fbpx
czwartek, 23 maja, 2024
Strona głównaFelietonEmocje w wymiarze ekonomicznym

Emocje w wymiarze ekonomicznym

Jako zdeklarowany wolnorynkowiec osobiście wolałbym, aby śmierć tygodnika „NIE” nastąpiła z przyczyn estetycznych, czyli prościej mówiąc – braku popytu na ten rodzaj rozrywki u konsumenta – pisze w najnowszym felietonie Jacek Janas.

Dzisiaj o biznesie, Kościele, polityce i mydleniu oczu. W końcu tym żyjemy już cały tydzień. Uruchomioną falą krytyki wobec dotychczas niekwestionowanego autorytetu i dla niektórych Polaków symbolu, jakim stał Jan Paweł II. Warto się przyjrzeć temu zjawisku z pewnego oddalenia, nie wdając się w żaden sposób w komentarz przedmiotu sprawy czy poruszanych zarzutów. Tym bardziej że z perspektywy kilku dni nieustannej medialnej batalii dwóch scen, jednej zaciekle atakującej, drugiej heroicznie broniącej, wyłania się pewien obraz pozostający w tle.

Jak widać, już pojawiają się w ocenie części środowiska dziennikarzy kwestie dość oczywiste. Nawet ci, którzy stoją po stronie „głosicieli prawdy” o Janie Pawle II, a bardziej konkretnie o Karolu Wojtyle, dostrzegają, że zrobili extra przedwyborczy prezent tej części sceny politycznej, która flaguje się konserwatywnymi i patriotycznymi wartościami, a jak wiadomo u nas w Polsce, w obydwu przypadkach związanymi z Kościołem Katolickim i Janem Pawłem II. Już teraz jest pewne, że te ugrupowania nie tylko wybudują barykady i będą się na nich bronić do ostatniego żołnierza. Na dodatek dzięki podjęciu się obrony osoby Karola Wojtyły scementują wątpiących zwolenników wobec konieczności walki de facto o Polskę, którą w umysłach sporej części Polaków reprezentuje symbol Papieża Polaka, niekoniecznie pielgrzyma nawracającego narody świata, ale przede wszystkim hierarchy obalającego komunizm tu w Polsce. Podsumowując, będzie to zapewne jeden z głównych tematów kampanii wyborczej. Ten, który niewątpliwie przykryje wiele istotniejszych tematów dotyczących zagrożeń, materializujących się już teraz lub w niedalekiej przyszłości, jak choćby przedmiot głosowania Parlamentu Europejskiego z 14 marca (tzw. Dyrektywa budynkowa), który – jeśli będzie realizowany – doprowadzi nas do ekonomicznego samobójstwa.

A skoro jesteśmy przy ekonomii, to warto zwrócić uwagę, że natychmiastowo wystąpiły ciekawe skutki popadania w emocje i na dodatek przypominające tandetną farsę, choć de facto uzasadnioną okolicznościami, a konkretnie tym co najbardziej rozpala emocje – obrazą uczuć religijnych. Odpowiedzialny jest za to oczywiście Jerzy Urban, bo choć on sam nie żyje od kilku miesięcy, żyje i pączkuje nadal spuścizna jego życia, ciężkiego i wyczerpującego boju z prawicą. Otóż tygodnik „NIE”, skądinąd pismo prezentujące poziom satyryczny zdecydowanie niższy niż dno, jakim jest np. Charlie Hebdo (pismo, które stało się sławne po zamachu tych, którzy nie do końca zrozumieli satyrę redakcji), opublikował bardzo prowokującą okładkę, oczywiście z Janem Pawłem II. Na reakcję nie trzeba było długo czekać, bowiem charyzmatyczny prezes naszego skarbu narodowego, czyli superspółki jaką jest Orlen, zdecydował o usunięciu tej pozycji z półek punktów sprzedaży Orlenu. Tygodnik „NIE” zniknąć ma także z półek Poczty Polskiej i podobno widziano już na ten temat stosowny okólnik władz Poczty.

Jak rzekłem, sprawa w sobie ma w sobie tyle satyry, ile powagi. Jako zdeklarowany wolnorynkowiec osobiście wolałbym, aby śmierć tygodnika „NIE” nastąpiła z przyczyn estetycznych, czyli prościej mówiąc – braku popytu na ten rodzaj rozrywki u konsumenta. Jednak w kraju, gdzie – jak wiemy – notorycznie uniewinnia się osoby zakłócające to, co z punktu widzenia katolika jest najważniejsze – mszę świętą, sprawa nabiera dodatkowej pikanterii w sytuacji spolaryzowania społecznego emocji, będącego skutkiem uderzenia w Karola Wojtyłę. W każdym razie wilk będzie syty i owca cała. Tygodnik „NIE” zwiększy swoją sprzedaż pomimo zamknięcia części kanałów dystrybucji, dzięki darmowej reklamie, co jest sukcesem, bo jak dowiedzieliśmy się przy okazji śmierci Urbana, to „imperium” medialne raczej nie było superdochodowym biznesem. Z kolei politycznie decyzja prezesa Daniela Obajtka sprzeda się znakomicie tym, którym ma się sprzedać, bo moralnie wydaje się bez zarzutu. W końcu na razie Orlen to podmiot rynkowy, który może decydować, co się komu w ramach rynku oferuje.

Ale to nie koniec podszytej polityką rozgrywki. Jak informuje Onet, jeden z głównych, obok TVN (sądząc po wyrażonych w tym medium stanowiskach redakcyjnych), rozgrywających medialnie krytykę Jana Pawła II, wianuszkiem „niezależności” telewizji TVN, która zapoczątkowała całą sprawę reportażem pt. „Franciszkańska 3”, zainteresowała się Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, rzekomo na skutek licznych skarg. Bezsprzecznie skarg musiało wpłynąć wiele – to nie podlega dyskusji. Czy będą one podstawą do wytarzania TVN-u w smole i w pierzu, tego jeszcze nie wiemy, ale już Rada zażądała od redakcji stosownych i szczegółowych wyjaśnień.

Ekonomiczny aspekt podważania autorytetu Karola Wojtyły dopełnia to, co ja nazywam odorem socjalizmu. Pomijam już, że Jan Paweł II jako papież w kwestiach społecznych prezentował naukę wolnorynkową, jakże daleką od tego, co obecnie mówi Jorge Bergolio, świętujący dziesięciolecie pontyfikatu jako Franciszek. Jest to sprawa poboczna, chociaż dziwnym trafem te same środowiska nie podważają autorytetu np. Józefa Piłsudskiego, zdeklarowanego socjalisty i niezależnie od zasług dla Ojczyzny, późniejszego puczystę tłamszącego wolność, a w młodości mającego na koncie ekscesy bandyckich napadów, choćby na pociąg przewożący pieniądze. Bardziej widocznym powiązaniem podważania autorytetu nieżyjącego papieża jest notoryczne, krok za krokiem, dążenie do zniszczenia autorytetu Kościoła w ogóle, jako pewnego uczestnika życia społeczeństwa i to w niemal w każdym wymiarze, też ekonomicznym.

Przekonuje o tym lektura szeregu artykułów, które ukazywały się w Onecie w ciągu jednej doby. Jeden pod tytułem „Ksiądz z żoną, trójką dzieci i katechezą w salce przy parafii. Ja widzę same plusy”, będący gloryfikacją pomysłu zniesienia celibatu, sugeruje, że „żonaci” kapłani już funkcjonują i mają się dobrze. Głębsza lektura niweczy sensację, bo artykuł dotyczy pastora ewangelickiego nazywanego jednak uparcie księdzem. Druga publikacja pt. „A odczepcie się od naszego papieża, to był święty człowiek. Pokolenie 70-latków podzielone w sprawie Jana Pawła II” uwydatnia, że drzazgą w oku cytowanych krytyków Kościoła jest nie tylko pedofilia, ale także buta, pycha, nieustanne mieszanie się do polityki, miłość do pieniędzy, tolerancja dla ludzi takich jak ojciec Rydzyk. No i kompletne odklejenie od rzeczywistości.

Jak pisał Nicollo Machiavelli w Księciu: Ludzie prędzej puszczają w niepamięć śmierć ojca niż stratę ojcowizny. Czyli emocje mają swój szczególny wymiar ekonomiczny. Jest to temat warty rozwinięcia, na które w cotygodniowym felietonie brak miejsca, ale uwydatnia jedną zasadniczą sprawę – wszystko kręci się wokół pieniędzy i wpływu, a te niewątpliwie Kościół w Polsce jeszcze posiada.

Jacek Janas

Jacek Janas
Jacek Janas
Z zawodu radca prawny. Z zamiłowania muzyk, kompozytor i myśliciel. Działacz społeczny, Prezes Zarządu Stowarzyszenia Brzozowski Ruch Konserwatywny i Członek Zarządu Stowarzyszenia Przedsiębiorców i Rolników SWOJAK. Fundator i ekspert Instytutu im. Romana Rybarskiego.

INNE Z TEJ KATEGORII

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Z pewnością zgodzimy się wszyscy, że najbardziej nieakceptowalną i wywołującą oburzenie formą działania każdej władzy, niezależnie od ustroju, jest działanie w tajemnicy przed własnym obywatelem. Nawet jeżeli nosi cechy legalności. A jednak decydentom i tak udaje się ukryć przed społeczeństwem zdecydowaną większość trudnych i nieakceptowanych działań, dzięki wypracowanemu przez wieki mechanizmowi.
5 MIN CZYTANIA

Legia jest dobra na wszystko!

No to mamy chyba „początek początku”. Dotychczas tylko się mówiło o wysłaniu wojsk NATO na Ukrainę, ale teraz Francja uderzyła – jak mówi poeta – „w czynów stal”, to znaczy wysłała do Doniecka 100 żołnierzy Legii Cudzoziemskiej. Muszę się pochwalić, że najwyraźniej prezydent Macron jakimści sposobem słucha moich życzliwych rad, bo nie dalej, jak kilka miesięcy temu, w nagraniu dla portalu „Niezależny Lublin”, dokładnie to mu doradzałem – żeby mianowicie, skoro nie może już wytrzymać, wysłał na Ukrainę kontyngent Legii Cudzoziemskiej.
5 MIN CZYTANIA

Rozzłościć się na śmierć

Nie spędziłem majówki przed komputerem i w Internecie. Ale po powrocie do codzienności tym bardziej widzę, że Internet stał się miejscem, gdzie po prostu nie można odpocząć.
6 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Z pewnością zgodzimy się wszyscy, że najbardziej nieakceptowalną i wywołującą oburzenie formą działania każdej władzy, niezależnie od ustroju, jest działanie w tajemnicy przed własnym obywatelem. Nawet jeżeli nosi cechy legalności. A jednak decydentom i tak udaje się ukryć przed społeczeństwem zdecydowaną większość trudnych i nieakceptowanych działań, dzięki wypracowanemu przez wieki mechanizmowi.
5 MIN CZYTANIA

Europa zasad czy ideologii?

Jakiekolwiek podsumowanie 20 lat uczestnictwa Polski w Unii Europejskiej, jakakolwiek dyskusja o tym, czy Polska nadal będzie członkiem tego podmiotu, powinny opierać się nie o analizę zysków i strat, ale o ocenę warunków naszej partycypacji przez pryzmat tego, od czego uwolniliśmy się w 1989 r.
5 MIN CZYTANIA

Romantyczna walka o przyszłość

Przytłoczeni rzeczywistością, czyli ogromem problemów, które zamiast stopniowo rozwiązywać, niemiłosiernie nam się piętrzą, odpychamy od siebie pytania o przyszłość. Niefrasobliwie unikamy oceny czekających nas wyzwań, w sytuacji gdy tylko poprawna ocena pozwoli nam odkryć największe zagrożenie i się na nie przygotować. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że idziemy na łatwiznę i pozwalamy oceniać tym, którzy mają w tym interes, ale niekoniecznie rację.
6 MIN CZYTANIA