Fot. Pixabay

W ciągu kilku tygodni Hiszpania i cały świat pogrążyły się w koszmarze. Pierwsza globalna epidemia od ponad stu lat spowodowała bezprecedensową zbiorową psychozę, która nasila się z dnia na dzień przez strach spowodowany niepewnością co do teraźniejszości i przyszłości. Nasi bliscy chorują i umierają. Wspomnienia o spotkaniach z przyjaciółmi i rodziną są odległe. Uwięzienie zwielokrotnia lęk. Sytuacja, która wydaje się nie mieć końca.

Postęp wirusa wcześniej czy później zostanie zatrzymany, czy to dzięki badaniom, czy też za pomocą społecznej odpowiedzialności wyrażającej się sumiennym przestrzeganiem surowych środków zapobiegawczych i izolacyjnych. Później będziemy musieli pokonać strach, który dociera do naszych drzwi i przekracza kolejne granice z przerażającą prędkością. Przezwyciężenie strachu będzie wymagało bezprecedensowego wspólnego wysiłku, w którym kluczowa będzie rola mediów, redaktorów i dziennikarzy. Tylko poprzez szybkie dostarczanie zgodnych z prawdą i użytecznych informacji, będziemy w stanie ograniczyć lęk przed kontaktami społecznymi i wrócić do normalności.

Dziennikarstwo jest bez wątpienia najlepszym antidotum na dezinformację, milczenie i kłamstwa, wymyślanie celowo przez grupy, których interesuje brak równowagi instytucjonalnej. Kłamstwa, które mnożą się tak szybko jak sam koronawirus, generując poważną i szkodliwą sytuację dla nas samych.

W tych okolicznościach odpowiedzialność redaktorów i dziennikarzy jest ważniejsza niż kiedykolwiek. Z pewnością jest to jedno z największych wyzwań, przed którym stoją media od czasów II wojny światowej. Obywatele wszystkich krajów mają teraz nie tylko potrzebę, ale także prawo do rzetelnego dziennikarstwa. Pomimo sytuacji awaryjnej, a zatem nieznanej wszystkim, media podołały wyzwaniu, wykazując się niezwykłą zdolnością do reagowania oraz wykonując swoją pracę z należytą powagą, ostrożnością i wysiłkiem.

Zawód dziennikarza to przede wszystkim służba publiczna. Tak samo jak lekarze, pielęgniarki, producenci sprzętu medycznego, policja, żołnierze lub dostawcy paczek … Wszystkie te osoby są na czele tej wspólnej walki z pandemią, nawet kosztem swojego zdrowia.

I chociaż media pozostają na pierwszej linii frontu, to mimo wszystko nigdy nie było to dla nich trudne jak teraz. Zdecydowana większość środków masowego przekazu nie jest własnością publiczną, ale prywatną. Innymi słowy są firmami, które potrzebują zasobów, aby wykonywać swoją pracę i skutecznie świadczyć usługi społeczeństwu. Internetowe trzęsienie ziemi i światowy kryzys gospodarczy, który rozpoczął się w 2008 r., były ogromnym ciosem dla wolnej i demokratycznej prasy na całym świecie oraz niespotykanym wyzwaniem, które wielu nie przeżyło. Ci, którym udało się przetrwać, musieli przejść trudną transformację zawodową i strukturalną, aby dostosować się do nowych potrzeb informacyjnych społeczeństwa oraz nowych technologii. Wszystko to działo się w niespotykanym dotąd tempie. Po latach poświęceń środkom masowego przekazu w końcu udało się odnieść pewne sukcesy, co było jak światło na końcu tunelu.

Teraz rachunek zysków i strat nie ma znaczenia. Teraz liczy się tylko to, aby dziennikarze mogli kontynuować swoją misję, pomimo trudnych okoliczności. Krótko mówiąc, obecnie toczy się nie tylko walka z koronawirusem, ale także o to, by media mogły kontynuować swoje niezachwiane zaangażowanie w obronę wolności i przyszłości naszego świata.