Estoński CIT – inaczej ryczałtowe opodatkowanie spółek kapitałowych – wciąż jest w prekonsultacjach, te potrwają jeszcze kilka dni, do 23 sierpnia. Warto wziąć w nich udział i wskazać braki przedłożonego przez Ministerstwo Finansów pomysłu. Wśród nich na uwagę zasługuje m.in. wyłącznie wartości niematerialnych i prawnych z kategorii inwestycji, których rozliczenie uprawnia do skorzystania z ryczałtu.

To o tyle zastanawiające, że inwestycje właśnie w wartości niematerialne i prawne są wskazywane przez czołowe organizacje międzynarodowe jako kluczowe w stymulowaniu mechanizmów wzrostu gospodarczego. W przygotowanym przed trzema laty przez urzędników Komisji Europejskiej dokumencie o znamiennym tytule „Odblokowanie inwestycji w wartości niematerialne i prawne” jest wprost mowa o tym, jak pozytywny wpływ na gospodarkę mają te właśnie nakłady. Czytamy tam m.in.: „Wartości niematerialne i prawne są podstawą konkurencyjności firm. Są kluczowe dla produktywności i rozwoju gospodarczego”. W innym miejscu autorzy dokumentu dodają: „Podczas gdy analizy ekonomiczne tradycyjnie koncentrowały się na znaczeniu kapitału fizycznego w procesie produkcyjnym, rosło znaczenie inwestycji niematerialnych jako istotnego czynnika dla produktywności, wzrostu gospodarczego oraz standardów życia”.

Te słowa nie pozostawiają zbyt dużo miejsca na interpretację, ich słuszność też nie powinna budzić specjalnych kontrowersji. Dobrze, aby dotarły także do projektodawców estońskiego CIT-u i skłoniły ich do refleksji i niezbędnych zmian.
Przypomnijmy, czym w istocie są nakłady na wartości niematerialne i prawne. Zaliczają się do nich m.in. licencje czy koncesje lub prawa do wynalazków i patentów. Dla firmy chcącej się rozwijać i podnosić swoją produktywność i innowacyjność to wydatki o kluczowym charakterze. Zgodnie z konsultowanym projektem firma nie będzie ich jednak mogła zaliczyć do inwestycji. Jeśli zatem wyłącznie takie nakłady na rozwój planowałaby ponieść, estoński CIT byłby dla niej niedostępny.

Ogólnie rzecz ujmując z tego typu wydatkami nie było ostatnio w Polsce najlepiej. Jeszcze w 2016 roku wyniosły one ponad 20 mld zł, by w 2019 zmaleć do 11 mld – takie dane są podawane przez GUS dla firm zatrudniających więcej niż 9 osób. To spadek o niemal połowę. Po wprowadzeniu estońskiego CIT-u w proponowanej przez resort finansów formie nie wydaje się, aby ta sytuacja uległa znaczącej poprawie.