszły błogosławiony, pomocniczy biskup włocławski Michał Kozal oraz późniejsi kardynałowie:  Ignacy Jeż i Adam Kozłowiecki.

Pewnym symbolem jest wieloletnie przyjaźń kardynała Adama Kozłowieckiego z mało znaną polską mistyczką Stefanią Fullą Horak, więźniarką sowieckich łagrów. Stefania Horak, łączniczka Armii Krajowej we Lwowie, została skazana na 10 lat łagrów za…potajemne przynoszenie hostii polskim więźniom w kazamatach NKWD.

Mistyczka przeżyła 10 lat pracy ponad siły, poniżania i głodu. Wątła kobieta przeżyła nawet operację wycięcia żołądka (na żywo) w nieludzkich warunkach. Niezłomna wiara, siła ducha i łaska Boża pozwoliły jej przeżyć komunistyczne piekło. Jej listy z innym więźniem piekła obozu koncentracyjnego Dachau – kardynałem Kozłowieckim są bardzo wzruszającą lekturą o tryumfie wiary i ducha nad siłami dwóch totalitaryzmów o korzeniach bez wątpienia satanistycznych.