Europa staje się ofiarą kosztów związanych z wojną na Ukrainie i rywalizacji amerykańsko-chińskiej. Eksperci radzą Staremu Kontynentowi wymyślić nową politykę przemysłową, bo przemysł z Europy ucieka, a Amerykanie kuszą firmy technologiczne potężnymi dotacjami i grantami. Bruksela zapowiada środki odwetowe, jeśli Amerykanie nie zmienią przepisów.

ferenze2.Pixabay

Na początku grudnia w hiszpańskim dzienniku „El Pais” pojawił się artykuł autorstwa amerykańskiego politologa prof. Henergo Farrella z Johns Hopkins School of Advanced International Studies, który pisze wprost, że w obliczu zmian, jakie dokonują się na świecie, Unia Europejska musi pomyśleć nad własną polityką przemysłową.

Jak podkreśla prof. Farrell kraje europejskie nie są celem ataku Amerykanów, ale mogą stać się przypadkowymi ofiarami, jeśli nie będą w stanie pozycjonować się jako „żywotni sojusznicy w staraniach USA o konkurowanie z Chinami”.

W Europę uderza podwyżka cen paliw i surowców, skutki zerwanych łańcuchów dostaw oraz ograniczeń związanych z emisją CO2, co powoduje, że europejskie firmy zaczynają przenosić do USA i Chin. Ale nie tylko. Ucieczka przemysłu z Europy to również efekt nowej polityki przemysłowej Waszyngtonu, która zdaniem Komisji Europejskiej narusza zasady uczciwej konkurencji.

W sierpniu 2022 r. prezydent USA Joe Biden podpisał ustawę o redukcji inflacji (IRA). Dzięki niej do amerykańskiej gospodarki wpompowane zostanie 737 mld dol., z czego 369 mld dol. to będą dotacje dla amerykańskich firm. Pieniądze zostaną wydane na promowanie wyprodukowanych w Stanach Zjednoczonych technologii (pojazdy elektryczne i akumulatory, wodór, magazynowanie energii i przemysł energii elektrycznej) oraz na dywersyfikację łańcuchów dostaw z dala od Chin. Aby otrzymać to wsparcie finansowe, produkty muszą być wytwarzane w Stanach Zjednoczonych.

Komisja Europejska już zapowiedziała kroki odwetowe, gdyż przepisy te – według urzędników z Brukseli – dyskryminują europejskich eksporterów i przyczyniają się do deindustrializacji Europy. Bruksela zagroziła Białemu Domowi oddaniem sprawy do Światowej Organizacji Handlu oraz pakietem kontrsubsydiów, jednocześnie oskarżając Amerykę o zdradę, a nawet spekulacje wojenne.

Kilka europejskich przedsiębiorstw produkujących czystą energię – m.in. ze Szwecji i Hiszpanii – już zapowiedziało przeniesienie swoich inwestycji do Stanów Zjednoczonych. Zaniepokojeni tym zjawiskiem przywódcy europejscy zaczęli interweniować bezpośrednio u Bidena. Na początku grudnia prezydent Francji Emmanuel Macron poleciał do Waszyngtonu z misją wywarcia na administracji amerykańskiej nacisku, by ta zrobiła w ustawie IRA wyjątki dla krajów europejskich. Biden miał obiecać francuskiemu przywódcy poprawki do ustawy, ale żadnych szczegółów zmian nie podano.

Waszyngton obmyśla, jak zdobyć przewagi technologiczne nad swoim największym rywalem – Chinami. Jednym z pomysłów na uniezależnienie się od dostaw półprzewodników z Chin i Tajwanu ma być podpisana (również w sierpniu br.) przez Bidena ustawa Chips and Science Act. Zapewnia ona dotacje o łącznej wartości 52,7 mld dolarów na badania, rozwój i produkcję półprzewodników w USA. Jej następstwem są już zapowiedzi nowych inwestycji przez tajwańską firmę półprzewodnikową TSMC, a także amerykańskie firmy: Intel, Micron i IBM.

Money.pl, KR

Poprzedni artykułWęgry pogrążone w inflacyjnym chaosie
Następny artykułBudownictwo ofiarą zatorów płatniczych