Bilans, działania, popularność: czy po prawie 33 miesiącach w Pałacu Elizejskim prezydent Macron zrobił więcej i lepiej niż jego poprzednicy? – zastanawiają się dziennikarze „Le Figaro”.

7 maja 2017 r. Emmanuel Macron został wybrany ósmym prezydentem V-tej Republiki. Było to historyczne zwycięstwo, ponieważ w wieku 39 lat, biorąc udział w wyborach prezydenckich po raz pierwszy, został najmłodszym prezydentem w historii Francji. Wybrany przede wszystkim dzięki swojej obietnicy „nowego świata i porządku politycznego”, Macron dokonał całkowicie nowego rozdania na scenie politycznej we Francji, powodując podziały w tradycyjnych dotychczasowych partiach sceny politycznej.

Przy okazji symbolicznego progu, Le Figaro postanowił przyjrzeć się wspomnianej prezydenturze, aby ocenić i porównać bilans obecnego prezydenta, z bilansem jego poprzedników: Nicolasa Sarkozy’ego i François Hollande’a. Nie można w sposób oczywisty porównywać tych rządów, ale wspomniany próg pierwszych 1000 dni rządów stanowi próg, przy którym władza wykonawcza stara się zwykle przeprowadzać najbardziej potrzebne reformy.

Spadek poparcia

Okazuje się, że tysiąc dni po tym, jak został wybrany na prezydenta, Emmanuel Macron stracił ponad połowę początkowego poparcia w społeczeństwie. Stracił on 32 punkty poparcia, podczas gdy jego poprzednicy, zarówno Hollande i Sarkozy, stracili w podobnym momencie odpowiednio 35 i 31 punktów. Erozja poparcia dla prezydenta jest powszechna, czy weźmiemy pod uwagę płeć, czy wiek, czy pochodzenie społeczne, czy jeszcze poziom wykształcenia, natomiast trzeba zauważyć, że erozja ta osiąga zawrotnie wysoki poziom wśród byłych wyborców partii socjalistycznej (spadek o 59 punktów), podczas gdy wśród wyborców prawicowych spadek jest dużo mniejszy. Centrum grawitacyjne poparcia politycznego dla Emmanuela Macrona przesunęło się zatem mocno na prawo.

Rok po tym jak się pojawił, ruch „żółtych kamizelek”, pozostaje nadal popularny. W połowie listopada 2019 r. 52% Francuzów deklarowało swoje poparcie czy też sympatię dla tego ruchu, 27% ankietowanych deklarowało wrogość lub sprzeciw, a 21% obojętność (dane z ankiety zorganizowanej przez Ifop-Fiducial-C oraz Sud Radio). To poparcie dla „żółtych kamizelek” przekracza 50% we wszystkich środowiskach, za wyjątkiem młodych ludzi w wieku od 18 do 24 lat (gdzie wynosi ono 41%), oraz osób powyżej 65 lat (42% poparcia), białych kołnierzyków (gdzie wynosi ono 44%), absolwentów wyższy uczelni (od 40 do 47%), mieszkańców aglomeracji paryskiej, czy jeszcze regionu Nord-Ouest (49%), pośród wyborców Emmanuela Macrona (21% z nich) oraz wyborców François Fillon (to 33% z nich popiera „żółte kamizelki”).

Poparcie dla strajków

Ten wspomniany, trwały sprzeciw może być tłumaczone również poprzez obecnie obserwowane poparcie dla protestów przeciwko reformie emerytalnej. W połowie stycznia 2020 roku 51% ankietowanych deklarowało poparcie lub sympatię dla wspomnianych protestów, 33% deklarowało sprzeciw lub wrogość, a 16% było im obojętnych (ankieta Ifop-Fiducial-JDD). Jedynym środowiskiem, które w większości odrzucało te protesty, była grupa osób powyżej 65 lat (53% niechętnych), również białe kołnierzyki(46%), wyborcy Emmanuela Macrona (55%) i jeszcze w większym stopniu wyborcy François Fillon (58%).

To większościowe poparcie dla protestów, choć znacznie spadło w ostatnim miesiącu (o 5 punktów od grudnia do stycznia), wynika z faktu, że ogromna większość Francuzów (63%) nie ufa władzy wykonawczej, nie ufa też, że władza ta przeprowadzi reformę systemu emerytalnego (ankieta dla Ifop-Fiducial oraz  La Marseillaise). Władza ta cieszy się zaufaniem tylko osób w wieku 65 lat i więcej (51%), samozatrudnionych (51% z nich), wyborców F. Fillon (60%) i wyborców E. Macrona (75%). Zresztą władza cieszy się najmniejszym zaufaniem właśnie w tradycyjnych prawicowych kręgach: 41% osób powyżej 65 roku życia, jednocześnie 41% mieszkańców północno-zachodniej części Francji, 37% absolwentów szkół wyższych, oraz 34% sympatyków partii Les Republicains i 28% elektoratu F. Fillon.

Konserwatywni wyborcy prawicowi dają w ten sposób dowód na to, że mają alergię na każdy protest i strajk, który przeciąga się w nieskończoność.

Erozja zaufania do prezydenta

Dlatego było nieuniknione, że tandem władzy wykonawczej (prezydent i premier) doświadczy erozji zaufania w okresie od listopada 2019 r. do stycznia 2020 roku: spadek poparcia o 5 punktów dla prezydenta oraz o 2 punkty w przypadku premiera (sondaż dla Barometre Kantar-Onepoint oraz Figaro Magazine). Paradoksalnie, w okresie gdy prezydent zaangażował w czynną walkę premiera, sam premier doświadczył mniejszego spadku poparcia, podczas gdy prezydent najwyraźniej odnotował spadek poparcia podobny do tego, jaki zanotował rok temu.

W okresie od listopada 2018 r. do stycznia 2019 r. Emmanuel Macron stracił 6 punktów poparcia (spadło ono z 26% do 22%), od listopada 2019 r. do stycznia 2020 r. stracił 5 punktów (z 30% do 25%). Ten spadek niweluje cierpliwą pracę nad odzyskaniem poparcia jaka została wykonana od lutego do listopada 2019 r. Ten spadek poparcia, który wiąże się z reformą emerytalną mocno dotyka w prezydenta, który nawet kiedy próbuje bronić się ,to jest uważany za osobę odpowiedzialną za to, co funkcjonuje dobrze… ale też za to, co funkcjonuje źle w kraju. Ta erozja poparcia dla prezydenta jest szczególnie widoczna w grupie osób w wieku 18–24 lat (spadek o 12 punktów), w grupie 35-49 lat (spadek o 8 punktów), wśród robotników (-14 punktów), mieszkańców obszarów wiejskich (-10 punktów) mieszkańców aglomeracji paryskiej (-13 punktów), wśród sympatyków ekologów (-15 punktów) oraz wyborców partii socjalistycznej z 2017 r. (spadek o 20 punktów).

Efekt wielkiej debaty

Kryzys w strefie euro zobowiązuje do działania – to François Hollande zajmuje pierwsze miejsce pod względem liczby odbytych wizyt zagranicznych, z Belgią i Brukselą jako czołowym kierunkiem podróży. Odnotować należy przy tym, że wszyscy trzej prezydenci najczęściej odwiedzali kraje uznawane tradycyjnie za kraje partnerskie dla Francji, takie jak Belgia, Niemcy i Stany Zjednoczone. Odnośnie do podroży krajowych podczas pierwszego tysiąca dni urzędowania to Emmanuel Macron odbył największa liczbę oficjalnych wizyt, zaraz za nim plasuje się Nicolas Sarkozy.

Dwa elementy przyczyniły się do tak znacznej liczby podroży: wielka krajowa debata, która rozpoczęła się w styczniu 2019 r., po to, aby znaleźć rozwiązać kryzys związany z ruchem „żółtych kamizelek”, oraz prezydenckie „podróże dla uczczenia pamięci” przy okazji setnej rocznicy podpisania zawieszenia broni, która minęła w listopadzie 2018 roku,  prezydent odwiedził ponad 11 departamentów w ciągu pięciu dni.

Kontynuacja reform?

Zarówno Sarkozy, jak i Macron są bardzo zaangażowani w sprawę reform. Taka ponadprzeciętna interwencja prezydenta wydaje się konieczna do przeprowadzenia pożądanych zmian w kraju. Ustawa TEPA wprowadzona, aby pobudzić aktywność gospodarczą, zatrudnienie oraz zwiększyć siłę nabywczą, czy jeszcze wprowadzenie przepisów dotyczących autonomii uniwersytetów, czy wreszcie przepisów dotyczących ustalania z góry przewidzianych ustawowo minimalnych wyroków, były symbolami ery Sarkozy’ego. Uwikłany w reformę emerytalną Emmanuel Macron ryzykuje, że impet jego działań przygaśnie. Dodajmy, że kalendarz działań władz odnoszących się do tej reformy na najbliższe miesiące pozostaje niejasny.

Rekord manifestacji

Emmanuel Macron bije wszelkie rekordy pod względem przeciwników strajkujących na ulicach. Włoski strajk pracowników SNCF sięgnął 36 dni. Swoisty kryzys wywołany ruchem „żółtych kamizelek” (62 manifestacje) rozsadził liczniki. Strajk przeciwko reformie emerytalnej sięga już 52 dni mobilizacji. Prezydent Sarkozy doświadczył strajku robotników kolejowych w 2007 r., protestów przeciwko polityce cięcia wydatków w sektorze publicznym, oraz gniewu środowisk uniwersyteckich w 2009 r. Holland z kolei spotkał się protestami przeciwników małżeństw dla osób tej samej płci.

Bardziej prężna gospodarka

Trudno jest porównywać okresy rządów i tworzyć porównawcze bilanse gospodarcze po 1000 dni urzędowania trzech ostatnich prezydentów, gdyż mieli oni do czynienia z różnymi kontekstami makroekonomicznymi. Nicolas Sarkozy, w 2008 roku, musiał stawić czoła największemu kryzysowi od 1929 r. Kryzys ten, który przywędrował ze Stanów Zjednoczonych, wstrząsnął całą planetą. I tak w 2009 roku Francja odnotowała spadek tempa rozwoju gospodarki o 2,9%, co było najgorszym wynikiem od końca drugiej wojny światowej. Pomimo tak złego wyniku, wszyscy ekonomiści są zgodni, co do dobrej jakości przywództwa Nicolasa Sarkozy oraz jego dużych zdolności do znajdywania odpowiednich rozwiązań zaistniałych problemów. Gwałtowny wzrost wydatków publicznych zarządzony w tamtym czasie pomógł ograniczyć skutki kryzysu.

W kontekście zakończenia kryzysu zadłużenia krajów strefy euro François Hollande z kolei poprowadził w latach 2012–2013 politykę ciecia wydatków publicznych. Wstrząs fiskalny wywołany przez tandem Hollande – Ayrault to 40 miliardów euro (z czego 32 miliardy pochodziły z gospodarstw domowych). Przez kilka lat hamowało to wzrost, ciążyło sile nabywczej gospodarstw domowych i przyczyniło się do zwiększenia bezrobocia. Rzeczywiście, podczas gdy w innych krajach sytuacja się polepszała, we Francji polityka socjalistycznego prezydenta spowalniała ożywienie gospodarcze, a od samego początku jego pięcioletniej kadencji bezrobocie rosło, aby osiągnąć szczyt w połowie okresu 1000 dni jego urzędowania.

Ustanowienie paktu odpowiedzialności oraz ulgi podatkowej na rzecz konkurencyjności i zatrudnienia (CICE), które miały na celu obniżenie kosztów pracy tak, aby zwiększyć konkurencyjność przedsiębiorstw i zwalczyć ogromne bezrobocie, przyniosły efekty, ale o wiele za późno dla prezydenta Hollanda. Te reformy były z pożytkiem, w pewnym stopniu dla jego spadkobiercy, czyli Macrona. W momencie dojścia do władzy, nowy prezydent „był niesiony” dobrą kondycją gospodarki. Nie musiał gasić takich pożarów jak jego poprzednicy. Przez kilka kwartałów wskaźniki ekonomiczne wskazywały na poprawę, szczególnie w zakresie rynku pracy.

Źródło: Nicole Triouleyre, Pascal Perrineau, Horia Mustafa Douine / Le Fiagro