Nie można przejść bezkrytycznie obok stwierdzenia, że uniwersalne prawa ekonomii nie istnieją. Takie prawa są i ekonomia w swojej analizie opiera się na kategoriach formalnych ludzkiego działania – pisze w swoim najnowszym felietonie ks. Jacek Gniadek.

Przemawiając podczas uroczystego rozpoczęcia nowego roku akademickiego na Uniwersytecie Wrocławskim premier Mateusz Morawiecki powiedział, że w ekonomii – inaczej niż w fizyce – nie ma powszechnie obowiązujących praw, jak chociażby prawo grawitacji. – Jest zbyt wiele współzależności, by ująć je w jednym systemie – dodał.

Zjawiska gospodarcze są złożone i należy premierowi przyznać rację, że trudno je ująć w jeden system. Friedrich A. von Hayek mówił, że wiedza w ekonomii jest rozproszona i jeden umysł nie jest w stanie ogarnąć skomplikowanego działania popytu, podaży i cen. Taką wiedzę posiadają działające na rynku jednostki, ale jest ona cząstkowa i często nawet sprzeczna ze sobą.

Premier ma również rację, że ekonomia nie może naśladować fizyki i nauk ścisłych. Interakcji społecznych nie można studiować jak obiektów nieożywionych. To z tego powody Hayek zaproponował, aby przestać używać greckiego słowa „ekonomia”, gdyż tłumaczone jako „zarządzanie gospodarstwem domowym” sugeruje, że ekonomiści mają jakąś kontrolę nad rynkiem. Austriacki ekonomista zaproponował nowy termin „katalaksja”, zapożyczony od innego greckiego słowa znaczącego „wymieniać”, który przybliża nas bardziej do pojęcia rynku.

Nie można jednak przejść bezkrytycznie obok stwierdzenia, że uniwersalne prawa ekonomii nie istnieją. Takie prawa są i ekonomia w swojej analizie opiera się na kategoriach formalnych ludzkiego działania. Takimi przykładowymi kategoriami są pojęcia zysku, straty, środków i celów, czy preferencja czasowa. Wymaga to jednak pochylenia się nad konkretnym człowiekiem i rezygnacji z myślenia o ekonomii w kategoriach interwencjonizmu państwowego.

W 2008 r. na Akademii Leona Koźmińskiego miała miejsce debata z udziałem Davida D. Friedmana i Grzegorza W. Kołodki pt. „Ile państwa w państwie?”. Amerykański wolnorynkowy ekonomista, z wykształcenia także doktor fizyki teoretycznej, swoje wystąpienie rozpoczął od nakreślenia działania przeciętnego Kowalskiego, który produkuje i wymienia swoje towary z innymi osobami na rynku. Były wicepremier i minister finansów mówił o państwach, PKB i innych wskaźnikach ekonomicznych. Pierwszy mówił o człowieku w działaniu, drugi o systemach, w których człowiek jest tylko bezpodmiotowym elementem.

Bł. Stefan Kard. Wyszyński w książce „Duch pracy ludzkiej” pisał, że Bóg sprawuje swoje rządy w świecie i organizuje jego prawa, a człowiek je tylko odkrywa. W przeciwieństwie do socjalistycznej gospodarki planowej, Wyszyński przedstawia człowieka wolnego i rozumnego, który staje się współpracownikiem Stwórcy i poprzez pracę przemienia stworzony świat. Prymas wyraźnie podkreśla, że nawet najmądrzejszy plan nie może być nikomu narzucony w formie rozkazu. Nie czyni tego nawet sam Stwórca.

Morawiecki we Wrocławiu stwierdził, że neoliberalny model gospodarki zależnej, zastosowany do państw Europy Środkowej, okazał się błędem. Ma znowu rację, gdyż ekonomia nie jest samoczynnym procesem działającym na podstawie praw podaży i popytu.

Jaki z tego wniosek? Rozwiązań nie należy szukać w interwencjonizmie. Po roku 2019 mamy problem, ale wyjściem z sytuacji nie będzie Polski Ład, który uzależni Polaków od rządu. „Rozwiązań problemów społecznych należy szukać w wolności” (Fryderyk Bastiat).

Jacek Gniadek SVD