Przeznaczona do zamknięcia elektrownia w Kostaryce znalazła sposób na przetrwanie, przeznaczając swoje moce na wydobycie bitcoinów.

Elektrownia w San Pedro de Poás znajduje się w miejscu otoczonym plantacjami kawy, trzciny cukrowej i lasami. Funkcjonowała od trzydziestu lat. W czasie pandemii znacząco spadł popyt na energię, dlatego rząd wstrzymał zakupy od tej siłowni.

Szukając nowych pomysłów na wykorzystanie posiadanych mocy jej właściciele zdecydowali się na użycie posiadanych zasobów do wydobywania bitcoinów. Zainwestowali pół miliona dolarów w 650 maszyn, które pracują non-stop dzięki stałemu źródłu energii.

Kostaryka nie posiada prawnego uregulowania statusu kryptowalut. Jednak Bank Centralny przyznaje, że stara się stworzyć przyjazne środowisko dla innowacji technologicznych. Leżący niedaleko Salwador, we wrześniu 2021 roku jako pierwszy na świecie uznał bitcoina za prawny środek płatniczy.

Reuters