Polska i Hiszpania to jedyne dwie gospodarki w UE, które w ostatnich latach nie podążały z unijnym ekonurtem, nie ograniczały przemysłu rafineryjnego i inwestowały w przemysł paliwowy.

cmafla/Pixabay

O tym, jak ceny paliw biją Europejczyków po kieszeniach, będzie się w najbliższym czasie sporo mówić, mimo że cena ropy Brent zaczyna odzyskiwać pewną normalność. Dane potwierdzają, że ceny oleju napędowego i benzyny stopniowo spadają. Jeszcze na początku czerwca br. baryłka ropy na europejskich rynkach kosztowała 112 dolarów. Aktualnie jest ona o prawie 20 proc. niższa (mimo tego litr oleju napędowego na unijnych stacjach spadł zaledwie o 5 proc.).

Uzależnieni od importu

Chociaż aktualną sytuację można tłumaczyć wojną na Ukrainie, to zdaniem ekspertów wzrost cen paliw ma charakter strukturalny. W ostatnim dziesięcioleciu Europa straciła ponad 10 proc. zdolności do wytwarzania produktów ropopochodnych, a to sprawiło, że Unia została zmuszona do ich importu. Innymi słowy, brak przemysłu rafineryjnego zwiększył uzależnienie kontynentu od obcych krajów, takich jak Rosja.

W ostatnich latach europejski import rosyjskich produktów rafineryjnych rósł w tempie zanikania unijnej produkcji w tym sektorze. Rosja do wybuchu wojny była pierwszym eksporterem oleju napędowego do Unii Europejskiej. Obecnie przepływy te zmniejszyły się z powodu sankcji, jednak wzrost napięć w regionie nadal będzie hamował powrót cen oleju napędowego do normalności.

Eksperci przewidują, że sytuacja napięć w dostawach paliw utrzyma się przez cały 2022 r., co w poważny sposób zagraża unijnym gospodarkom. Na przykład w Niemczech ewentualne zatrzymanie rafinerii Stade, bezpośrednio połączonej z rurociągiem z Rosji, w krótkim czasie pozbawiłoby Berlin i Hamburg paliwa. W Austrii czerwcowy incydent w rafinerii Schwechat i obowiązkowy postój remontowy w zakładzie Burghausen zmusiły kraj do zużycia ograniczonych rezerw strategicznych. Duże ilości oleju napędowego i nafty są niezbędne dla dużej części branży transportowej, której nie można zelektryfikować (lotnictwo, transport morski i transport drogowy).

Europa sama jest sobie winna

Europejskim biurokratom wygodnie jest winę za niekorzystne zjawiska gospodarcze przerzucać na wojnę, ale prawda jest taka, że zagrożenia wynikające z uzależnienia od Rosji były znane już przed konfliktem na Ukrainie. Tak naprawdę to, czego doświadcza teraz stary kontynent, jest efektem nieudolnej polityki Unii. W Europie, w ciągu ostatniej dekady, zamknięto z powodów ekologicznych 24 rafinerie, podczas gdy w tym samym okresie zapotrzebowanie na benzynę, olej napędowy i naftę w krajach UE wzrosło o 1,3 proc! Zresztą, ekopolityka zdusiła i tak już niską marżę firm z sektora. Mimo iż w ostatnich latach przedstawiciele rafinerii wielokrotnie wzywali Unię do podjęcia stosownych działań, ich głos pozostał niezauważony.

Wyjątki w Unii – Polska i Hiszpania

Polska i Hiszpania to dwie gospodarki, które w ostatnich latach nie podążały z unijnym ekonurtem i inwestowały w przemysł paliwowy. Dla przykładu – w Hiszpanii firmy z sektora od 2009 r. zwiększyły swoje moce produkcyjne o 16 proc. Tym samym Hiszpania nie tylko zagwarantowała bezpieczeństwo dostaw dla ludności i przemysłu, ale jest również w stanie pomóc złagodzić deficyt oleju napędowego w innych krajach, głównie Francji. Z kolei – jak podaje Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN) – „sektor paliw płynnych w 2021 r. zanotował dodatnią dynamikę wzrostu sprzedaży. Największe przyrosty wolumenowe notowano w sprzedaży oleju napędowego i benzyn silnikowych”. W ubiegłym roku polskie rafinerie przerobiły o 4 proc. ropy mniej niż w 2020 r., co – jak wynika z raportu POPiHN – było spowodowane remontami instalacji produkcyjnych w Grupie LOTOS w I połowie roku.

W celu zabezpieczenia energetycznych interesów Polski w sierpniu br. doszło do fuzji PKN Orlen i Grupy Lotos. Połączenie spółek ma na celu stworzenie silnego koncernu, o zdywersyfikowanych przychodach, odpornego na niezwykle dynamiczne zmiany w otoczeniu makroekonomicznym. Koncern ma w planach zainwestować miliardy złotych w rafinerie i petrochemię w ramach realizacji projektu kompleksu Olefin III, który już przez ekspertów nazywany jest najbardziej ambitnym programem unowocześniania instalacji rafineryjnych i petrochemicznych w Europie Środkowo-Wschodniej.

Poprzedni artykułTo już pewne – gaz podrożeje!
Następny artykułRosną zatory płatnicze