Gospodarce, przede wszystkim firmom z sektora MŚP, takie działania NBP nie pomogą. Podwyżek cen usług i artykułów podstawowego koszyka konsumenta oraz tych chętnie i często kupowanych – nie powstrzymają. Zaszkodzą natomiast sile złotego, oszczędzającym i tzw. kredytobiorcom frankowym. Także i bankom, którym będą odpływać nieopłacalne dla oszczędzających depozyty i które albo ograniczą jeszcze dostęp do kredytu, albo obniżkę powetują sobie na kredytobiorcach, podwyższając różne opłaty i prowizje. Zapewne zrobią jedno i drugie. Bo jak głosi nieopisany bankowy aksjomat, bank nigdy nie może tracić. Ostatecznie zawsze będzie chciał zarobić, na co z ogromną siłą naciskają jego akcjonariusze.

Zepchnięcie stopy procentowej do 0,1 proc. to już trzecia „koronawirusowa” obniżka stóp procentowych NBP. Jak ją uzasadnia RPP?

„Poluzowanie polityki pieniężnej NBP łagodzi negatywne skutki pandemii, ograniczając skalę spadku aktywności gospodarczej oraz wspierając dochody gospodarstw domowych i firm. W efekcie przyczynia się do ograniczenia spadku zatrudnienia oraz pogorszenia sytuacji finansowej firm, oddziałując w kierunku szybszego ożywienia gospodarczego po zakończeniu pandemii” – czytamy po komunikacie z posiedzenia RPP NBP.

„Stopy procentowe na najniższych w historii poziomach mają zdaniem RPP pomóc gospodarce w wychodzeniu z kryzysu wywołanego pandemią, ograniczając m.in. skalę spadku zatrudnienia, wspierając dochody gospodarstw domowych oraz sytuację finansową firm poniżej celu inflacyjnego”.

Przeciwko kolejnej i w fatalnym momencie przeprowadzonej obniżce stóp był nawet prof. Eryk Łon, uznawany za najbardziej „gołębiego” członka Rady.

Groźba deflacji tak przysłoniła oczy członkom RPP, że chyba przestali dostrzegać inflacyjne impulsy w gospodarce. Przede wszystkim ignorują coraz silniejszy „rozjazd” cen podstawowego koszyka zakupowego obywateli (które jeszcze szybciej rosną), od pozostałych, na które składają się m.in. dobra luksusowe i sławetne „lokomotywy”.

To ich nie skłoni do wydawania
– Niski koszt pieniądza ma spowodować m.in. wzrost zainteresowania kredytem zarówno po stronie firm, jak i gospodarstw domowych. Tymczasem gospodarstwa domowe z całą siłą „włączyły” tryb oszczędzania, na co wskazuje raportowany przez banki spadek popytu na kredyty konsumpcyjne i hipoteczne, firmy zaś widząc brak popytu na ich towary i usługi, także nie chcą się zadłużać – ocenia sytuację Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.

Ocenia ją prawidłowo. Problemem firm, szczególnie średniej wielkości i dużych, nie jest bowiem brak pieniędzy. Problemem jest nie tylko brak płynności, ale pewności co do tego, czy można już inwestować.
Aż 77,6 proc. firm z sektora MŚP nie planuje inwestycji w najbliższych trzech miesiącach, co dziesiąty przedsiębiorca jeszcze się waha – wynika z badania „KoronaBilans MŚP” Krajowego Rejestru Długów. Firmy są więc bardzo ostrożne. Ich właściciele obserwują realne zmiany w gospodarce i w swoich branżach, a nie manipulacje „profesorów” przy stopach i podaży pieniądza.

Obniżanie stóp nie pomaga obecnie także gospodarce. Nie pobudza sprzedaży, która była zduszona przez klika miesięcy i ledwie „zipie”, na kroplówce sprzedaży przez internet. Nie tędy droga. – Polacy, pomimo odmrożenia, boją się robić zakupy i bardzo ostrożnie wydają pieniądze w centrach handlowych – podaje Związek Polskich Pracodawców Handlu i Usług, który poddał analizie obroty firm handlowych i usługowych w maju 2020 r., w porównaniu do maja 2019 roku.

W czwartkowym komunikacie po posiedzeniu RPP nie ma sygnału, że to koniec cyklu szaleństw obniżek stóp w Polsce. Niepewność potęguje jeszcze odcięcie mediów od możliwości szybkiego pozyskiwania odpowiedzi na kontrowersyjne pytania, bo RPP przestała ostatnio organizować konferencje prasowe po swoich posiedzeniach.

Szybka ustawa wspierająca
Grozę decyzji banku centralnego łagodzą dobre wiadomości o działaniach mających wesprzeć firmy i gospodarkę. Uchwalona wczoraj przez Sejm ustawa o pomocy publicznej dla firm ma gwarantować płynność przedsiębiorcy w czasie przeprowadzania sprawnej likwidacji spółki lub gdy będzie opracowywał plan jej restrukturyzacji.

– Daje ona duże możliwości ratowania, wsparcia restrukturyzacyjnego i restrukturyzacji przedsiębiorstw w formie pomocy publicznej – mówi poseł Krzysztof Tchórzewski, były minister energii (PiS). Limit wydatków ma wynosić 1,2 mld zł na okres 10 lat, co oznacza, że rocznie na pomoc publiczną dla przedsiębiorców zostanie przekazane 120 mln złotych.