13 grudnia w Brukseli rozpocznie się wielki protest rolników z całej Unii Europejskiej przeciwko Europejskiemu Zielonemu Ładowi.

Po raz pierwszy w historii Unii Europejskiej rolnicy z różnych państw członkowskich wspólnie będą protestować przeciwko pomysłom forsowanym przez eurokratów. Głównymi organizatorami protestu są Szczepan Wójcik z Polski (#EUnited Agri – Instytut Gospodarki Rolnej), Mark van den Oever z Holandii (Farmers Defence Force) oraz Claus Hochrein z Niemiec (LsV Deutschland). Udział w protestach już teraz zapowiedziały ponadto organizacje reprezentujące rolników z Belgii, Danii, Francji, Irlandii czy Włoch. Kolejne kraje potwierdzają gotowość do działania – czytamy w serwisie swiatrolnika.info.

Efektem realizacji unijnej polityki w rolnictwie będzie spadek produkcji, wzrost cen i utrata bezpieczeństwa żywnościowego UE. Według badania przeprowadzonego przez Uniwersytet i Ośrodek Badawczy Wageningen  (Niderlandy), średnia produkcja spadnie o 10-20 proc., a w przypadku niektórych upraw nawet o 30 proc.

– Na co dzień jesteśmy konkurentami rywalizującymi o miejsce na rynkach zbytu. Jednak w związku z działaniami podejmowanymi przez Komisję Europejską jesteśmy zmuszeni, aby pierwszy raz w historii, zjednoczyć się i wspólnie walczyć o przyszłość naszych gospodarstw oraz o suwerenność żywnościową Europy – mówi Szczepan Wójcik, prezes Instytutu Gospodarki Rolnej. – Z dużym zaniepokojeniem obserwujemy działania podejmowane przez Komisję Europejską. Forsowane propozycje dotyczące wprowadzania zakazów i ograniczeń związanych z polityką “Od pola do stołu” oraz “strategią bioróżnorodności” w ramach Nowego Zielonego Ładu będą miały daleko idące, tragiczne skutki dla europejskiego rolnictwa. W wyniku wprowadzenia forsownych zmian żywności wysokiej jakości, jaką wytwarzamy na terenie Unii Europejskiej, będzie zdecydowanie mniej, a jej cena drastycznie wzrośnie przy jednoczesnym spadku jej dostępności dla konsumentów. Jednocześnie dochodowość prowadzonych przez nas gospodarstw w sposób drastyczny zostanie zachwiana – dodaje.