Teraz już sami na siebie doniesiemy, czym opalamy w piecu lub w kominku. To kolejny krok na drodze do całkowitego wyeliminowania grzania jakimikolwiek surowcami stałymi. Zakaz używania nawet wysokoenergetycznego węgla, teraz także drewna, a wkrótce zapewne pelletów i ekogroszku jest nie tylko nieracjonalny, ale i szkodliwy, bo zlikwiduje tysiące firm i miejsc pracy.

Główny Inspektorat Nadzoru Budowlanego chce, byśmy jeszcze w tym kwartale nowego roku zaczęli zgłaszać, czym ogrzewamy domy. Oczywiście obowiązkowo. Informacje o ogrzewaniu będą zbierane do nowej bazy danych. Centralna Ewidencja Emisyjności Budynków ma być tworzona etapami, w latach 2021-2023. Są już na ten cel zarezerwowane pieniądze z UE. Nowa baza „ma pomóc w identyfikowaniu źródeł niskiej emisji ze spalania paliw w budynkach wielolokalowych oraz domach jednorodzinnych do 1 MW”. Mają ją zasilać informacjami… sami właściciele budynków oraz dodatkowo do tego zobowiązani kominiarze, dokonujący okresowych przeglądów instalacji kominowych.

Palenie drewnem niszczy lasy?

Szaleni ekologiści rozprzestrzeniają informacje, że opalanie drewnem jakoby niszczy lasy. Tymczasem od zakończenia II wojny światowej przybyło nam aż 2,5 mln ha lasów. W 1945 r. pokrywały one jedynie 21 proc. naszego kraju, obecnie jest to już 29 proc.
Informacje o tym, że leśnicy rokrocznie nasadzają około 500 mln drzew jakoś się nie przebijają do opinii publicznej.

Mamy w Polsce 9 mln ha lasów, co daje nam czwarte miejsce w Europie po Francji, Niemczech i Ukrainie. Wraz z rosnącym zalesieniem, wzrasta także tzw. zapas drewna na pniu, który wynosi obecnie 2,3 mld m sześc., podczas gdy w 1967 r. było to jedynie 1 mld m sześc.

Drewno daje życie firmom

Jesteśmy wciąż piątym, największym producentem drewna w Europie i znaczącym – pelletu. Zużycie drewna opałowego rośnie. W ciągu najbliższych pięciu lat, jeśli nie będzie się temu przeszkadzać, może ulec nawet podwojeniu. Jako podstawowe źródło ogrzewania drewno wykorzystywane jest w co dziesiątym domu w Polsce. Polacy wydają na jego zakup 3 mld zł rocznie. Sprzedaż, obróbka i dystrybucja drewna opałowego, kominków, akcesoriów kominkowych itp. umożliwia egzystencję tysiącom przedsiębiorstw sektora MŚP (często są to firmy rodzinne) oraz daje zatrudnienie całym rzeszom pracowników.

Istotnie, smog to nadal problem

To prawda, że w Polsce ponad połowa zanieczyszczeń bierze się z tzw. niskiej emisji, czyli z palenia w piecach i kominkach złej jakości węglem, rożnymi śmieciami oraz mokrym drewnem, często z drzew nieliściastych. Przy tym w urządzeniach niespełniających norm emisji spalin. Według badania WHO z 2018 r. spośród 50 miast UE z najsilniej zanieczyszczonym powietrzem (mierząc poziom pyłu PM2,5) aż 37 znajduje się w Polsce. Polski Alert Smogowy (PAS) informuje, że w kraju mamy jeszcze ok. 3 mln starych pieców. Podobno 60-80 proc. zanieczyszczeń jest spowodowanych paleniem drewnem w kominkach.

Na Zachodzie bez (większych) zmian

Do palenia drewnem w piecykach i kominkach różnie podchodzi się w poszczególnych krajach. Władze regionu paryskiego zakazały używania otwartych kominków jeszcze w 2015 r. W USA edukuje się i ostrzega przed niewłaściwym używaniem kominków. W kanadyjskim Montrealu w 2018 r. zakazano używania kominków i pieców opalanych drewnem, ale już w Quebecu, podobnie jak i w niektórych regionach naszego kraju, obowiązuje zakaz używania kominków tylko w tzw. dni smogowe. W Wielkiej Brytanii stopniowo wchodzą w życie zakazy palenia niesezonowanym drewnem, ale nadal opala się nim w ok. 1,5 mln domów. Austriacy palą bez skrępowania wiórami drzewnymi, nazywając je bioenergią. Do pelletu drzewnego państwo dopłaca tam 500-1000 euro, a używanie kominków oczywiście nie jest zakazane, podobnie jak i w Niemczech. Drewno opałowe jest nadal ważnym źródłem ogrzewania w austriackich i niemieckich gospodarstwach domowych. W słonecznych Włoszech energia z fotowoltaiki dostarcza zaledwie 9,5 proc. zapotrzebowania na moc z OZE, z pomp ciepła – 12 proc., a ze spalania biomasy i drewna – 34 proc. Słynąca z ekologicznych postaw Norwegia nie nakłada ograniczeń na ogrzewanie drewnem. We Francji jest zakaz używania kominków otwartych, ale państwo dopłaca do ich wymiany na nowoczesne i spełniające normy bezemisyjności.
Generalnie w całej zachodniej Europie inwestuje się miliony euro w popularyzację ekologicznego ogrzewania drewnem.

Zabójcze zanieczyszczenie z kominka?

Badanie dr Jacoba Löndahl`a z Katedry Fizyki Nuklearnej Wydziału Inżynierii Uniwersytetu w Lund, przeprowadzone tzw. metodą RESPI (czyli uwzględniającą realne i największe źródła powstawania szkodliwych cząstek pyłów) pokazało, że 80 proc. wnikającego do płuc pyłu ze spalania drewna jest wydychana z powrotem z organizmu. Ze spalin samochodowych natomiast aż 66 proc. zanieczyszczeń jest przez organizm wchłanianych i osadza się w płucach.
– Niektóre pomiary pokazywały, że było wchłanianych aż dwadzieścia razy więcej cząstek pochodzących ze środków transportu niż ze spalania drewna – twierdzi Jacob Löndahl, który jest też redaktorem szwedzkiego, prestiżowego magazynu FORSKINGG & FRAMSTEG.

Oczywiście, zawsze można powiedzieć, że wypowiadają się osoby związane z lobby drewna opałowego. Ale to samo przecież można powiedzieć i o drugiej stronie. Działacze Polskiego Alertu Smogowego nie ukrywają swojej wrogości wobec wszelkich paliw stałych.
Zależy im też na utrwaleniu stereotypu łączącego palenie drewnem z zabójczym zanieczyszczeniem. Oczywiście także na nieupowszechnianiu wiedzy o nowoczesnych, praktycznie bezemisyjnych technologiach spalania.
To, co głoszą idealnie wpisuje się w założenia ekologizmu, nowej quasi-religii, uznającej człowieka za największe zło na Ziemi.
Aktywiści PAS bywają jedynymi konsultantami oraz częstymi gośćmi gabinetów urzędniczych, gdzie decyduje się o tym, co jest zdrowe i pożądane, a co nie. Mają w ten sposób przemożny wpływ na kształtowanie myślenia i decyzji władz, torując drogę instalacjom fotowoltaicznym i innym, które są prezentowane jako bardzo wydajne, absolutnie eko i jedyne możliwe do stosowania.

Węgiel – źle! Drewno – źle! Pellety i ekogroszek – jeszcze dobrze

Swoiste kuriozum to zezwolenie na opalanie pelletem i ekogroszkiem przy „pełzającym” zakazie opalania drewnem opałowym. Ale i na nie pewnie przyjdzie kryska.
Coraz oczywistszym wydaje się fakt, że przeciwnikom opalania drewnem tak naprawdę nie chodzi o ekologię. O co więc chodzi? O wciskanie gospodarstwom domowym kolejnych, „bezemisyjnych” instalacji. Teraz są to przede wszystkim niezwykle „ekologiczne”, na każdym etapie produkcji oraz utylizacji, panele fotowoltaiczne. W rezultacie bogatszy i głośniejszy lobbing zagranicznych firm na rzecz importowanych technologii, przy braku dbałości o rodzimy rynek, skutkuje wyborem przez ludzi niekoniecznie właściwych rozwiązań.

Czyste spalanie

Polacy nie są w awangardzie wykorzystania drewna spalanego w domowych piecach i kominkach. Podobne ilości spalają Niemcy i Portugalczycy, ale już Francuzi, Włosi, Węgrzy czy Czesi i Finowie – znacznie więcej od nas. Palenie odpowiednim drewnem i we właściwy sposób nie przyczynia się do powstawania smogu. Na rynku jest dostępnych coraz więcej modeli kominków spełniających wyśrubowane normy emisji. Drewno sezonowane i właściwie spalane to znacznie mniejsza emisja tlenku węgla (CO) oraz szkodliwych pyłów, to czyste spalanie. Potwierdzają to badania Politechniki Śląskiej oraz rygorystycznej w tych kwestiach AGH Kraków (przeprowadzone pod kierownictwem mgr inż. Mateusza Szubela, z Wydziału Energetyki i Paliw). Nowoczesne kominki akumulacyjne i pieco-kominki spełniają najwyższe normy spalania i zapylenia.

Uchwała antysmogowa dla województwa mazowieckiego (pisaliśmy o niej wyczerpująco tu: https://fpg24.pl/smog-urzedniczy-juz-na-mazowszu/) nakazuje do końca 2022 r. wymienić wszystkie urządzenia na zgodne z europejską normą emisyjną Ecodesign. Takie kominki są co najmniej dziesięć razy (sic!) „czystsze” od tradycyjnych.
Lepiej by było, gdyby energię trawioną na tępienie “kominkowców” przekierowano teraz na edukację użytkowników kominków i pieców, ucząc ich prawidłowej eksploatacji oraz zasad niskoemisyjnego spalania.

Jak na razie ani naukowe, ani zdroworozsądkowe argumenty nie trafiają do wyznawców ekologizmu, którzy niestety coraz skuteczniej rugują z przestrzeni publicznej wszystkie sposoby wytwarzania energii, które tylko uznają za przestarzałe i szkodliwe dla środowiska naturalnego.